piątek, 31 października 2014

Bonus~ Halloween ~

Doobry~ Nawiedzam was dzisiaj~ W tym dniu jest Halloween jednak ja w tym roku nigdzie nie wychodzę. Siedzę i pisze post. Myślę, że wam przypadnie do gustu~ Miłego czytaniaa~ c; Muahah!


Szłam sobie przez różne uliczki, oglądając straszne wystawy. Byłam trochę zła, bo chłopcy kazali mi gdzieś wyjść i mam nie wracać dopóki nie kupię sobie jakiś ciuchów. Co im dzisiaj odbiło? W ten mróz mam iść sobie na zakupy... To przekracza wszelkie możliwości! Z moich rozmyśleń wybudziło mnie leciutkie uderzenie w plecy. Obróciłam się i przed sobą ujrzałam małego chłopczyka. Był strasznie słodki, do tego jeszcze ten strój.
- Em.. Ty jesteś Kwon Ririn? - zapytał się mnie.
- Tak. - odparłam całkowicie zdziwiona. Nagle wyciągnął czarno-pomarańczową kopertę, na której była wiedźma i mi ją podał. Wzięłam ją do ręki, chciałam się jeszcze coś zapytać, ale już go nie było. Obróciłam się wokół własnej osi i postrzegałam pustą ławkę. Usiadłam na niej i otworzyłam list.


Cześć Riri!

Z tej strony Lider. Chciałbym Cię przeprosić trochę za to, że musisz siedzieć w tym zimnie. Ale też mam dobrą wiadomość! Będziesz musiała iść do pobliskiej kawiarni i zamówić najdroższą kawę! Jeśli nie wykonasz tego zadania, nie wejdziesz do domu! Miłego chodzenia!


Pierwsze co zrobiłam po przeczytaniu, to potargałam list.
- Czy oni robią sobie ze mnie jaja?! Co ja bezdomny, że mam nocować pod mostem czy co?! Pff.. Jeszcze czego! Kawa? Jak ja jej nawet nie pije. Teraz to się doigrałeś RapMon! - krzyczałam tak głośno, że ludzie, którzy przechodzili obok mnie patrzeli się na mnie tak dziwnie, że choćbym miała nasrane na głowie! Po jakiś trzech minutach powoli się uspokoiłam. Zła na cały świat, poszłam do kawiarenki. Gdy tylko weszłam do pomieszczenia, przywitał mnie chłopak. Na moje oko miał gdzieś z 15 lat. Ale to już nie ważne. Zaprowadził mnie do stolika i stał przede mną.
- Chcesz czegoś? - zapytałam się go.
- Czekam na Twoje zamówienie.
- Ah! Właśnie, zamówienie. To ja poproszę zwykłą kawę, ale niech będzie najdroższa.
- Już się robi~ - po wypowiedzeniu zdania, odszedł na zaplecze. Nie przejmując się nikim, spojrzałam na okno. Były bardzo piękne widoki. Aż nie mogłam wyjąć z zachwytu! Z moich myśli wyrwał mnie męski głos. Obróciłam się w tą stronę. Kelner. Położył na stoliku kawę. Spojrzałam na picie i od razu chciało mi się rzygać. Podziękowałam i spróbowałam napoju. Pierwszy łyk. Szybko odstawiłam filiżankę i próbowałam nie zwrócić śniadania. Blee... Co to jest?! Czy oni naprawdę próbują mnie otruć?!  Jakimś cudem przełknęłam to, a na mojej twarzy został grymas niezadowolenia. Przecież każdy chłopak z zespołu wie, że ja nie lubię kawy! Specjalnie to zrobili. Ja sie już na nich odpłace! Nagle ktoś usiadł naprzeciwko mnie. Podniosłam głowę i zauważyłam następnego kelnera. Lecz on coś trzymał w dłoni.
- Chcesz czegoś? - zapytałam się w miarę grzecznie.
- Widzę, że masz ciężki dzień. Na poprawę humoru dam ci list. Proszę, otwórz go. - uśmiechnął się ciepło i odszedł. Zostawił mnie z następnym zadaniem. Koperta była w kolorze zielo-czarnym, a na środku był kot w czapce. Otorzyłam ją powoli.

