piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 19 ♥

Hello~ Dużo się nad tym zastanawiałam, ale chyba zaniedługo będą się już zbliżać rozdziały końcowe ;; Bardzo fajnie mi się pisało to opowiadanie, lecz będę musiała rozpocząć inne ^^ Dlatego też zapraszam do ankiety, która jest po bocznej stronie ^^ Zapraszam do głosowania!Proszę o wypełnienie ankiety. Jest to dla mnie bardzo ważne, jeśli chodzi o następne opowiadanie. Będę bardzo wdzięczna nawet jeśli ktoś nie ma konta może się tutaj udzielać ^^  ♥ Miłego czytania~ 



~* 2 lata później *~


Obudziły mnie wrzaski, dochodzące z dworu. Zdenerwowana wyjrzałam przez okno. Przyjechało duże auto, z którego wysiedli chłopcy i jakieś dziewczyny, a w okuł nich znajdował się tłum dziewcząt. Za pewnie fanki. Nic dziwnego. Co chwilę jakieś zespoły przyjeżdżały tutaj, żeby odpocząć, lecz chyba dane im nie było. Spojrzałam przelotnie na zegar: 6.50. 
- Chyba sobie ze mnie żarty robią! Spóźnię się na zmianę! - szybko wbiegłam do łazienki, w której wykonałam poranne czynności. Ubrałam pierwsze, lepsze ciuchy, do ręki telefon i słuchawki. Podeszłam do lustra. Wzięłam do dłoni szczotkę i zaczęłam przeczesywać nią włosy. 
- Faktycznie się zmieniłam. Włosy mi urosły, sama też urosłam kilka centymetrów... Eh.. Co się ze mną stało? - odłożyłam grzebień, podeszłam do przedpokoju, założyłam buty i wyszłam z domu. Zakluczyłam drzwi, bo to różnie w tej miejscowości. Kilka razy próbowali się dostać do mojego mieszkania, ale jakoś sobie z nimi poradziłam. Nagle zaczął mi telefon dzwonić. Sprawnym ruchem dłoni go odebrałam.
- Halo?
- Gdzie Ty się podziewasz?! Nie wiesz która jest godzina?! 
- Zaspałam! No przepraszam!
- Ugh! Tym razem Ci wybaczę, ale pośpiesz się szybko, bo dzisiaj mamy dużo gości!
- Już się robi! - rozłączyłam się i przyśpieszyłam swój chód. Po niecałych 15 minutach, byłam już przy kawiarni. Weszłam tylnymi drzwiami, żeby dziewczynom nie przeszkadzać i zaczęłam się przebierać. Po chwili byłam już gotowa do pracy. Wyszłam z ''przebieralni'' i stanęłam przed ladą. 
- Co tak ci to długo zeszło? - podeszła do mnie przyjaciółka - Sara. Tak jak zawsze. Była schludnie ubrana, dopasowany makijaż i do tego długie, czarne włosy, a oczy błękitne. Jednym słowem można ją określić jako osobę piękną, ale jej osobowość... Szkoda mówić.
- Przed moim blokiem był strasznie duży tłum! Musiałam stoczyć bitwę z tymi fankami. Czasem naprawdę potrafią być straszne.
- Oj~ To prawda. A wiesz chociaż jaki to zespół? 
- Zbytnio się nie przyglądałam, ale zauważyłam, że jest w nim 7 chłopców. 
- Hm... będę musiała się zastanowić na tym. A teraz nie leń się! Tylko do pracy! - odeszła do klientów. Najpierw sama mnie zagadujesz, a teraz każesz mi pracować... Nie wiem jak Twój chłopak z Tobą wytrzymuje. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu. Zauważyłam, że jeden, duży stół jest zarezerwowany. Rzadko się to zdarzało, żeby ktoś rezerwował w tej kawiarence. Już się nie chciałam o to pytać Sary. Nagle poczułam na sobie wzrok. Przeszły mnie zimne ciarki po plecach. Obróciłam się w tym kierunku, lecz nikogo takiego nie widziałam. Dziwne. Ponownie wróciłam do swojej poprzedniej czynności, czyli gapienie się na ludzi. To chyba moja ulubiona rola i jeszcze mi za to płacą. Kocham moją pracę. 
- Przepraszam bardzo, ale miałem tutaj rezerwacje. - usłyszałam głos nad sobą. Podniosłam głowę i zobaczyłam niskiego mężczyznę w gangsterskich okularach. Coraz bardziej boję się tych stylów.
- Ah! Stolik na 10 osób, na nazwisko Kim?
- Tak. Chciałbym też, żeby była przy nas jedna kelnerka. Po to, aby realizowała nasze zachcianki.
- Mhm. Już załatwiam. Przepraszam, że tak pytam, ale gdzie jest reszta osób?
- Za 5 minut przyjdą, a w tym czasie proszę już przygotować coś słodkiego i wodę lekko gazowaną. - nie zdążyłam odpowiedzieć, gdyż on już sobie poszedł. Co za arogancki facet!
- Sara! Chodź tutaj i mi pomóż.
- Sama się tym zajmij! - krzyknęła z drugiego końca sali. I do tego jeszcze ona. 
- Dzisiaj chyba jest najgorszy dzień w moim  życiu...- dalej tak marudząc pod nosem, zaczęłam robić ciasto. Nie wiem jakie oni lubią smaki więc zrobiłam waniliowe połączone z czekoladą. Na górze dałam kwiatki, które można jeść, a po bokach narysowałam przeróżne wzorki. Gdy skończyłam gotować, zauważyłam, że przy tym stole są już wszyscy. Nie chcąc zostać wywaloną z pracy, zaniosłam to ciasto. Podeszłam spokojnie, położyłam deser na stole, skłoniłam się i odeszłam. Wzięłam jeszcze talerze i 10 butelek wody. Ponownie do nich szłam, lecz tym razem poczułam na sobie wzrok zebranych przy tym stole. Podniosłam lekko głowę do góry, mój wzrok spoczął na chłopakach. Było ich siedmiu, do tego jeszcze dwie dziewczyny i ten arogancki facet. Prześledziłam każdego moimi oczami i wróciłam zza ladę. Tam spędziłam resztę mojego dnia.


Gdy skończyłam swoją pracę, wyszłam tylnymi drzwiami. Dobrze, że przynajmniej kończyłam o 17.00, bo było jeszcze jasno. Gdyby było ciemno to nie wiem co bym zrobiła. Nawet daleko mam od domu... Poprawiłam włosy i ruszyłam w drogę. Oglądałam przeróżne wystawy, były ładniejsze niż w Korei. Zatrzymałam się przy jednym straganie. Były na nim rzeczy z miejscowości, z której pochodzę. Spojrzałam na sprzedawczynię, była to Azjatka. 
- Przepraszam bardzo, że zadam takie pytanie. Czy Pani pochodzi z Korei Południowej?
- Tak, owszem. Czemu pytasz?
- Zauważyłam rzeczy z tego kraju i dlatego. Mogłabym poprosić tą spinkę?
- Jasne! - zapakowała spinkę w kolorze bladego różu, na którym były malutkie ozdoby. - Proszę bardzo! A wie Pani, że do tej miejscowości przyjechał niejaki zespół BTS? - zapytała mnie jeszcze sprzedawczyni. Moje oczy totalnie się rozszerzyły. Co? To przecież niemożliwe...
- Przepraszam, ale nie znam ich. 
- Oh... To szkoda. Bo właśnie moja córka mnie poinformowała... No nic.. Miłego dnia życzę! 
- Wzajemnie~ - odeszłam od niej. Rozmyślając, szłam przez uliczki. Ale to niemożliwe... Nie.. Ona musiała kłamać! Tak nagle po dwóch latach pojawiają się? Nagle zatrzymałam się, głowę obróciłam w prawo i zaczęłam przyglądać się telewizji. Żeby lepiej widzieć, podeszłam bliżej do szyby. W jakimś programie mówiono o tym, że jakiś BARDZO popularny zespół przyjechał do Kalifornii. Jeszcze uwzględniono, iż to KOREAŃSKA grupa. Nawet pokazano zdjęcia, którym się dokładniej przyjrzałam. 
- Nie... To nieprawda! - zdesperowana odeszłam od wielkiej szyby i szybkim krokiem szłam do domu, ciągle o tym rozmyślając.  

Zmęczona weszłam do domu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Pilotem sterowałam programy. Nic ciekawego nie znalazłam, więc zostawiłam na byle jakim kanale. Lekko pogłośniłam, wstałam i poszłam do kuchni, aby zjeść. Z lodówki wyciągnęłam mały jogurt, a z szafeczki łyżeczkę. Chciałam już brać pierwszy kęs, lecz głos w telewizji mi przeszkodził. Szybko pobiegłam do salonu i stanęłam przed telewizorem. Stali tam ONI, każdy był uśmiechnięty. Stał tam ON, ten, który sprawił, że cierpiałam. Nagle zaczęli mówić o tym co było dwa lata temu. Słuchałam tego wszystkiego z niedowierzaniem. Widać było, że wszyscy są zadowoleni z tego. Zszokowana usiadłam na kanapie z jogurtem. Z zaciekawieniem jadłam posiłek. Przez cały czas me oczy były zwrócone do monitora, mój oddech był nie równy, a serce cały czas szybko biło. 
- Chłopcy, a jakiś mieliście cel przyjechania do Kalifornii?
- Tak. To było już dawno, ale nadal o tej osobie nie zapomnieliśmy. Mamy ją w swoich sercach... Przyjechaliśmy tu po to, żeby odpocząć, ale jest jeszcze jeden cel. 
- Mogę wiedzieć jaki? 
- Odnaleźć najważniejszą osobę dla nas. 
- Bardzo ważny cel. A obietnica? Mieliście jakieś obietnice?
- Owszem. Jedną spełniliśmy. Ale wyznaczyliśmy sobie drugą, której nie możemy już powiedzieć.
- Dziękuję. Teraz zadam wam kilka pytań. - prowadzący uśmiechnął się, wziął karteczki i zaczął do każdego podchodzić z zamiarem usłyszenia odpowiedzi. Najbardziej uśmiałam się przy J-Hop'ie i V. Nic się nie zmienili, nie ważne ile mają lat to nadal dzieci. Nadeszła kolej na JungKook'a.
- Powiedz nam. Czy byłeś kiedyś zakochany?
- Tak. Nadal jestem. Zdaje się, że to miłość jednostronna. 
- Zostałeś odrzucony?
- Haha tego sam nie wiem. Lecz mam małą nadzieje, że jak odnajdę ją to mnie zaakceptuje. - zwrócił się tak jakby do kamery. W jego oczach... nie było tej radości co kiedyś miał. Nie było iskierek szczęścia... Był smutek i żal. Czy to ja zrobiłam? Mimowolnie łzy mi poleciały po moich bladych policzkach. Wstałam, odstawiłam jogurt i skierowałam się do łazienki. Stanęłam przed lustrem. Coraz częściej płaczę, wzruszam się, żałuję i mam poczucie winy... Gdzie się podziała stara RiRin? Uderzyłam dłonią o lustro, które pod moją siłą roztrzaskało się. Zostały tylko pojedyncze kawałeczki, na które spojrzałam smętnym wzrokiem. Nie zwracałam uwagi na krwawiące palce, cały czas patrzałam się w swoje odbicie. Czy ja jestem potworem, niszczącym ludzkie serca? Czy ja jestem złą kobietą? Czy ja jestem zimna i bezwzględna? Czy ja w ogóle jestem człowiekiem? Te pytania chodziły po mojej głowie. Powoli osunęłam się wzdłuż zimnej ściany. Chwyciłam dłoniami głowę, moje włosy teraz były całe czerwone. Jednym słowem wyglądałam jak upiór. Zacisnęłam palce na skórze, łzy nadal płynęły.. Takie małe słowa, taki mały znak, a mogę zamienić się w takie coś... Niech ktoś mnie wyciągnie z tej otchłani! 




-------------------------------------------------------------
Dam, Dam!! Skończłam rozdział 19 i biorę się za następny~ Dziękuję za uwagę! I proszę o wypełnienie ankiety. Jest to dla mnie bardzo ważne, jeśli chodzi o następne opowiadanie. Będę bardzo wdzięczna nawet jeśli ktoś nie ma konta może się tutaj udzielać ^^ 
Do następnego razu! ♥ 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz