piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 19 ♥

Hello~ Dużo się nad tym zastanawiałam, ale chyba zaniedługo będą się już zbliżać rozdziały końcowe ;; Bardzo fajnie mi się pisało to opowiadanie, lecz będę musiała rozpocząć inne ^^ Dlatego też zapraszam do ankiety, która jest po bocznej stronie ^^ Zapraszam do głosowania!Proszę o wypełnienie ankiety. Jest to dla mnie bardzo ważne, jeśli chodzi o następne opowiadanie. Będę bardzo wdzięczna nawet jeśli ktoś nie ma konta może się tutaj udzielać ^^  ♥ Miłego czytania~ 



~* 2 lata później *~


Obudziły mnie wrzaski, dochodzące z dworu. Zdenerwowana wyjrzałam przez okno. Przyjechało duże auto, z którego wysiedli chłopcy i jakieś dziewczyny, a w okuł nich znajdował się tłum dziewcząt. Za pewnie fanki. Nic dziwnego. Co chwilę jakieś zespoły przyjeżdżały tutaj, żeby odpocząć, lecz chyba dane im nie było. Spojrzałam przelotnie na zegar: 6.50. 
- Chyba sobie ze mnie żarty robią! Spóźnię się na zmianę! - szybko wbiegłam do łazienki, w której wykonałam poranne czynności. Ubrałam pierwsze, lepsze ciuchy, do ręki telefon i słuchawki. Podeszłam do lustra. Wzięłam do dłoni szczotkę i zaczęłam przeczesywać nią włosy. 
- Faktycznie się zmieniłam. Włosy mi urosły, sama też urosłam kilka centymetrów... Eh.. Co się ze mną stało? - odłożyłam grzebień, podeszłam do przedpokoju, założyłam buty i wyszłam z domu. Zakluczyłam drzwi, bo to różnie w tej miejscowości. Kilka razy próbowali się dostać do mojego mieszkania, ale jakoś sobie z nimi poradziłam. Nagle zaczął mi telefon dzwonić. Sprawnym ruchem dłoni go odebrałam.
- Halo?
- Gdzie Ty się podziewasz?! Nie wiesz która jest godzina?! 
- Zaspałam! No przepraszam!
- Ugh! Tym razem Ci wybaczę, ale pośpiesz się szybko, bo dzisiaj mamy dużo gości!
- Już się robi! - rozłączyłam się i przyśpieszyłam swój chód. Po niecałych 15 minutach, byłam już przy kawiarni. Weszłam tylnymi drzwiami, żeby dziewczynom nie przeszkadzać i zaczęłam się przebierać. Po chwili byłam już gotowa do pracy. Wyszłam z ''przebieralni'' i stanęłam przed ladą. 
- Co tak ci to długo zeszło? - podeszła do mnie przyjaciółka - Sara. Tak jak zawsze. Była schludnie ubrana, dopasowany makijaż i do tego długie, czarne włosy, a oczy błękitne. Jednym słowem można ją określić jako osobę piękną, ale jej osobowość... Szkoda mówić.
- Przed moim blokiem był strasznie duży tłum! Musiałam stoczyć bitwę z tymi fankami. Czasem naprawdę potrafią być straszne.
- Oj~ To prawda. A wiesz chociaż jaki to zespół? 
- Zbytnio się nie przyglądałam, ale zauważyłam, że jest w nim 7 chłopców. 
- Hm... będę musiała się zastanowić na tym. A teraz nie leń się! Tylko do pracy! - odeszła do klientów. Najpierw sama mnie zagadujesz, a teraz każesz mi pracować... Nie wiem jak Twój chłopak z Tobą wytrzymuje. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu. Zauważyłam, że jeden, duży stół jest zarezerwowany. Rzadko się to zdarzało, żeby ktoś rezerwował w tej kawiarence. Już się nie chciałam o to pytać Sary. Nagle poczułam na sobie wzrok. Przeszły mnie zimne ciarki po plecach. Obróciłam się w tym kierunku, lecz nikogo takiego nie widziałam. Dziwne. Ponownie wróciłam do swojej poprzedniej czynności, czyli gapienie się na ludzi. To chyba moja ulubiona rola i jeszcze mi za to płacą. Kocham moją pracę. 
- Przepraszam bardzo, ale miałem tutaj rezerwacje. - usłyszałam głos nad sobą. Podniosłam głowę i zobaczyłam niskiego mężczyznę w gangsterskich okularach. Coraz bardziej boję się tych stylów.
- Ah! Stolik na 10 osób, na nazwisko Kim?
- Tak. Chciałbym też, żeby była przy nas jedna kelnerka. Po to, aby realizowała nasze zachcianki.
- Mhm. Już załatwiam. Przepraszam, że tak pytam, ale gdzie jest reszta osób?
- Za 5 minut przyjdą, a w tym czasie proszę już przygotować coś słodkiego i wodę lekko gazowaną. - nie zdążyłam odpowiedzieć, gdyż on już sobie poszedł. Co za arogancki facet!
- Sara! Chodź tutaj i mi pomóż.
- Sama się tym zajmij! - krzyknęła z drugiego końca sali. I do tego jeszcze ona. 
- Dzisiaj chyba jest najgorszy dzień w moim  życiu...- dalej tak marudząc pod nosem, zaczęłam robić ciasto. Nie wiem jakie oni lubią smaki więc zrobiłam waniliowe połączone z czekoladą. Na górze dałam kwiatki, które można jeść, a po bokach narysowałam przeróżne wzorki. Gdy skończyłam gotować, zauważyłam, że przy tym stole są już wszyscy. Nie chcąc zostać wywaloną z pracy, zaniosłam to ciasto. Podeszłam spokojnie, położyłam deser na stole, skłoniłam się i odeszłam. Wzięłam jeszcze talerze i 10 butelek wody. Ponownie do nich szłam, lecz tym razem poczułam na sobie wzrok zebranych przy tym stole. Podniosłam lekko głowę do góry, mój wzrok spoczął na chłopakach. Było ich siedmiu, do tego jeszcze dwie dziewczyny i ten arogancki facet. Prześledziłam każdego moimi oczami i wróciłam zza ladę. Tam spędziłam resztę mojego dnia.


Gdy skończyłam swoją pracę, wyszłam tylnymi drzwiami. Dobrze, że przynajmniej kończyłam o 17.00, bo było jeszcze jasno. Gdyby było ciemno to nie wiem co bym zrobiła. Nawet daleko mam od domu... Poprawiłam włosy i ruszyłam w drogę. Oglądałam przeróżne wystawy, były ładniejsze niż w Korei. Zatrzymałam się przy jednym straganie. Były na nim rzeczy z miejscowości, z której pochodzę. Spojrzałam na sprzedawczynię, była to Azjatka. 
- Przepraszam bardzo, że zadam takie pytanie. Czy Pani pochodzi z Korei Południowej?
- Tak, owszem. Czemu pytasz?
- Zauważyłam rzeczy z tego kraju i dlatego. Mogłabym poprosić tą spinkę?
- Jasne! - zapakowała spinkę w kolorze bladego różu, na którym były malutkie ozdoby. - Proszę bardzo! A wie Pani, że do tej miejscowości przyjechał niejaki zespół BTS? - zapytała mnie jeszcze sprzedawczyni. Moje oczy totalnie się rozszerzyły. Co? To przecież niemożliwe...
- Przepraszam, ale nie znam ich. 
- Oh... To szkoda. Bo właśnie moja córka mnie poinformowała... No nic.. Miłego dnia życzę! 
- Wzajemnie~ - odeszłam od niej. Rozmyślając, szłam przez uliczki. Ale to niemożliwe... Nie.. Ona musiała kłamać! Tak nagle po dwóch latach pojawiają się? Nagle zatrzymałam się, głowę obróciłam w prawo i zaczęłam przyglądać się telewizji. Żeby lepiej widzieć, podeszłam bliżej do szyby. W jakimś programie mówiono o tym, że jakiś BARDZO popularny zespół przyjechał do Kalifornii. Jeszcze uwzględniono, iż to KOREAŃSKA grupa. Nawet pokazano zdjęcia, którym się dokładniej przyjrzałam. 
- Nie... To nieprawda! - zdesperowana odeszłam od wielkiej szyby i szybkim krokiem szłam do domu, ciągle o tym rozmyślając.  

Zmęczona weszłam do domu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Pilotem sterowałam programy. Nic ciekawego nie znalazłam, więc zostawiłam na byle jakim kanale. Lekko pogłośniłam, wstałam i poszłam do kuchni, aby zjeść. Z lodówki wyciągnęłam mały jogurt, a z szafeczki łyżeczkę. Chciałam już brać pierwszy kęs, lecz głos w telewizji mi przeszkodził. Szybko pobiegłam do salonu i stanęłam przed telewizorem. Stali tam ONI, każdy był uśmiechnięty. Stał tam ON, ten, który sprawił, że cierpiałam. Nagle zaczęli mówić o tym co było dwa lata temu. Słuchałam tego wszystkiego z niedowierzaniem. Widać było, że wszyscy są zadowoleni z tego. Zszokowana usiadłam na kanapie z jogurtem. Z zaciekawieniem jadłam posiłek. Przez cały czas me oczy były zwrócone do monitora, mój oddech był nie równy, a serce cały czas szybko biło. 
- Chłopcy, a jakiś mieliście cel przyjechania do Kalifornii?
- Tak. To było już dawno, ale nadal o tej osobie nie zapomnieliśmy. Mamy ją w swoich sercach... Przyjechaliśmy tu po to, żeby odpocząć, ale jest jeszcze jeden cel. 
- Mogę wiedzieć jaki? 
- Odnaleźć najważniejszą osobę dla nas. 
- Bardzo ważny cel. A obietnica? Mieliście jakieś obietnice?
- Owszem. Jedną spełniliśmy. Ale wyznaczyliśmy sobie drugą, której nie możemy już powiedzieć.
- Dziękuję. Teraz zadam wam kilka pytań. - prowadzący uśmiechnął się, wziął karteczki i zaczął do każdego podchodzić z zamiarem usłyszenia odpowiedzi. Najbardziej uśmiałam się przy J-Hop'ie i V. Nic się nie zmienili, nie ważne ile mają lat to nadal dzieci. Nadeszła kolej na JungKook'a.
- Powiedz nam. Czy byłeś kiedyś zakochany?
- Tak. Nadal jestem. Zdaje się, że to miłość jednostronna. 
- Zostałeś odrzucony?
- Haha tego sam nie wiem. Lecz mam małą nadzieje, że jak odnajdę ją to mnie zaakceptuje. - zwrócił się tak jakby do kamery. W jego oczach... nie było tej radości co kiedyś miał. Nie było iskierek szczęścia... Był smutek i żal. Czy to ja zrobiłam? Mimowolnie łzy mi poleciały po moich bladych policzkach. Wstałam, odstawiłam jogurt i skierowałam się do łazienki. Stanęłam przed lustrem. Coraz częściej płaczę, wzruszam się, żałuję i mam poczucie winy... Gdzie się podziała stara RiRin? Uderzyłam dłonią o lustro, które pod moją siłą roztrzaskało się. Zostały tylko pojedyncze kawałeczki, na które spojrzałam smętnym wzrokiem. Nie zwracałam uwagi na krwawiące palce, cały czas patrzałam się w swoje odbicie. Czy ja jestem potworem, niszczącym ludzkie serca? Czy ja jestem złą kobietą? Czy ja jestem zimna i bezwzględna? Czy ja w ogóle jestem człowiekiem? Te pytania chodziły po mojej głowie. Powoli osunęłam się wzdłuż zimnej ściany. Chwyciłam dłoniami głowę, moje włosy teraz były całe czerwone. Jednym słowem wyglądałam jak upiór. Zacisnęłam palce na skórze, łzy nadal płynęły.. Takie małe słowa, taki mały znak, a mogę zamienić się w takie coś... Niech ktoś mnie wyciągnie z tej otchłani! 




-------------------------------------------------------------
Dam, Dam!! Skończłam rozdział 19 i biorę się za następny~ Dziękuję za uwagę! I proszę o wypełnienie ankiety. Jest to dla mnie bardzo ważne, jeśli chodzi o następne opowiadanie. Będę bardzo wdzięczna nawet jeśli ktoś nie ma konta może się tutaj udzielać ^^ 
Do następnego razu! ♥ 




wtorek, 18 listopada 2014

Dziękuję! ♥

Dziękuję~


Na blogu pojawiło się już ponad 1000 wyświetleń! Yey! Bardzo wam jestem wdzięczna, że wchodzicie na mojego bloga! Mojej radości nawet nie umiem opisać ^^ Oby było tak dalej! Postaram się coraz lepiej pisać i może co tydzień będę dodawała nowe rozdziały! Jeszcze raz wam dziękuję! Do następnej notki ♥♥ 



poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 18

Dzień Dobry~ Dzisiaj zbytnio nie mamy ładnego dnia ;c Ja zamiast się uczyć to piszę rozdział >< Chciałam już go wstawić w sobotę, ale cały dzień miałam zajęty. Wypadło na niedziele, ale też miałam zajęty cały dzień. W końcu postanowiłam dać w poniedziałek. Myślę, że będzie wam się miło to czytać. ^^ 




Po tym całym zdarzeniu, poszłam gdzie mnie nogi poniosły. Nie patrzyłam nawet gdzie idę. Łzy mi zasłaniały cały widok. Nie ocierałam ich, chciałam żeby po prostu się "ulotniły". To co powiedział Lider... Zabolało najbardziej. Nie wiedziałam, że przysparzam im kłopotu. Spojrzałam znad grzywki, znajdowałam się w ciemnym parku. Za pewnie jestem przed domem, bo jest tutaj te boisko. Wolnym krokiem, zbliżałam się do ławeczki. Usiadłam na niej, żeby nogi odpoczęły. 
- Co ja teraz zrobię? - głowę opuściłam na dół i zaczęłam poważnie rozmyślać. Serce krwawi, a bolesne łzy spływają. Chyba nigdy nie miałam takiej przygody. Zostałam sama... Nie ma nikogo... Nikogo... 
- Jutro jakoś się z tym uporam. Teraz chyba pójdę już do domu. - wstałam z ławki i poszłam w kierunku wyznaczonego celu. Szłam może z 20 minut. Kiedy weszłam do mieszkania, zastała mnie cisza. Zamknęłam drzwi na klucz i skierowałam się do pokoju. Gdy weszłam do sypialni, chłopcy już spali. Więc i ja poszłam w ich ślady. Bez przebrania ciuchów, położyłam się prosto do łóżka. 


~~* Ranek *~~

Obudziły mnie głośne głosy pod drzwiami. Spojrzałam przelotnie na zegar: 6.50... Serio? Serio?! Nawet nie pozwolą mi się wyspać. Wstałam cicho z łóżka i podeszłam do drzwi. 
- Jak sądzicie? Co zrobi Lider po tym co wczoraj RiRin zrobiła? 
- Ja myślę, że ona sama powinna odejść z zespołu. Ale nadal być przy nas...
- Co? Czemu ma niby odejść? Przecież nic nie zrobiła złego co by popsuło reputację zespołu!
- Jak to nie?! Po tym co wczoraj odstawiła to nawet nie powinna mieć wstępu do domu! Pomyśl czasem młody...
- Co tu się dzieje?! 
- Ah! Rap Mon... co tak wcześnie wstałeś? Hehe...
- Musiałem kilka spraw załatwić. Czemu jesteście przed pokojem?
- Musieliśmy coś przedyskutować.
- ... - odeszłam spod drzwi. Więc jednak tak o mnie myślą? Od początku planowali tak zrobić zapewnię, żeby później takie coś odstawić. Naprawdę się zawiodłam. Nie tracąc czasu, wyciągnęłam walizkę i kilka torb. Podeszłam do szafy i zaczęłam się spokojnie pakować. Nie wiedząc kiedy, łzy przeszkadzały mi w patrzeniu. Otarłam je i dalej wykonywałam swoją czynności. Po 45 minutach byłam już całkowicie spakowana. Spojrzałam na siebie w lustrze, moje odbicie nie było dość ciekawe. Buzia cała czerwona, oczy podkrążone, usta całe sine, a włosy w nieładzie. Wyszłam z pokoju i poszłam szybko do łazienki. Zakluczyłam drzwi i stanęłam przed swoim odbiciem. Wzięłam do ręki szczotkę do zębów i zaczęłam je szorować. W między czasie, pakowałam kosmetyki do malutkiej torebeczki. Gdy skończyłam obie czynności wyszłam szybko z łazienki i weszłam do pokoju. Nikogo w nim nie było i tak ma być. Podniosłam walizkę, a torby wzięłam do ręki. Telefon schowałam do kieszeni, w której znajdowały się pieniądze i paszport. Zeszłam z nimi na dół i stanęłam przed kuchnią. Wyciągnęłam małą karteczkę i napisałam im krótki list. Gdy skończyłam podeszłam do przedpokoju. Zmieniłam buty, obejrzałam mieszkanie jeszcze raz i wyszłam. Kierowałam się w stronę lotniska. Zatrzymałam się na ulicy i zaczęłam machać ręką, żeby taxi się zatrzymało. W końcu mogłam usiąść na miękkim fotelu.
- Gdzie Panienkę podwieźć?
- Proszę na lotnisko.
- Robi się~ - po wypowiedzeniu tych kilka słów, już się do mnie nie odzywał. Musiał być strasznie skupiony, ponieważ nie reagował na moje głupie miny. Nie chcąc wyjść na głupią, to zaczęłam patrzeć się przez szybę. Ciekawe jak zareagują? Będą szczęśliwi? Źli? Będą dzwonić i się dopytywać? Eh... naprawdę się przez nich zmieniłam, ale nie wiem czy na lepsze, czy na gorsze. 
- Jesteśmy już na miejscu!
- Ah! Już? Ile zatem płacę?
- Nic Pani nie płaci, ponieważ zauważyłem, że jesteś bardzo przybita. - uśmiechnął się słodko. Nigdy bym nie pomyślała, że taki Pan może mieć ładny uśmiech.
- Dziękuję! Miłego dnia życzę! - wzięłam swój bagaż i wyszłam z pojazdu. Stanęłam przed wielkim lotniskiem. I jak ja się tu znajdę? 
- Jakoś trzeba sobie w życiu radzić. - powiedziałam do siebie. Teraz niczym się nie przejmuj tylko kieruj się do wyznaczonego celu. Weszłam do dużego pomieszczenia. Wszędzie było dużo ludzi. Szybko podeszłam do punktu obsługi. 
- Przepraszam bardzo, ale kiedy odbywa się lot do Los Angeles?
- Wylot odbywa się za 30 minut. Chciałaby Pani kupić bilet i zarezerwować miejsce?
- Jeśli można.
- W jedną stronę?
- Tak, ale mogę mieć miejsc przy oknie? Lubię oglądać przeróżne widoki...
- Już się robi! Proszę bardzo, oto Pani bilet do Los Angeles~ Miłej podróży życzę!
- Dziękuję! - wzięłam do ręki bilet i skierowałam się pod bramkę. Przejście przez ta głupią trasę pełną ludzi zajęło mi ponad 25 minut! Prawie bym się spóźniła na lot... Szybko podałam bilet kobiecie, a ta wpuściła mnie na pokład. Zajęłam swoje miejsce przy oknie i oczekiwałam na wylot. Nagle telefon mi zadzwonił. Sprawdziłam kto to... Lider.... 
- Teraz nagle zachciało Ci się ze mną rozmawiać? Wal się! - wyłączyłam telefon i wsadziłam go do kieszeni. 

~~* JungKook *~~

Kiedy weszliśmy do mieszkania, panowała w nim całkowita cisza. Każdy zaczął się rozglądać lub przeszukiwać dane pokoje. Zawsze jak wchodziliśmy do domu, RiRin zlatywała na dół, a teraz co? Wszedłem do kuchni i pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to karteczka. Chwyciłem ją do ręki i zacząłem powoli czytać.
- Hej, chłopaki! Znalazłem coś ciekawego! - krzyknąłem na cały głos. Po chwili wszyscy byli przy mnie. Lider wziął ode mnie list i czytał ją na głos.

Cześć chłopcy!

Chciałam wam oznajmić, że oficjalnie odchodzę z zespołu. Przemyślałam dokładnie pewne sprawy i słowa. Strasznie mnie to zabolało, ale jakoś muszę sobie radzić. Przepraszam też za to, że podsłuchałam rozmowę z rana. Część z was myślała, że wina leży po mojej stronie, oczywiście się z tym zgadzam. Ale też mała część mówiła coś innego. Dziękuję, że się o mnie martwiliście dotychczas. Dziękuję za spędzony wspólnie czas. 

Rap Monster 
Wzięłam sobie Twoje słowa do serca. Prowadź dalej swój zespół. Niech odniesie sukces.

J-Hope
Byłeś zawsze przy mnie. Zawsze mnie rozśmieszałeś, gdy byłam smutna lub zła. Dziękuję, będę miała co wspominać

Suga
Kochany Tatuś~ Wkurzało mnie to, że tak się o mnie martwiłeś. Ale to co się stało w centrum handlowym poszło w niepamięć. Dziękuję, że się tak starałeś.

Jimin
Co by tu powiedzieć?  Przy Tobie też się fajnie bawiłam. Nigdy nie zapomnę jednej rzeczy. 

V
Małpko moja~ Z Tobą było bardzo śmieszne. Tych chwil nigdy nie zapomnę. Byłeś przy mnie cały czas... Nie wiem jak Ci się odwdzięczę. Dziękuję.

Jin
Księżniczko Moja~ Bardzo wyśmienicie gotowałeś. Najlepsze potrawy jakie jadłam! Życzę Ci szczęścia (wiesz w czym).

JungKook
Przy Tobie miałam chyba dużo przygód. Te smutne jak i wesołe. Zapamiętam je do końca życia. JungKook... Nie wiem czy Ty odwzajemniasz te uczucie, lecz wiedz o tym, że zawsze Ciebie kochałam. Nie wiem jak będzie teraz... Przepraszam, że tak późno o tym mówię.

Kocham was chłopaki! Nigdy się nie zmieniajcie i czasem pamiętajcie o mnie!
RiRin...

Gdy Rap Mon przeczytał ten list, aż mi się zachciało płakać. Wyrwałem z jego rąk kartkę i przeczytałem ostanie zdania. Były tylko lekko przekreślone, lecz widziałem dokładnie co tam pisało. Myślałem, że to jednostronne uczucie. Jednak się myliłem. Mogłem już to dawno jej powiedzieć! Czemu? Czemu musiałaś teraz odejść?! Chciałem wybiec z domu i zacząć ją szukać, ale V mnie powstrzymał.
- Kook... lepiej nie. Nie wiadomo gdzie jest. Lepiej zaczekajmy, aż da o sobie znać. 
- Jak?! Jak mogę czekać?! Ja ją kocham, nie rozumiesz?!
- Rozumiem doskonale... Ale ona wyraźnie musi poukładać swe uczucia... Proszę.. - spojrzał na mnie spod grzywki. Płakał. Rozglądnąłem się po pomieszczeniu, każdy płakał. Każdy uronił swe łzy, nawet ja. 
- Nigdy nie myślałem, że powiem coś tak bolesnego... Trafiło ją w serce, a ona wzięła to na poważnie... Byłem złym Liderem... 
- Nie prawda! Każdy z nas sprawiał jej przykrość... Nawet jeśli o tym nie wiedzieliśmy.
- Zgadzam się z Jin'em. - przytaknął Suga. Nagle Rap Mon wziął do ręki telefon i zadzwonił. Wiedziałem do kogo. Chciałem, żeby powiedziała chociaż gdzie jest... Czy teraz płacze, Czy teraz jest smutna, a może wesoła. Chciałem wszystko wiedzieć teraz, lecz... 
- Cholera! Nie odbiera!
- Spokojnie, może da nam kiedyś znać gdzie jest. Teraz jak tam napisała, musimy wspiąć się na sam szczyt! Nie możemy złamać tego co nam powierzyła. To jest od dzisiaj na naszych barkach.
- Zrobimy najlepsze piosenki w całym świecie! Najlepsze teledyski, ale na zawsze pozostaniemy sobą! Zgadzamy się z tym?! - Suga wykrzyknął to szczęśliwie. Wszyscy na niego spojrzeliśmy. Jedni z łzami, a drodzy bez.
- Tak! - krzyknęliśmy radośnie. Poczekaj RiRin... Zobaczysz znajdę Cię i wyznam Ci uczucia!


-------------------------------
Przez przypadek awaria mi wyskoczyła >< Tyle z mojej strony. Dziękuję za poświęconą uwagę ^^ 




niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział 17 ♥

Hello~ Dzisiaj niedziela, nieciekawa pogoda, więc biorę się za obiecany wam rozdział ^^ Następny wpis nie wiem kiedy będzie, ponieważ w tym tygodniu mam bardzo dużo nauki ;; Jakoś się postaram c; Miłego czytania :) 


  Kiedy tylko się obróciłam, zauważyłam tą osobę. 
- RiRin... To naprawdę ty? - podeszła do mnie i zaczęła oglądać ze wszystkich stron. Akurat Suga w tym momencie puścił moją dłoń. Była taka ciepła...  Natychmiast przestałam o tym myśleć i skupiłam się na dziewczynie.
- HoNam. Co ty tu robisz? Nie miałaś być przypadkiem w Londynie?
- Mam przerwę! Praktycznie zrobiłam sama wolne i przyjechałam do Ciebie~ Nie cieszysz się na mój widok?
- Nie no.. Cieszę się, ale mogłaś chociaż napisać albo zadzwonić. Cokolwiek!
- Miała być niespodzianka i była. Oh! Nie zauważyłam Cię, przepraszam! Jestem HoNam~ Miło mi Cię poznać! - zwróciła się do Sugi. Chłopak jakby wyrwany z transu, spojrzał na nią i uśmiechnął się.
- Ja jestem MinYoongi, lecz nazywają mnie Suga. Również miło mi Cię poznać~ - kiedy dziewczyna zobaczyła jego uśmiech od razu pojawiła się obok niego. Chwyciła go pod ramię i zaczęła z nim rozmawiać. Stałam teraz sama na środku galeri handlowej, a ludzie zaczęli szeptać na mój widok. Ciekawe jak to wyglądało? Przyjaciółka, która zostawiła mnie dla chłopaka... Eh... co za utrapienie. Nie chcąc im przeszkadzać, usiadłam na pobliskiej ławce. Wyciągnęłam telefon i wystukałam numer od Soon.
- Halo? 
- SooJoon... przyjdziesz do galerii? Muszę Ci coś powiedzieć.
- Akurat tak się składa, że jestem w niej. Gdzie dokładniej jesteś? Przyjdę tam razem z Jin'em. - po jej głosie rozpoznałam, że jest bardzo szczęśliwa. 
- Ah... Z Jin'em? Już nie trzeba. Miłej randki! - zanim zdążyła coś powiedzieć, ja już się rozłączyłam. Czy naprawdę to jest takie trudne? Najpierw JungKook, potem HoNam, a teraz Soon... Każdy po kolei mnie zostawia.
- Czemu tak się stało?! Czemu Boże zostawiasz mnie zawsze samą?! Jesteś przez to szczęśliwy?! - wykrzyczałam to do ''góry''. Wstałam szybko z ławeczki i skierowałam się do wyjścia. Nie chcę dalej o tym myśleć. Gdy wyszłam na świeże powietrze, poszłam do mojego najlepszego miejsca. Już dawno tam nie byłam. Mam nadzieję, że nikt nie odnalazł mojej oazy spokoju. 

~~* 20 minut później *~~

Gdy znalazłam się na miejscu, przywitały mnie śpiewy ptaków, szumy drzew i wirujące liście w powietrzu. 
- Ah~ Jaki piękny widok! Teraz tylko rozluźnić się i zapomnieć o przykrych zdarzeniach. - usiadłam pod drzewem, zamknęłam oczy i rozkoszowałam się tym co dawała mi przyroda. Jednak nie trwało to długo. Poczułam na swoich policzkach coś mokrego. Otworzyłam oczy, które były zalane łzami. Otarłam je dłonią, jednak one ciągle leciały.
- Czemu? Czemu to ja zawsze muszę tak cierpieć?! Czemu każda osoba przynosi mi ból?! Pytam się czemu..... - opadłam bezwładnie na trawę. Dałam już upust łzom. Niech lecą dowoli. Teraz, gdy tak leżę przypomniały mi się szczęśliwe chwile związane z rodziną jak i z zespołem. Uśmiechnęłam się mimowolnie jednak szybko uśmiech zniknął. 
- Łeee~ - teraz zaczęłam ''wyrzucać'' swoje emocje na wolność. Zawsze je tłumiłam w sobie, nikomu się nie zwierzałam... A teraz? Myślałam, że jak do nich dołączę to będzie inaczej. Wszystko się zmieni, ale nie! Moje życie tak trwa odkąd byłam mała. To chyba jest moje przeznaczenie... Bóg lubi się bawić moim życiem...


~~* 2 godziny później *~~

Leniwie otworzyłam swe oczy. Rozejrzałam się po okolicy. Chyba zasnęłam. Spojrzałam w niebo, które było powoli ciemne. Czyżbym spała długo? Wyciągnęłam telefon i sprawdziłam godzinę: 15.41. O co chodzi? Wstałam pośpiesznie z trawy, chowając urządzenie do kieszeni. 
- Będzie padać, że niebo jest takie czy co? - nie tracąc czasu, skierowałam się do mieszkania. Praktycznie nie chcę tam wracać, ale muszę. Też nie chcę zmoknąć przez deszcz. Szłam sobie spokojnie, oglądając ludzi, przeróżne wystawy i małe dzieci bawiące się w berka. Mój spokój przerwał telefon. Nie patrząc na wyświetlacz, odebrałam. 
- Słuch..
- Gdzie ty jesteś?! 
- Czemu od razu na mnie krzyczysz?!
- Głupia jesteś czy co?! Nie odbierałaś połączeń i nie odpisywałaś na wiadomości! I jak mam się tu nie wściekać?!
- Ya!! Nic złego nie zrobiłam! Poszłam tylko gdzieś i na kilka godzin! A ty już od razu robisz pretensje o byle co! Siwy dureń! 
- Że co?! Siwy dureń?! Kto tu jest siwy?!
- Ty jesteś! Stary, siwy dureń! Tak Ci teraz powiem! Ah! Mam Ciebie dość! - szybko się rozłączyłam. Dopiero co ochłonęłam, a już ktoś musiał mi go zepsuć. Teraz to tym bardziej nie chcę wracać do domu. Obróciłam się wokół własnej osi i zauważyłam malutki sklep spożywczy. Weszłam do niego i zamówiłam zupkę. Usiadłam przy stoliku i oczekiwałam na posiłek. Kiedy chłopak robił mi jedzenie, ja w tym czasie rozmyślałam nad wszystkim. Ponownie to do mnie wróciło. Te przykre wspomnienia. 
- Proszę! Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać. 
- Dziękuję~ - uśmiechnęłam się w podzięce i zaczęłam się delektować zupką. Spojrzałam przez szybę, która znajdowała się centralnie przede mną. Akurat miałam dobry widok. Ciekawie się zaczyna. Oby mnie tylko nie zauważyli. Czarny, duży samochód podjechał pod park. Wysiadła zgraja chłopaków i dwie dziewczyny. O czymś rozmawiali. Musiało to być bardzo interesujące, bo tak ich to pochłonęło, że nie widzieli jak robię głupie miny. Uspokoiłam się, gdy jeden z nich spojrzał się w moim kierunku. Szybko pochyliłam głowę, tak żeby mnie nie zauważyli i przypadkiem nie weszli do sklepu. Jednak moje przypuszczenia się spełniły. Jak na złość wszedł tylko jeden chłopak, a za nim dziewczyna. Czegoś szukali. Ja w tym czasie się zorientowałam, że mam kaptur. Szybko go założyłam na głowę i udawałam, że jem. Chociaż wszystko zjadłam. Leciutko obejrzałam się za siebie. Stali przy kasie i pytali się coś sprzedawcy. Nagle spojrzał na mnie, a ja w tym czasie pokiwałam przecząco głową. Jednak on mnie nie posłuchał. Cholera jasna! Pośpiesznie wstałam z krzesła i wybiegłam z spożywczego. Biegłam ile sił w nogach. Słyszałam za sobą krzyki, ale ani razu się nie obróciłam. Wiedziałam kto to jest. Czemu akurat musieli przyjść i mnie szukać?! Po cholerę! Zatrzymałam się przy ławce, na której siedziała zakochana para. 
- Jakby jakiś chłopak pytali się o dziewczynę w krótkich włosach i tak ubraną to mnie tu nie było. Rozumiecie?
- T-tak! - widać było, że się mnie trochę przestraszyli. Kucnęłam za ławeczką i czekałam. Nagle przyszła cała zgraja. Bardziej się skryłam i się nic nie odzywałam.
- Przepraszam, ale czy widzieliście może dziewczynę, która ma krótkie włosy i jest ubrana w sweterek i lekko podarte spodnie?
- Nie, ale przed chwilą biegła.
- Którędy?!
- Tam. - wskazali gdzie niby pobiegłam. Już po chwili ich nie było. Jeszcze odczekałam, bo możliwe, że będą się tutaj gdzieś kręcić. Wychyliłam głowę, a po jakimś czasie wstałam. 
- Dziękuję za to~ 
- Nie ma sprawy! Czy oni coś od Ciebie chcą? Nie wyglądali na przestępców. 
- Ah. To tylko moi przyjaciele. Bawimy się w chowanego. - zapewniłam ich i skłoniłam się, aby później ruszyć dalej. Tym razem już spokojnie przemierzałam uliczki, które teraz nabrały blasku. Aż mi się oczy zaświeciły ze szczęścia. Już dawno tego nie widziałam. Nie miałam okazji. Tylko ciągle siedziałam w domu... Obróciłam się wokół własnej osi. Jednak, gdy tylko zaprzestałam tego przede mną stał Lider.
- O kurwa... - powiedziałam bardzo cicho pod nosem. Chciałam już biec w inną stronę, lecz tam byli inni.
- Przyszedł Twój stary, siwy dureń! Masz mi coś do powiedzenia? - spytał podchodząc bliżej mnie. Ja za to coraz bardziej się odsuwałam. Obejrzałam się w bok. Tam nikogo nie było. Planowałam zacząć tam uciekać, jednak Jimin zauważył moje plany i się tam znalazł. Cholera! 
- Hehe... widzisz ja tylko się udałam na mały spacerek... 
- MAŁY spacer? Ty to nazywasz spacerkiem? A kto zaczął biec?! 
- Oh! Weź już przestań! Ciągle tylko narzekasz jak stary facet! 
- Widzisz... w tym problem, że ja JESTEM facetem!
- Serio? Jakoś tego nie zauważyłam! 
- Lepiej było bez Ciebie! 
- Jak było fajnie beze mnie, to po co mnie przyjąłeś do zespołu? Zaproponowałeś? Pytam się!
- Zamknij się! Już mam Cię w dupie! Dalej rozpaczaj nad rodzicami! A wiesz co... współczuję Twoim rodzicom, że mieli taką córkę! - tym razem przegiął. Podeszłam do niego i dałam mu z ''liścia''.
- A co możesz wiedzieć?! Chłopak, któremu życie dobrze się wiodło, zawsze miał miłość rodzicielską, było otoczony gronem przyjaciół, miał szczęście w życiu, spełnił swoje marzenia!! Jest teraz w bardzo popularnym zespole, który ma pełno fanek! A ja? Co mam? Pecha? Nie mam miłości? Nie mam rodziny? Nie mam przyjaciół... Mam ci dalej wyliczać? Chcesz poznać co to jest prawdziwe cierpienie? To cofnij się w czasie lub próbuj zrozumieć mnie. I nigdy, przenigdy nie mów o moich rodzicach!! - wykrzyknęłam mu to prosto w twarz. Byłam cała zapłakana. Nie chcąc na nikogo patrzeć, udałam się w swoim kierunku. Słyszałam tylko pojedyncze głosy, które mnie nawołują, lecz się nie obróciłam.     
  


------------------------------------------------------------
To by było na tyle z mojej strony. Końcówką inspirowałam się piosenką Crooked - G-Dragon... Tak jakoś zaczęłam słuchać i wpadłam na pomysł. Myślę, że wam się spodobał ten wpis i chętnie bedziecie czytać ^^ Miełgo dnia~ ♥ 




niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 16 ♥

Dobry~ Przepraszam, ale wystąpił jakiś błąd i mi rozdział się usunął i musiałam wszystko od początku pisać. Dobrze, że miałam to w notatniku! Od razu zapowiadam, że NASTĘPNA NOTKA POJAWI SIĘ W NIEDZIELE 9 LISTOPADA! NIE WIEM O KTÓREJ GODZINIE! Miłego czytania :3 




Kiedy znaleźliśmy w jego pokoju, chłopak puścił moją dłoń i usiadł na łóżku. Zachęcił żebym
 klapnęła obok niego. Tak też zrobiłam. Po chwili siedziałam na materacu i nie wiedziałam co powiedzieć.
 - Ririn. Możesz mi dokładnie opowiedzieć co się stało? - obróciłam się w jego stronę i zaczęłam mówić.

~* 30 minut później *~


Nareszcie skończyłam opowiadać chłopakowi. Bezpiecznie położyłam się na jego łóżku i powoli zamknęłam oczy.
- Widzę, że jesteś zmęczona. Więc nie będę Tobie przeszkadzał. Dobranoc Riri~ Slodkiche snów. - pochylił się nad moim czołem i go pocałował lekko. Trochę się zaczerwieniłam, ale nie było tego zbytnio widać. Wyszedł. Spokojnie teraz mogłam rozmyślać na JEGO temat.
- Co ja mam teraz zrobić? Odejść z zespołu? Niee... To by było już zbyt głupie, ale i tak na pewno kiedyś odejdę. Unikać go i być dla niego zimna, i niedostępna? Ooo... To dobry pomysł! Najlepiej myśli się w nocy~ A teraz idziemy spać! - na dobre zamknęłam swe oczy i oddałam się w objęcia morfeusza.

~* JungKook *~


Rozmawiałem z Jimin'em przez dobrą godzinę. Teraz przynajmniej wiem co mam zrobić i jak się wobec niej zachować. Gdy miałem wychodzić już, nagle wszedł V. Podszedł do mnie i uderzył mnie w twarz. Upadłem na zimną podłogę, trzymając się za czerwony policzek. Spojrzałem na niego zszokowany.
- Rozumiem, że jesteś jeszcze młody, ale zrozum. Kobiet nie doprowadza się do płaczu! - krzyknął i wyszedł wściekły z pokoju. Do mnie za to podszedł Jimin.
- Kook nic Ci nie jest? - zapytał wyciągając do mnie rękę. Skorzystałem z jego pomocy. Wstałem na równe nogi i zacząłem rozmyślać o co jemu chodzi. Przecież ja nigdy nie doprowadziłem dziewczyny do płaczu! Przelotnie spojrzałem na zegar: 21.15. Skończyłem myśleć i położyłem się spać.



~~* Następny dzień *~~



Obudziło mnie lekkie szarpnięcie. Wstałam i obróciłam głowę w tym kierunku. Przede mną stał Lider. Chyba wiem o co tu chodzi.
- Wiesz RiRin... możesz mi powiedzieć co tu robisz?! 
- Hehe.. Liderku nie złość się.. Ja ci to wszystko wytłumaczę~ - zeszłam spokojnie z łóżka i stanęłam przed RapMon'em. - Tak się składa, że miałam małe problemy, a V mi pomógł i pożyczył mi swoje łóżko ..
- Ah~ Czyli chodzi o to, że miałaś problemy miłosne? 
- Można by tak powiedzieć... Czekaj co?! Skąd o tym wiesz?! 
- Czy ty naprawdę myślałaś, że V wszystko utrzyma w sekrecie? 
- Powiedział to każdemu? Jeśli tak, to go zatłukę! 
- Nie~ Spokojnie. Powiedział tylko mi. Nie masz się o co martwić. - pogłaskał mnie po głowie i odszedł. Czemu każdy mnie klepie po głowie? Mam coś na niej czy co? Pokręciłam głową i ruszyłam w stronę łazienki. Ale zanim poszłam do wybranego pomieszczenia, weszłam jeszcze do pokoju. Przybrałam zimny wyraz twarzy i zaczęłam odgrywać swoją rolę. Gdy weszłam do sypialni, zobaczyłam, że Kook już nie śpi. Więc dla mnie to jeszcze lepiej. Podeszłam do szuflady i wyciągnęłam z niej czyste ciuchy w tym bielizne. Miałam już wychodzić, ale czyjaś ręka spoczeła na mojej dłoni. 
- Możemy na chwilę pogadać? - obróciłam się w jego kierunku. Przybliżyłam twarz do jego twarzy, spojrzałam mu głęboko w oczy.
- Nie widzisz? Jestem zajęta. - mój głos był bardzo osłchy, gdy nadal patrzałam się w oczy chłopaka, zauważyłam w nich lęk. Sama nawet nie wiedziałam, że jestem w tym dobra. Powinnam nadawać się na aktorkę niż na piosenkarkę! Odeszłam od niego i skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i załatwiłam swoje potrzeby. Podeszłam do lustra i zaczęłam rozczesywać włosy, chociał miałam krótkie. Wyszłam już z pomieszczenia i poszłam na dół. Weszłam do kuchni, wyciągnęłam z lodówki jogurt, a z małej szufladki łyżeczkę. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Nagle wszedł Jin, przysiadł się koło mnie i patrzał się na moją osobę. 
- Potrzebujesz czegoś?
- Mogę zadać pytanie?
- Jasne.
- Widzisz mam taki mały problem. Otóż spodobała mi się...
- Mów głośniej, bo Cię nie słyszę!
- Spodobała mi się Twoja przyjaciółka!
- OMO! Mówisz prawde?! Kochasz ją czy to tylko zauroczenie?
- Nie umiem tego określić. Proszę nie mów nikomu tego. To jest zbyt żenujące.
- Wstydzisz się? Ojejku~ Nasza Księżniczka jest zawstydzona~ Ale teraz tak na serio. Chcesz żebym Cię z nią umówiła? Lub dała adres zamieszkania?
- A po co mi jej adres zamieszkania?
- Jeszcze się pytasz? Żeby zrobić niespodziankę! Przyjdziesz do niej z kwitami i się spytasz czy nie pójdzie z Tobą na randkę~ Jakie to romantyczne!
- Ja nie planuję oświadczyn! Chcę tylko iść z nią ja randkę.
- No to chyba o tym mówię! Wiem co jest najlepsze, znam ją od połowy gimnazjum. A ty śmiesz w to wątpić?
- Nie, nie! Tylko wydaje mi się to dziwne.
- E... tam dziwne. Posłuchaj się mnie, a wyjdzie Ci na dobre! To jak? Podać Ci ten adres?
- Tak, tak. Podaj. - zaczęłam mu powoli dyktować. Gdy skończyłam tą czynność, Jin wstał i wyszedł. Za pewnie do Soon. Wstałam z krzesła, wyrzuciłam pudełko, a łyżkę dałam do zlewu. Skierowałam się na górę. Weszłam do pokoju, wzięłam telefon, słuchawki i portfel. Zeszłam na dół i poszłam na przedpokój. Ubrałam buty , a na siebie zarzuciłam cienką kurtkę. Miałam już wychodzić, ale uprzedził mnie krzyk.
- Gdzie się wybierasz?! 
- Na zakupy!
- To idę z Tobą! - na początku nie wiedziałam kto to, ale po chwili się skapłam. Kto lubi zakupy? Suga! Znowu będzie mnie nianiczył... Co za utrapienie! Po 5 minutach był już gotowy.
- Idziemy? - zapytał się. Kiwnęłam lekko głową i wyszliśmy razem. Chciałam iść na pieszo, lecz on wyprzedził moje zdanie.
- Pojedziemy samochodem! 
- Ale ja chcę iść na pieszo! 
- Nie! Autem będzie szybciej! 
- Ugh! Niech Ci będzie! 

~~* 20 minut później *~~


W końcu dojechaliśmy. Szybko wysiadłam z samochodu. Już nigdy więcej z nim nie jadę! Z nim do piekło! 
- Dobrze się czujesz?
- Ah? Tak, tak. To gdzie najpierw idziemy?
- Na ciuchy? Chyba tylko po to tu przyjechaliśmy. - wyprzedził mnie i poszedł do pierwszego sklepu. Podbiegłam do niego, aby wyrównać kroki. Rozmawialiśmy jak starzy znajomi. Oblecieliśmy już z trzy sklepy, a ja już byłam zmęczona. Rozejrzałam się uważnie po otoczeniu. Teraz się skapłam, że wyglądamy jak para gejów. 
- Em... Suga wiesz co.. Może już skończymy zakupy?
- Czemu? Coś się stało?
- ...
- Mów trochę głośniej.
- Wyglądamy jak geje.
- Ah~ Czyli Tobie to przeszkadza? To coś wymyślimy! Chodź! - złapał mnie za dłoń i poprowadził do kosmetyczki. Usadowił na krześle i wymienił pare zdań z jakąś Panią. Podszedł do mnie.
- Jesteś w dobrych rękach RiRin~ 


Nie mogłam w to uwierzyć. To naprawdę ja. Jeszcze raz spojrzałam w odbicie. Nie wierze!
- I jak? Teraz Ci to nie będzie przeszkadzać? 
- Jest niesamowite! Możemy dalej chodzić~ - obróciłam się w jego kierunku i przesłałam mu uśmiech. Odwzajemnił, złapał mnie za dłoń i poszliśmy razem do kasy. Przez ten cały czas nie puszczał jej. Wyszliśmy z kosmetyczki i zamierzaliśmy iść w stronę innych sklepów. Lecz coś nam przeszkodziło.
- RiRin? To naprawdę ty? - obróciłam się w stronę tego głosu... Zamarłam...



--------------------------------------------------
To na tyle z mojej strony ^^ Zapraszam do komentowania c; 


Tak była umalowana i wystylizowana u kosmetyczki, że nie poznawała siebie c;
Tak była ubrana RiRin jak ją kosmetyczka stylizowała w modzie c;