Witaj~

Widzę, że wykonałaś poprawnie to zadanie. Oprócz tego, że prawie zwymiotowałaś. Natępnie musisz iść do sklepu handlowego, który mieści się zaraz obok kawiarnii. Masz tak kupić lizaki, ciasteczka, mąkę, bluzki i spodnie. Jeśli nie wykonasz zadania to nie będziesz mogła z domu wychodzić przez ponad tydzień! Miłej podróży~

Teraz już na spokojnie odłożyłam list. Czyli mam im zrobić zakupy?
- Ja już zaraz nie wytrzymam! Najpier dom, a teraz wychodzenie na dwór?! Co z nimi jest nie tak? Mogli chociaż napisac o co im chodzi! Nawet się nie podpisali. Świnie jedne.- warknęłam już trochę ciszej. Akurat przez chwilę miałam dobry humor, ale kto musiał mi je zespuć? Wstałam z kszesła i podeszłam do lady.
- Ile się należy? - zapytałam wyciągając portfel.
- To na koszt firmy. 
- Naprawdę? Dziękuję! Zamierzam jeszcze raz odwiedzić tą kawiarnie! Dziękuję~ - powiedziałam, kierując się do wyjścia. Gdy tylko wyszłam z przytulnej kawiarni, skierowałam się do sklepu. Szłam gdzieś tak z 15 minut. Nawet jeśli to tylko kawałeczek, było mi już strasznie zimno! Jak weszłam do dużego pomieszczenia to natychmiast poszłam na ciuchy. Było bardzo dużo do wyboru. Jeśli chcą spodnie to czemu oni sobie sami nie kupują tylko ja im? Wzięłam pierwsze lepsze. Czyli 7 par spodni. Spakowałam je do koszyka, kierując się w stronę bluzek. Nie było dużo do wyboru więc wzięłam 7 białych, przy okazji wzięłam sobie 1 czarną. Po tym swe kroki postawiłam w stronę słodyczy. Do koszyka wsadziłam 8 paczek lizaków i 2 pudełka czekoladowych ciasteczek. Na koniec została mi mąka. Po cholerę im mąka?! Przecież w poniedziałek kupowałam aż 4 paczki! To co oni robili? Pokręciłam zażenowana głową i wzięłam znowu 4 paczki. Będąc już przy kasie, zapłaciłam za zakupy i miałam się już kierować do wyjścia, ale coś mi przeszkodziło. Uderzyłam w plecy obcej osoby. Szybko przeprosiłam i chciałam już pójść, ale on mnie zatrzymał. Nie mówiąc mi nic, wcisnął w moją dłoń niebiesko-białą kopertę, a na środku była narysowana dynia i uciekł. Podeszłam do ławeczki i położyłam na niej zakupy. Usiadłam, otworzyłam i zaczęłam czytać.

Dobry~

Zakupy zrobione? To przechodzimy do następnego celu! Teraz na zadanie musisz udać się do parku tam gdzie wcześniej ostrzymałaś kopertę~ Życzę powodzenia! 

Przynajmniej chociaż jedno normalne. Wzięłam siatki do ręki i powędrowałam do wyznaczonego miejsca. Szłam z 20 minut. Gdy byłam na miejscu nie było żadnej osoby. O co tu chodzi? Szybko usiadłam na ławce, zakupy położyłam obok siebie, a z kieszeni wyciągnęłam telefon. Zegar wskazywał na godzinę 17.09. Przecież jest jeszcze jasno. Można by tak powiedzieć. Odłożyłam urządzenie na swoje miejsce i czekałam na cud. Nikogo nie było przez 30 minut więc postanowiłam wybrać się już do domu. Wstałam, wzięłam siatki do rąk i zaczęłam iść. W połowie drogi ktoś nagle zaczął za mną podążać. Trochę się wystraszyłam, ponieważ nie było dużo ludzi w tej miejscowości i zaczęło się robić ciemno. Albo też ten człowiek idzie do domu. Chociaż to mniej prawdopodobne. Lekko przyśpieszyłam, on też to potwórzył. Zaczęłam iść coraz bardziej szybciej, zrobił to samo. Mój strach coraz bardziej się powiekszał. Przecież to nie jest normalne, że ktoś robi to samo co ty! Czy ja zawsze muszę mieć jakiegos pecha? Podniosłam głowę i zauważyłam, że kilka metrów ode mnie jest czarny, duży samochód. Pomyśłałam sobie, że to nasz. ALE przecież on nie jest TAKI DUŻY! Chciałam się już zatrzymać i wybrać numer na policję, ale przed oczami pojawiły mi się ciemne plamy. 


