Hello~ Dużo się nad tym zastanawiałam, ale chyba zaniedługo będą się już zbliżać rozdziały końcowe ;; Bardzo fajnie mi się pisało to opowiadanie, lecz będę musiała rozpocząć inne ^^ Dlatego też zapraszam do ankiety, która jest po bocznej stronie ^^ Zapraszam do głosowania!Proszę o wypełnienie ankiety. Jest to dla mnie bardzo ważne, jeśli chodzi o następne opowiadanie. Będę bardzo wdzięczna nawet jeśli ktoś nie ma konta może się tutaj udzielać ^^ ♥ Miłego czytania~
~* 2 lata później *~
Obudziły
mnie wrzaski, dochodzące z dworu. Zdenerwowana wyjrzałam przez okno.
Przyjechało duże auto, z którego wysiedli chłopcy i jakieś dziewczyny, a w okuł
nich znajdował się tłum dziewcząt. Za pewnie fanki. Nic dziwnego. Co chwilę
jakieś zespoły przyjeżdżały tutaj, żeby odpocząć, lecz chyba dane im nie było.
Spojrzałam przelotnie na zegar: 6.50.
-
Chyba sobie ze mnie żarty robią! Spóźnię się na zmianę! - szybko wbiegłam do łazienki, w której wykonałam poranne
czynności. Ubrałam pierwsze, lepsze ciuchy, do ręki telefon i słuchawki.
Podeszłam do lustra. Wzięłam do dłoni szczotkę i zaczęłam przeczesywać nią
włosy.
- Faktycznie się zmieniłam. Włosy mi
urosły, sama też urosłam kilka centymetrów... Eh.. Co się ze mną stało? - odłożyłam grzebień, podeszłam do przedpokoju,
założyłam buty i wyszłam z domu. Zakluczyłam drzwi, bo to różnie w tej
miejscowości. Kilka razy próbowali się dostać do mojego mieszkania, ale jakoś
sobie z nimi poradziłam. Nagle zaczął mi telefon dzwonić. Sprawnym ruchem dłoni
go odebrałam.
- Halo?
-
Gdzie Ty się podziewasz?! Nie wiesz która jest godzina?!
-
Zaspałam! No przepraszam!
-
Ugh! Tym razem Ci wybaczę, ale pośpiesz się szybko, bo dzisiaj mamy dużo gości!
-
Już się robi! - rozłączyłam się i przyśpieszyłam swój
chód. Po niecałych 15 minutach, byłam już przy kawiarni. Weszłam tylnymi
drzwiami, żeby dziewczynom nie przeszkadzać i zaczęłam się przebierać. Po
chwili byłam już gotowa do pracy. Wyszłam z ''przebieralni'' i stanęłam przed
ladą.
- Co tak ci to długo zeszło? - podeszła do mnie przyjaciółka -
Sara. Tak jak zawsze. Była schludnie ubrana, dopasowany makijaż i do tego
długie, czarne włosy, a oczy błękitne. Jednym słowem można ją określić jako
osobę piękną, ale jej osobowość... Szkoda mówić.
- Przed moim blokiem był strasznie
duży tłum! Musiałam stoczyć bitwę z tymi fankami. Czasem naprawdę potrafią być
straszne.
-
Oj~ To prawda. A wiesz chociaż jaki to zespół?
-
Zbytnio się nie przyglądałam, ale zauważyłam, że jest w nim 7 chłopców.
-
Hm... będę musiała się zastanowić na tym. A teraz nie leń się! Tylko do pracy!
- odeszła do klientów. Najpierw sama mnie
zagadujesz, a teraz każesz mi pracować... Nie wiem jak Twój chłopak z Tobą
wytrzymuje. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu. Zauważyłam, że jeden, duży stół
jest zarezerwowany. Rzadko się to zdarzało, żeby ktoś rezerwował w tej
kawiarence. Już się nie chciałam o to pytać Sary. Nagle poczułam na sobie
wzrok. Przeszły mnie zimne ciarki po plecach. Obróciłam się w tym kierunku,
lecz nikogo takiego nie widziałam. Dziwne. Ponownie wróciłam do swojej
poprzedniej czynności, czyli gapienie się na ludzi. To chyba moja ulubiona rola
i jeszcze mi za to płacą. Kocham moją pracę.
-
Przepraszam bardzo, ale miałem tutaj rezerwacje. - usłyszałam głos nad sobą. Podniosłam głowę i zobaczyłam
niskiego mężczyznę w gangsterskich okularach. Coraz bardziej boję się tych
stylów.
-
Ah! Stolik na 10 osób, na nazwisko Kim?
-
Tak. Chciałbym też, żeby była przy nas jedna kelnerka. Po to, aby realizowała nasze
zachcianki.
-
Mhm. Już załatwiam. Przepraszam, że tak pytam, ale gdzie jest reszta osób?
-
Za 5 minut przyjdą, a w tym czasie proszę już przygotować coś słodkiego i wodę
lekko gazowaną. - nie zdążyłam odpowiedzieć, gdyż on już
sobie poszedł. Co za arogancki facet!
-
Sara! Chodź tutaj i mi pomóż.
- Sama się tym zajmij! - krzyknęła z drugiego końca sali.
I do tego jeszcze ona.
-
Dzisiaj chyba jest najgorszy dzień w moim życiu...- dalej tak marudząc pod nosem, zaczęłam
robić ciasto. Nie wiem jakie oni lubią smaki więc zrobiłam waniliowe połączone
z czekoladą. Na górze dałam kwiatki, które można jeść, a po bokach narysowałam
przeróżne wzorki. Gdy skończyłam gotować, zauważyłam, że przy tym stole są już
wszyscy. Nie chcąc zostać wywaloną z pracy, zaniosłam to ciasto. Podeszłam
spokojnie, położyłam deser na stole, skłoniłam się i odeszłam. Wzięłam jeszcze
talerze i 10 butelek wody. Ponownie do nich szłam, lecz tym razem poczułam na
sobie wzrok zebranych przy tym stole. Podniosłam lekko głowę do góry, mój wzrok
spoczął na chłopakach. Było ich siedmiu, do tego jeszcze dwie dziewczyny i ten
arogancki facet. Prześledziłam każdego moimi oczami i wróciłam zza ladę. Tam spędziłam
resztę mojego dnia.
Gdy skończyłam swoją pracę, wyszłam tylnymi drzwiami. Dobrze, że przynajmniej
kończyłam o 17.00, bo było jeszcze jasno. Gdyby było ciemno to nie wiem co bym
zrobiła. Nawet daleko mam od domu... Poprawiłam włosy i ruszyłam w drogę.
Oglądałam przeróżne wystawy, były ładniejsze niż w Korei. Zatrzymałam się przy
jednym straganie. Były na nim rzeczy z miejscowości, z której pochodzę. Spojrzałam
na sprzedawczynię, była to Azjatka.
- Przepraszam bardzo, że zadam takie
pytanie. Czy Pani pochodzi z Korei Południowej?
-
Tak, owszem. Czemu pytasz?
-
Zauważyłam rzeczy z tego kraju i dlatego. Mogłabym poprosić tą spinkę?
-
Jasne! - zapakowała spinkę w kolorze bladego różu,
na którym były malutkie ozdoby. - Proszę
bardzo! A wie Pani, że do tej miejscowości przyjechał niejaki zespół BTS? - zapytała mnie jeszcze
sprzedawczyni. Moje oczy totalnie się rozszerzyły. Co? To przecież
niemożliwe...
- Przepraszam, ale nie znam
ich.
-
Oh... To szkoda. Bo właśnie moja córka mnie poinformowała... No nic.. Miłego
dnia życzę!
-
Wzajemnie~ - odeszłam
od niej. Rozmyślając, szłam przez uliczki. Ale to niemożliwe... Nie.. Ona
musiała kłamać! Tak nagle po dwóch latach pojawiają się? Nagle zatrzymałam się,
głowę obróciłam w prawo i zaczęłam przyglądać się telewizji. Żeby lepiej
widzieć, podeszłam bliżej do szyby. W jakimś programie mówiono o tym, że jakiś
BARDZO popularny zespół przyjechał do Kalifornii. Jeszcze uwzględniono, iż to
KOREAŃSKA grupa. Nawet pokazano zdjęcia, którym się dokładniej
przyjrzałam.
- Nie... To nieprawda! - zdesperowana odeszłam od wielkiej
szyby i szybkim krokiem szłam do domu, ciągle o tym rozmyślając.