Coś mnie szturchnęło w ramię. Powoli otorzyłam oczy, żeby przyzwyczaić się do ciemności, która w tym pomieszczeniu panowała. Chciałam się wyrwać lecz moje ręce były zawiązane tak samo jak nogi. Tylko czekac na zbawienie! 
- Halo? Jest tu ktoś? Zimno mi trochę. Moglibyście chociaż pomyślec o swojej ofiarze! - teraz to już krzyknęłam. Zawsze w takich sytuacjach najlepiej zachować zimną krew. Chyba najlepiej mi to wychodzi. Przwróciłam oczami i zaczęłam się rozglądać. W ciemności zauważyłam znajome kontury, ale nie byłam pewna. Przecież każdy może mieć takie same meble jak u nas w domu. Gdy mój wzrok zatrzymał się na końcu pokoju, coś się poruszyło koło drzwi. 
- Ah! Czemu jesteś tak głośno? Nie mogę nawet w spokoju pospać! - warknął zły. Podszedł do mnie i zaczął mi się przyglądać.  - Przecież to taka ładna ofiara... Powiedz. Chcesz być wampirem?
- Co?! Jakim zas wampirem? Człowieku, ogarnij się do cholery jasnej! Jest mi zimno, a ty tu gadasz o wampirach! One nawet nie istnieją! 
- Jak to nie istnieją? Przecież ja jestem. Nie widzisz tych kłów? Tych włosów? Tej buzi? Tych oczu?
- Nie, nie widze! Więc z łaski swojej przynieś mi koc!
- Nie! Obraziłaś mnie! Trzeba Cię teraz ukarać! - jego twarz powoli zbliżała się do mojej szyji. Może jednak on faktycznie jest wampirem? Poczułam jego oddech, jedna chwila i po mnie!
- Co ty wyrabiasz?! To jest moja ofiara! - nie wiadomo skąd znalazł się Jokker! Podszedł do nas, odsunął Wampirka i przybliżył się do mnie. - Nic Ci nie jest, prawda? - pogłaskał mnie po policzku i oblizał usta. Odruchowo się odsunęłam. Przyznam, że to się zaczyna robić dziwne. 
- Widzisz! Ona się Ciebie boi! Więc Jok możesz się odsunąć! 
- Nie! Od początku mówiłem, że ONA jest moja!
- Nic takiego nie mówiłeś!
- STOP! Powiecie mi o co tu chodzi?
- Zamknij się! - powiedzieli równo i od nowa zaczęli się kłócić. Powoli mnie to denerwowało. Co mi tu jeszcze wyskoczy? Laleczka? Zmarły więzień? Pirat? 
- Co wy do jasnej cholerki wyprawiacie?! Nie widziecie, że ona się boi?! - tak jak przewidywałam, wyskoczyli Ci o których myślałam. Więzień, Laleczka i Pirat. 
- A co mnie ta dziewczyna obchodzi jak i tak się jej pozbędziemy! Grabiarz ją zakopie i tyle!
- Nie! Ja ją wezmę na statek ibędziemy razem poszukiwać skarbów! Arg!
- Nie prawda! Ja ją wezmę i oprowadze po więzeniu! 
- Nie! [...] - dalej już nie słuchałam. Zaczęłam rozmyślać. Przecież ich głosy są strasznie podobne.  Twarze też. Kształty mebli... Oho! Mają przerąbne! Teraz to mnie tak wkurzyli, że nie mam dla nich litości. Powoli udawało mi się rozwiązać dłonie i nogi. Kiedy oni nadal się kłócili, ja już zdążyłam się uwolnić. Stanęłam na równe nogi i podeszłam do nich od tyłu.
- EKHEM!! Możecie się na chwile uspokoić?!
- Ofiaro! Za....mknij się?
- Teraz się zaczyna prawdziwe HALLOWEEN!!!!! 
- NIE~~!!!! 

----------------------------------------------------------------------

To by było na tyle z mojej strony ^^ Miłej nocy :) Prawdopodobnie w niedziele pojawi się 16 rozdział! Dziękuję za uwagę i przepraszam za błedy~ >///< 

  




wtorek, 14 października 2014

Rozdział 15 ♥

Ah~ Dzień wolny od nauki, nareszcie! Pod wpływem weny napisałam na szybko (?), krótki rozdział. Moje wpisy będą różne, niekiedy w tygodniu, w weekend, co kilka tygodni. To wszystko zależy od szkoły. Więc dziękuję wszystkim osobą, które komentują i czytają te opowiadanie :3 Miłego czytania >//<



Wróciłam do domu cała obolała. W czasie spacerku z zakupami jakieś dziecko uderzyło mnie piłką! Przecież ja mu nic nie zrobiłam! Ominęłam salon, gdzie siedzili chłopcy i skierowałam się do kuchni. Położyłam siatki na blacie i zaczęłam je rozpakowywać. Po chwili przyszedł Lider do pomieszczenia.
- Co kupiłaś? 
- A nie widać? - warknęłam wkurzona. 
- Coś się stało, że jesteś taka zła? 
- Nic się nie stało! Możesz wyjść? Chce rozpakować zakupy w samotności.
- Dobrze~ - odpowiedział wycofując się. Czasami myślę, że on jest ode mnie młodszy. Przeróżne jedzenie wsadziłam do lodówki i pułek. Siatkę wyżuciłam do kosza. Teraz co ja będe robiła? Nagle zaburczało mi w brzuchu. Ciekawe zajęcie będę miała. Oparłam się o szafkę i zaczęłam rozmyślać.
- Co by tu zrobić na obiad? Hm... może spagetthi? Tak! To dobry pomysł~ - potrzebne składniki zaczęłam wyciągać i robić jedzenie. 

~~* 30 minut później *~~


- Jedzenie gotowe~! - zawołałam z kuchni. Nie minęła chiwla, a oni już byli przy stole i oczekiwali na danie. 

- Podano do stołu. - powiedziałam śmiejąc się. Usidałam przy J-Hop'ie i zaczęłam konsumować posiłek. Chłopcy nie wiedzieli jak zacząć i patrzeli się na to głupio.
- Nigdy nie jedliście tego? 
- Nie~ - powiedzili równo. Pokręciłam zażenowana głową. Po chwili zaczęłam im wszytko od początku tłumaczyć. Po długim czasie nareszcie zakapowali. Gdy oni konsumowali posiłek, ja za to zaniosłam talerz. Ominęłam stół i skierowałam się do pokoju. Kiedy w nim byłam, telefon mi zadzownił.
- Yoboseyo? 
- RiRin? Mogłabyś wyjść? 
- Jasne~ Za ile i gdzie?
- Tam gdzie zawsze  i za 10 minut. - poinformowała mnie i rozłączyła się. Dziwne, nigdy tak się nie zachowywała. Schodząc z schodów, krzyknęłam chłopcom, że wychodzę. Będąc już w przedpokoju, podszedł do mnie Suga.
- Gdzie się wybierasz? Wiesz o tym, że o 19 musisz być w domu?
- Po pierwsze: To nie twoja sprawa, a po drugie: Kiedy tak się zacząłeś martwić? Nie martw się przyjdę chyba na czas. - miałam już otwierać, gdy ktoś mi przerwał tą czynność. Tą osobą okazał być się rozmówca z przed chwili. Obróciłam się w jego kierunku tak, że stykaliśmy się nosami. 
- Tak mi się zdaje, że to moja sprawa. Jesteś ode mnie młodsza więc mam prawo wiedzieć co i jak. - popatrzał mi się prosto w oczy. Czy on się teraz wkurzył? Lekko  odepchałam go od siebie. 
- Może i jestem młodsza, ale mam swoją prywatność. A ty moim chłopakiem lub rodzicem nie jesteś! - podniosłam leciutko głos. Otorzyłam drzwi i wyszłam z mieszkania. 
- Soon na powitanie będzie miała wkurzoną RiRin. Zajebiście się zaczyna... - powiedziałam sama do siebie. Ciągle myśląc o jego zachowaniu, kierowałam się do parku. Po 10 minutach byłam już na miejscu. Dziewczyna już czekała na mnie. Ciekawe czy to bardzo ważny temat? Podeszłam do niej.
- Co tak nagle?
- O! Przyszłaś! - przytuliła mnie. Nie puszczała chyba przez 5 minut. 
- Czemu bym nie miała przyjść? 
- Sama nie wiem~ To co idziemy?
- Ne~ - ruszyliśmy. Przechadzając się po parku, Soon wypytywała mnie o przeróżne rzeczy. 
- RiRin... a ty cos ukrywasz przede mną? Bo ostatnio ani w szkole Ciebie nie ma, nie odbierasz telefonów. Martwię się. - usiadła na pobliskiej ławce. Dosiadłam się do niej. Nie wiem co mam jej powiedzieć. Czy mam powiedzieć prawdę czy skłamać? Raz kozi śmierć.
- Soon... przepraszam! Nie wiem czy powinnam to powiedzieć, ale czy obiecujesz mi, że zatrzymasz to w sekrecie? - pokiwała tylko głową, że się zgadza. - Tak naprawdę... należę do zespołu. 
- Chincha?! Yey! Nawet nie wiesz jak się cieszę~ Ale do jakiego? Jakim cudem się dostałaś? 
- Nawet bym nie pomyślała, że tak zareagujesz. Należe do Bangtan Boys. Tak wiem. Ciągle o nich mówisz i nawet umówiłaś się z Jin'em! Tak naprawdę to oni mnie wkręcili i tyle. 
-  Sprytni są. Żeby tak oszukiwać moją Riri~
- Ja nie należę do nikogo! Ile razy muszę Ci to powtarzać?
- Dobrze,dobrze. Przynajmniej nie muszę się już martwić~ -  wstała z ławeczki i kierowała się dalej. Pobiegłam do niej by wyrównać kroki. 

~* 1 godzina później *~ 

Była już godzina 19 a ja nadal chodzę po mieście bez powodu. Teraz tak myślę, że specjalnie to robię, aby wkrurzyć Rapera. Moje tymczasowe rozmyślania przerwał telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer od Bladego Chłopaka. Niechętnie odebrałam.
- Halo?
- Gdzie jesteś?
- A co cię to obchodzi?
- Yah! Mów szybko~ Jeśli RapMon się dowie, że jesteś daleko od domu to ty i ja będziemy mieli przesrane! 
- Ugh! Niech ci będzie... jestem koło boiska tam gdzie się pierwszy raz spotkaliśmy. - nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się. Oczekując na niego, usiadłam na ławce. Powoli się już nudząc, zaczęłam śpiewać wymyślony tekst. Gdy tylko skończyłam, usłyszałam brawa. Obróciłam się w tym kierunku i zobaczyłam przy wejściu Suge. Podszedł do mnie, zbliżył się do mej twarzy. 
- Dobrze, że jesteś w tym zespole. Będziesz ze mną komponowała piosenki. - spojrzał mi głęboko w oczy. 
- Pff! Proszę Cię. Ja i pisanie tekstów? 
- Tak, ty.
- Dopiero co zaczęłam śpiewać i już mnie zmuszasz do takiego czegoś?
- Można by tak powiedzieć. A teraz jeśli możesz, pójdziemy do domu. - odsunął się ode mnie i zaczął iść w kierunku domu. Ja tylko dorównałam mu kroku.

~* 15 minut później*~ 

Gdy tylko byłam w mieszkaniu, skierowałam się do pokoju, aby wziąść ciuchy i bieliznę na zmianę. Wychodząc z pomieszczenia natknęłam się na JungKook'a. Uchwyciliśmy tylko kontakt wzrokowy, bo on już po chwili zniknął za drzwiami. Dziwny ostatnio jest. Wzruszyłam tylko ramionami i poszłam do łazienki.

~* JungKook *~

Wchodząc po schodach, ujrzałem Ririn przed pokojem. Przypomniało mi się to zdarzenie. Nie chcąc by zobaczyła mnie takiego w takim stanie to tylko na nią spojrzałem i skryłem się drzwiami. Byłem cały czerwony na policzkach. Co się ze mną dzieje? Odruchowo złapałem się za klatkę piersiową. Moje serce szybko biło, byłem zarumieniony, co to oznacza? 
- To jest miłość, młody. - usłyszałem głos. Wystraszyłem się i odruchowo podnisolem głowę do góry. Na łóżku siedział Jimin. Odetchnąłem z ulgą. 
- Siadaj obok mnie, a ci wszystko wytłumaczę. - słysząc jego zdanie, tak postąpiłem.

~* Ririn *~ 

Wychodząc z łazienki, swe kroki postawiłam w stronę kuchni. Byłam strasznie głodna. Ominęłam salon, w którym chłopcy siedzieli i poszłam do wymarzonego pomieszczenia. Otworzyłam lodówkę, wyciągnęłam jogurt, a z szafeczki łyżeczkę. Usiadłam przy stole i zaczęłam konsumowac posiłek. Po niecałych 5 minutach skończyłam. Opakowanie wrzuciłam, łyżkę dałam do zlewu. Wyszłam z pomieszczenia i usiadłam na kanapie. Razem z chłopakami oglądałam jakąś komedię. Po najdłuższej chwili znudziła mnie. Wstałam i poszlam do pokoju. Chciałam już wejść, lecz coś mi przeszkodziło. Usłyszałam głosy zza drzwi. Przełożyłam ucho do mebla i nasłuchiwałam.
 - [...] Ja RiRin nie lubię... -  tylko to jedno wypowiedziane zdanie, a świat się może zawalić. Zdołowana jak i zarazem wściekła, wróciłam na dół. Podeszłam do V'iego, chwyciłam go za rękę i zaprowadziłam trochę dalej od zespołu.
 Ririn... Stało się coś złego? -  spojrzał na mnie zatroskany.
- Ja... Mogę dzisiaj u Ciebie nocować? - nie wiem kiedy, a łzy zaczęły same płynąć. Chłopak widząc mnie w takim stanie, przytulił mnie i lekko pocałował w głowę. 
- Jasne~ Wygonimy RapMona, żeby spał w Twoim łóżku. Pójdziemy do pokoju i mi wszystko opowiesz? - otarł mi łzy z policzków, uśmiechnął się, wziął za dłoń i zaprowadził do pomieszczenia. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Uśmiech V'iego~~
Annyeong~ ♥♥ 

środa, 1 października 2014

Rozdział 14 ♥

Biedna ja, wylądowałam w szpitalu ;c Przynajmniej jest internet i mogę napisać nowy wpis. Długo~ mnie nie było, nie miałam też czasu ( nauka ), szkoła od samego rana do po południa... więc przepraszam za to >< Miłego czytania c;


Obudził mnie hałas dobiegający z dołu. Jeszcze nieprzytomna spojrzałam na zegarek: 5.30. Czy oni do reszty stracili rozum?! Wkurzona na cały świat zeszłam z łóżka i skierowałam się do salonu. Widok, który tam zastałam był prześmieszny! Chłopcy byli rozbiegani, ciuchy się wszędzie walały, krzyczeli do siebie. Co się z nimi dzieje? 
- Ej! Czy coś dzisiaj jest? 
- RiRin! Dobrze, że tu jesteś! Pomóż mi z tym. - podeszłam do J-Hop'a i zawiązałam mu ten krawat.
- Serio. Czy coś dzisiaj jest?
- Tak. Rozdanie nagród więc pomóż nam! 
- A ja? Należę do tego zespołu...
- Ty? Też idziesz, ruszaj się!
Nie odpowiadając nic, wbiegłam na górę i z szafy wyciągnęłam ubrania. Pierwsze lepsze ciuchy: 
* Czarne, długie spodnie,
* Biała, luźna bluzka z nadrukiem,
* Marynarka sportowa,
* Buty - białe air force.
Podeszłam do lustra i zaczęłam robić sobie fryzurę. Po 20 minutach byłam gotowa, zeszłam na dół. Chłopcy stali przy drzwiach i oczekiwali na mnie.
- Gotowa? To możemy iść. -zażądał Rap Monster. Wyszliśmy, dom zakluczyliśmy i skierowaliśmy się do samochodu. Znowu, jak na złość siedziałam przy JungKook'u i J-Hop'ie. Nie chcąc ich słuchać, włożyłam słuchawki do uszów i puściłam muzykę. Nawet nie minęła chwila, a już Nadzieja do mnie mówiła. Żeby być kulturalną, wyciągnęłam urządzenie i słuchałam tego co mówi.
- RiRin, a wiesz o tym, że Kook Cię... - nie dokończył, ponieważ Maknae rzucił go czymś. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. 
- Haha... To nic takiego! - zawstydzony odwrócił się w stronę okna. Nie przejmując się dziwnym zachowaniem JungKook'a, obróciłam się do Hoseok'a. 
- Nic Ci nie jest? 
- Wszystko w porządku. 
- Czemu nie dokończysz zdania?
- To już nie jest takie ważne. Nie przejmuj się tym.
Nic nie odpowiadając, patrzałam w przód. 

~~* 30 minut później *~~

Każdy po kolei wychodził z auta. W samochodzie ustaliliśmy, że ja mam wyjść na sam koniec, a oni  w tym czasie zapowiedzą '' mnie ''. Jakimś cudem przemknęłam się przez fanki i znalazłam się w dużym pomieszczeniu. 
- Tędy! - krzyknął V. Szybko do nich podbiegłam i do końca trasy szłam za nimi. Po kilku minutach byliśmy na miejscu, weszliśmy do pokoju i jakaś osoba kazała nam się przygotować. Ja tylko poprawiłam fryzurę i byłam gotowa. Spojrzałam za siebie, chłopcy od nowa zaczęli się poprawiać.
- Gorzej nić dziewczyn. - powiedziałam pod nosem.
- Mówiłaś coś?  spytał się Suga.
- Nie~ Wydawało Ci się.
- Ale mi się zdawało, że coś powiedziałaś. - teraz to o n pod nosem zaczął burkać.
- Wychodzić! - krzyknął do nas prowadzący. Po kolei wychodziliśmy z pomieszczenia, ustawiliśmy się przed sceną. Chłopcy jeszcze raz obgadali plan '' jak mam wejść ''. 
- Uwaga! I oto BTS! Brawa~! - krzyki i wrzaski rozniosły się po pomieszczeniu. Zespół wszedł powoli, pomachując wszystkim. Ja za to grzecznie czekałam na wejście.
- [...] Myślę, że miło go przywitacie i nie będzie żadnych problemów. Oto nasz nowy kolega - Kwon RiRik! - powiedział Lider. Powoli, kłaniając się weszłam na scenę. Krzyki i oklaski też były. Zdaje mi się, że wymuszone. Stanęłam obok chłopaków, którzy dali mi mikrofon. 
- Nazywam się Kwon RiRik. Miło mi was poznać~ - grzecznie się ukłoniłam, oddałam urządzenie Jimin'owi i stanęłam koło niego. Rozglądałam się po sali, zauważyłam Soon w pomieszczeniu. Centralnie patrzała na mnie. Może mnie rozpoznała? Nie... Jest przecież za daleko, żeby mnie rozpoznała. Nie przejmując się tym więcej, zatraciłam się w tym co oni mówią. 

        ~~* 3 godziny później *~~


 Spokojnie wróciliśmy do mieszkania. Ja od razu skierowałam się do pokoju, aby odpocząć. Jednak ktoś mi pokrzyżował te plany. Spojrzałam na niego obojętnym wzrokiem. 
- Co chcesz? Nie widzisz, że jestem zmęczona? 
- Widzę doskonale. I jak Ci się podobał twój pierwszy występ? 
- Zatrzymałeś mnie tylko po to? Eh... Bardzo mi się podobał. Mogę iść teraz do pokoju? - mój wzrok powoli stawał się zimny, a głos chłodny. Oj... będzie z nim źle. Chłopcy stanęli trochę dalej od nas, nic nie robili tylko się patrzeli głupio. Nigdy nie wiedzieli wkurwionej dziewczyny? 
- A musisz? Chciałbym jeszcze z Tobą porozmawiać~ 
- Ja Twoja niania czy co?
- Nie. Ale...
- Kook nic już nie mów. Daj jej iść spać. - wtrącił się Jin. Odwróciłam się do niego i powiedziałam ciche '' Dziękuję  ''. On się tylko cicho uśmiechnął, a ja poszłam szybko na górę. Otworzyłam pokój i wskoczyłam na łóżko, żeby się zdrzemnąć. 

~~* JungKook *~~

 Gdy tylko RiRin znikła, spojrzałem w stronę Jin'a. Zauważył mój wzrok, zaśmiał się lekko i poszedł w stronę kuchni. Ja za to usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Żadnych ciekawych programów nie było więc zostawiłem na wiadomościach. Nagle usłyszałem coś o naszym zespole. 
- Pod głoś to. - za mną pojawił się lider, a za nim cała reszta. Zrobiłem to co kazał. Jednak to były dobre i złe wiadomości. Wstrząsnęło nas to. Spojrzałem za siebie. Każdy wydawał się być w szoku. Teraz nie możemy pozwolić, aby RiRin wychodziła z domu. Jak jej się coś stanie, to ja nie wiem co zrobię. 
- Monster co my teraz zrobimy? - spytał się Suga.  
- Zobaczymy co będzie się dalej działo. Jeśli fani wiedzą gdzie my mieszkamy to jest bardzo źle, jeśli nie to RiRin może normalnie wychodzić z domu. Przecież w naszym zespole jest chłopakiem, a tak to jest dziewczyną. 
- No wiemy, ale mogą ją rozpoznać. 
- Jak? Tylko jej przyjaciółka może, a tak to chyba żaden z fanów się nie skapnie. - stwierdził Lider. Przytaknęliśmy mu. Jednak dobrze, że jest naszym liderem. Jeszcze przez chwilę pooglądaliśmy telewizor, później każdy poszedł gdzieś indziej. Nie mając co robić, skierowałem się do pokoju. Wszedłem i zastałem bardzo dziwny widok. RiRin prawie spadała z łóżka. Wspiąłem się na nie, chciałem ją jakoś ułożyć jednak nie pozwoliła mi na to. Przytuliła mnie do siebie i mocno trzymała w swych ramionach. Byłem całkowicie zaskoczony, zarazem zawstydzony. Chciałem się wyrwać, ale nie mogłem. Więc nie mając wyboru położyłem się obok niej i czekałem aż mnie puści. Pierwszy raz widziałem jej twarz z bliska. Przyznam, że jest BARDZO ładna. Coś we mnie wstąpiło i zacząłem się do RiRin przybliżać. Była już niebezpieczna odległość, a ja się nie zatrzymywałem. Dotknąłem ją swymi ustami. Były ciepłe i zarazem słodkie. Po chwili oderwałem się od niej, a w tym czasie dziewczyna mnie puściła. Cały czerwony zszedłem z jej łóżka i wyszedłem z pokoju. Od razu skierowałem się do łazienki, żeby mnie nikt nie widział w tym stanie. 

~~* RiRin *~~

 Nagle zerwałam się z łóżka. Dotknęłam ust i rozglądnęłam się po pokoju. Nikogo w nim nie było, oprócz mnie. Dziwne. Zdawało mi się, że ktoś mnie pocałował. Prze chwilę rozmyślałam nad tym, ale stwierdziłam, że to tylko sen. Zeszłam z mebla i skierowałam się do kuchni. Po drodze zerknęłam na zegar: 14. 45. Tak długo spałam? Gdy byłam już w tym pomieszczeniu spojrzałam na chłopców. Oni spokojnie sobie grali, jakbym była duchem. Miałam plan w głowie, żeby ich wystraszyć, ale V się odwrócił. 
- Wstałaś już? 
- Tak. Jedliście coś?
- Nie~ - odkrzyknęli razem. Pokręciłam tylko głową i poszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę na oścież. Nic w niej nie było. To jak oni się żywią? Urządzenie zamknęłam i swe kroki stawiałam w stronę Rap Monstera. Gdy tylko przed nim stanęłam, wyciągnęłam rękę prze siebie. 
- Na co czekasz? 
- Na pieniądze! Nic nie ma w lodówce! Co mam ugotować? Sam kurz?
- A da się? - zapytał się głupio V. Spojrzałam na niego jak na idiotę. On tylko udaje czy naprawdę taki jest?
- Masz. Myślę, że tyle ci wystarczy. - na moją dłoń dał pieniądze. Obliczyłam ile i stwierdziłam, że starczy mi. 
- Mogę iść z Tobą? - obróciłam się w stronę tego głosu. TaeHyeong stanął przede mną i oczekiwał na odpowiedź. Nie chcąc tracić czasu, zgodziłam się. Wyszłam z mieszkania razem z nim. Prze całą drogę rozmawiałam z nim. Jego buzia nie zamykała się. Nareszcie dotarliśmy do sklepu. V ciągle narzekał, żebym mu kupiła coś słodkiego. Robił tak przez całe zakupy, aż w końcu wkurzona wzięłam mu batonika i paczkę żelek. Po wyjściu ze sklepu, nikt się do siebie nie odzywał. Nagle padło pytanie.
- RiRin, a masz nadal tą bransoletkę?
- Nie widzisz? Ciągle ją mam na ręce. - pokazałam mu swoją dłoń. Spojrzał na nią uważnie, gdy tylko skończył wyprzedził mnie. Stanęłam na chwilę z zakupami. 
- O co mu chodzi? Aigoo~ Jak mnie bolą teraz ręce! To wszystko przez niego! - warknęłam. Rozmasowałam dłonie, wzięłam siatki i szłam dalej.