Zmęczona weszłam do domu. Usiadłam na kanapie i włączyłam
telewizor. Pilotem sterowałam programy. Nic ciekawego nie znalazłam, więc
zostawiłam na byle jakim kanale. Lekko pogłośniłam, wstałam i poszłam do
kuchni, aby zjeść. Z lodówki wyciągnęłam mały jogurt, a z szafeczki łyżeczkę.
Chciałam już brać pierwszy kęs, lecz głos w telewizji mi przeszkodził. Szybko
pobiegłam do salonu i stanęłam przed telewizorem. Stali tam ONI, każdy był uśmiechnięty.
Stał tam ON, ten, który sprawił, że cierpiałam. Nagle zaczęli mówić o tym co
było dwa lata temu. Słuchałam tego wszystkiego z niedowierzaniem. Widać było,
że wszyscy są zadowoleni z tego. Zszokowana usiadłam na kanapie z jogurtem. Z
zaciekawieniem jadłam posiłek. Przez cały czas me oczy były zwrócone do
monitora, mój oddech był nie równy, a serce cały czas szybko biło.
- Chłopcy,
a jakiś mieliście cel przyjechania do Kalifornii?
- Tak. To było już dawno, ale nadal o tej osobie nie
zapomnieliśmy. Mamy ją w swoich sercach... Przyjechaliśmy tu po to, żeby
odpocząć, ale jest jeszcze jeden cel.
- Mogę wiedzieć jaki?
- Odnaleźć najważniejszą osobę dla nas.
- Bardzo ważny cel. A obietnica? Mieliście jakieś obietnice?
- Owszem. Jedną spełniliśmy. Ale wyznaczyliśmy sobie drugą,
której nie możemy już powiedzieć.
- Dziękuję. Teraz zadam wam kilka pytań. - prowadzący
uśmiechnął się, wziął karteczki i zaczął do każdego podchodzić z zamiarem
usłyszenia odpowiedzi. Najbardziej uśmiałam się przy J-Hop'ie i V. Nic się nie
zmienili, nie ważne ile mają lat to nadal dzieci. Nadeszła kolej na JungKook'a.
- Powiedz
nam. Czy byłeś kiedyś zakochany?
- Tak. Nadal jestem. Zdaje się, że to miłość jednostronna.
- Zostałeś odrzucony?
- Haha tego sam nie wiem. Lecz mam małą nadzieje, że jak
odnajdę ją to mnie zaakceptuje. - zwrócił się tak jakby do kamery. W jego oczach... nie było
tej radości co kiedyś miał. Nie było iskierek szczęścia... Był smutek i żal.
Czy to ja zrobiłam? Mimowolnie łzy mi poleciały po moich bladych policzkach.
Wstałam, odstawiłam jogurt i skierowałam się do łazienki. Stanęłam przed
lustrem. Coraz częściej płaczę, wzruszam się, żałuję i mam poczucie winy...
Gdzie się podziała stara RiRin? Uderzyłam dłonią o lustro, które pod moją siłą roztrzaskało
się. Zostały tylko pojedyncze kawałeczki, na które spojrzałam smętnym wzrokiem.
Nie zwracałam uwagi na krwawiące palce, cały czas patrzałam się w swoje
odbicie. Czy ja jestem potworem, niszczącym ludzkie serca? Czy ja jestem złą
kobietą? Czy ja jestem zimna i bezwzględna? Czy ja w ogóle jestem człowiekiem?
Te pytania chodziły po mojej głowie. Powoli osunęłam się wzdłuż zimnej ściany.
Chwyciłam dłoniami głowę, moje włosy teraz były całe czerwone. Jednym słowem
wyglądałam jak upiór. Zacisnęłam palce na skórze, łzy nadal płynęły.. Takie
małe słowa, taki mały znak, a mogę zamienić się w takie coś... Niech ktoś mnie
wyciągnie z tej otchłani!
-------------------------------------------------------------
Dam, Dam!! Skończłam rozdział 19 i biorę się za następny~ Dziękuję za uwagę! I proszę o wypełnienie ankiety. Jest to dla mnie bardzo ważne, jeśli chodzi o następne opowiadanie. Będę bardzo wdzięczna nawet jeśli ktoś nie ma konta może się tutaj udzielać ^^
Do następnego razu! ♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz