Dzień Dobry~ Dzisiaj zbytnio nie mamy ładnego dnia ;c Ja zamiast się uczyć to piszę rozdział >< Chciałam już go wstawić w sobotę, ale cały dzień miałam zajęty. Wypadło na niedziele, ale też miałam zajęty cały dzień. W końcu postanowiłam dać w poniedziałek. Myślę, że będzie wam się miło to czytać. ^^
Po tym
całym zdarzeniu, poszłam gdzie mnie nogi poniosły. Nie patrzyłam nawet gdzie
idę. Łzy mi zasłaniały cały widok. Nie ocierałam ich, chciałam żeby po prostu
się "ulotniły". To co powiedział Lider... Zabolało najbardziej. Nie
wiedziałam, że przysparzam im kłopotu. Spojrzałam znad grzywki, znajdowałam się
w ciemnym parku. Za pewnie jestem przed domem, bo jest tutaj te boisko. Wolnym
krokiem, zbliżałam się do ławeczki. Usiadłam na niej, żeby nogi odpoczęły.
- Co ja teraz zrobię? - głowę opuściłam na dół i zaczęłam poważnie rozmyślać. Serce krwawi, a bolesne łzy spływają. Chyba nigdy nie miałam takiej przygody. Zostałam sama... Nie ma nikogo... Nikogo...
- Jutro jakoś się z tym uporam. Teraz chyba pójdę już do domu. - wstałam z ławki i poszłam w kierunku wyznaczonego celu. Szłam może z 20 minut. Kiedy weszłam do mieszkania, zastała mnie cisza. Zamknęłam drzwi na klucz i skierowałam się do pokoju. Gdy weszłam do sypialni, chłopcy już spali. Więc i ja poszłam w ich ślady. Bez przebrania ciuchów, położyłam się prosto do łóżka.
- Co ja teraz zrobię? - głowę opuściłam na dół i zaczęłam poważnie rozmyślać. Serce krwawi, a bolesne łzy spływają. Chyba nigdy nie miałam takiej przygody. Zostałam sama... Nie ma nikogo... Nikogo...
- Jutro jakoś się z tym uporam. Teraz chyba pójdę już do domu. - wstałam z ławki i poszłam w kierunku wyznaczonego celu. Szłam może z 20 minut. Kiedy weszłam do mieszkania, zastała mnie cisza. Zamknęłam drzwi na klucz i skierowałam się do pokoju. Gdy weszłam do sypialni, chłopcy już spali. Więc i ja poszłam w ich ślady. Bez przebrania ciuchów, położyłam się prosto do łóżka.
~~* Ranek *~~
Obudziły
mnie głośne głosy pod drzwiami. Spojrzałam przelotnie na zegar: 6.50... Serio?
Serio?! Nawet nie pozwolą mi się wyspać. Wstałam cicho z łóżka i podeszłam do
drzwi.
- Jak sądzicie? Co zrobi Lider po tym
co wczoraj RiRin zrobiła?
- Ja
myślę, że ona sama powinna odejść z zespołu. Ale nadal być przy nas...
- Co?
Czemu ma niby odejść? Przecież nic nie zrobiła złego co by popsuło reputację
zespołu!
- Jak
to nie?! Po tym co wczoraj odstawiła to nawet nie powinna mieć wstępu do domu!
Pomyśl czasem młody...
- Co
tu się dzieje?!
- Ah!
Rap Mon... co tak wcześnie wstałeś? Hehe...
-
Musiałem kilka spraw załatwić. Czemu jesteście przed pokojem?
-
Musieliśmy coś przedyskutować.
- ...
- odeszłam spod drzwi. Więc jednak tak o mnie myślą? Od
początku planowali tak zrobić zapewnię, żeby później takie coś odstawić.
Naprawdę się zawiodłam. Nie tracąc czasu, wyciągnęłam walizkę i kilka torb.
Podeszłam do szafy i zaczęłam się spokojnie pakować. Nie wiedząc kiedy, łzy
przeszkadzały mi w patrzeniu. Otarłam je i dalej wykonywałam swoją czynności.
Po 45 minutach byłam już całkowicie spakowana. Spojrzałam na siebie w lustrze,
moje odbicie nie było dość ciekawe. Buzia cała czerwona, oczy podkrążone, usta
całe sine, a włosy w nieładzie. Wyszłam z pokoju i poszłam szybko do łazienki.
Zakluczyłam drzwi i stanęłam przed swoim odbiciem. Wzięłam do ręki szczotkę do
zębów i zaczęłam je szorować. W między czasie, pakowałam kosmetyki do malutkiej
torebeczki. Gdy skończyłam obie czynności wyszłam szybko z łazienki i weszłam
do pokoju. Nikogo w nim nie było i tak ma być. Podniosłam walizkę, a torby
wzięłam do ręki. Telefon schowałam do kieszeni, w której znajdowały się
pieniądze i paszport. Zeszłam z nimi na dół i stanęłam przed kuchnią.
Wyciągnęłam małą karteczkę i napisałam im krótki list. Gdy skończyłam podeszłam
do przedpokoju. Zmieniłam buty, obejrzałam mieszkanie jeszcze raz i wyszłam.
Kierowałam się w stronę lotniska. Zatrzymałam się na ulicy i zaczęłam machać
ręką, żeby taxi się zatrzymało. W końcu mogłam usiąść na miękkim fotelu.
- Gdzie Panienkę podwieźć?
- Proszę na lotnisko.
- Robi się~ - po wypowiedzeniu tych kilka słów,
już się do mnie nie odzywał. Musiał być strasznie skupiony, ponieważ nie
reagował na moje głupie miny. Nie chcąc wyjść na głupią, to zaczęłam patrzeć
się przez szybę. Ciekawe jak zareagują? Będą szczęśliwi? Źli? Będą dzwonić i
się dopytywać? Eh... naprawdę się przez nich zmieniłam, ale nie wiem czy na lepsze,
czy na gorsze.
- Jesteśmy już na miejscu!
- Ah! Już? Ile zatem płacę?
- Nic Pani nie płaci, ponieważ
zauważyłem, że jesteś bardzo przybita. - uśmiechnął się
słodko. Nigdy bym nie pomyślała, że taki Pan może mieć ładny uśmiech.
- Dziękuję! Miłego dnia życzę! - wzięłam swój bagaż i wyszłam z
pojazdu. Stanęłam przed wielkim lotniskiem. I jak ja się tu znajdę?
- Jakoś trzeba sobie w życiu radzić.
- powiedziałam do siebie.
Teraz niczym się nie przejmuj tylko kieruj się do wyznaczonego celu. Weszłam do
dużego pomieszczenia. Wszędzie było dużo ludzi. Szybko podeszłam do punktu
obsługi.
- Przepraszam bardzo, ale kiedy
odbywa się lot do Los Angeles?
- Wylot odbywa się za 30 minut.
Chciałaby Pani kupić bilet i zarezerwować miejsce?
- Jeśli można.
- W jedną stronę?
- Tak, ale mogę mieć miejsc przy
oknie? Lubię oglądać przeróżne widoki...
- Już się robi! Proszę bardzo, oto
Pani bilet do Los Angeles~ Miłej podróży życzę!
- Dziękuję! - wzięłam do ręki bilet i
skierowałam się pod bramkę. Przejście przez ta głupią trasę pełną ludzi zajęło
mi ponad 25 minut! Prawie bym się spóźniła na lot... Szybko podałam bilet
kobiecie, a ta wpuściła mnie na pokład. Zajęłam swoje miejsce przy oknie i
oczekiwałam na wylot. Nagle telefon mi zadzwonił. Sprawdziłam kto to...
Lider....
- Teraz nagle zachciało Ci się ze mną
rozmawiać? Wal się! - wyłączyłam
telefon i wsadziłam go do kieszeni.
~~* JungKook *~~
Kiedy
weszliśmy do mieszkania, panowała w nim całkowita cisza. Każdy zaczął się
rozglądać lub przeszukiwać dane pokoje. Zawsze jak wchodziliśmy do domu, RiRin
zlatywała na dół, a teraz co? Wszedłem do kuchni i pierwsze co rzuciło mi się w
oczy, to karteczka. Chwyciłem ją do ręki i zacząłem powoli czytać.
- Hej, chłopaki! Znalazłem coś
ciekawego! - krzyknąłem na
cały głos. Po chwili wszyscy byli przy mnie. Lider wziął ode mnie list i czytał
ją na głos.
Cześć chłopcy!
Chciałam wam oznajmić, że oficjalnie odchodzę z zespołu.
Przemyślałam dokładnie pewne sprawy i słowa. Strasznie mnie to zabolało, ale
jakoś muszę sobie radzić. Przepraszam też za to, że podsłuchałam rozmowę z
rana. Część z was myślała, że wina leży po mojej stronie, oczywiście się z tym
zgadzam. Ale też mała część mówiła coś innego. Dziękuję, że się o mnie
martwiliście dotychczas. Dziękuję za spędzony wspólnie czas.
Rap Monster
Wzięłam sobie Twoje słowa do serca. Prowadź dalej swój
zespół. Niech odniesie sukces.
J-Hope
Byłeś zawsze przy mnie. Zawsze mnie rozśmieszałeś, gdy byłam
smutna lub zła. Dziękuję, będę miała co wspominać
Suga
Kochany Tatuś~ Wkurzało mnie to, że tak się o mnie
martwiłeś. Ale to co się stało w centrum handlowym poszło w niepamięć.
Dziękuję, że się tak starałeś.
Jimin
V
Małpko moja~ Z Tobą było bardzo śmieszne. Tych chwil nigdy
nie zapomnę. Byłeś przy mnie cały czas... Nie wiem jak Ci się odwdzięczę.
Dziękuję.
Jin
Księżniczko Moja~ Bardzo wyśmienicie gotowałeś. Najlepsze
potrawy jakie jadłam! Życzę Ci szczęścia (wiesz w czym).
JungKook
Przy Tobie miałam chyba dużo przygód. Te smutne jak i
wesołe. Zapamiętam je do końca życia. JungKook... Nie wiem czy Ty odwzajemniasz
te uczucie, lecz wiedz o tym, że zawsze Ciebie kochałam. Nie wiem jak będzie
teraz... Przepraszam, że tak późno o tym mówię.
Kocham was chłopaki! Nigdy się nie zmieniajcie i czasem
pamiętajcie o mnie! ♥
RiRin...
Gdy
Rap Mon przeczytał ten list, aż mi się zachciało płakać. Wyrwałem z jego rąk
kartkę i przeczytałem ostanie zdania. Były tylko lekko przekreślone, lecz
widziałem dokładnie co tam pisało. Myślałem, że to jednostronne uczucie. Jednak
się myliłem. Mogłem już to dawno jej powiedzieć! Czemu? Czemu musiałaś teraz
odejść?! Chciałem wybiec z domu i zacząć ją szukać, ale V mnie powstrzymał.
- Kook... lepiej nie. Nie wiadomo
gdzie jest. Lepiej zaczekajmy, aż da o sobie znać.
-
Jak?! Jak mogę czekać?! Ja ją kocham, nie rozumiesz?!
-
Rozumiem doskonale... Ale ona wyraźnie musi poukładać swe uczucia... Proszę.. - spojrzał
na mnie spod grzywki. Płakał. Rozglądnąłem się po pomieszczeniu, każdy płakał.
Każdy uronił swe łzy, nawet ja.
- Nigdy nie myślałem, że powiem coś
tak bolesnego... Trafiło ją w serce, a ona wzięła to na poważnie... Byłem złym
Liderem...
- Nie
prawda! Każdy z nas sprawiał jej przykrość... Nawet jeśli o tym nie
wiedzieliśmy.
-
Zgadzam się z Jin'em. - przytaknął Suga. Nagle Rap Mon wziął do ręki telefon i
zadzwonił. Wiedziałem do kogo. Chciałem, żeby powiedziała chociaż gdzie jest...
Czy teraz płacze, Czy teraz jest smutna, a może wesoła. Chciałem wszystko
wiedzieć teraz, lecz...
- Cholera! Nie odbiera!
-
Spokojnie, może da nam kiedyś znać gdzie jest. Teraz jak tam napisała, musimy
wspiąć się na sam szczyt! Nie możemy złamać tego co nam powierzyła. To jest od
dzisiaj na naszych barkach.
-
Zrobimy najlepsze piosenki w całym świecie! Najlepsze teledyski, ale na zawsze
pozostaniemy sobą! Zgadzamy się z tym?! - Suga wykrzyknął to szczęśliwie. Wszyscy na niego
spojrzeliśmy. Jedni z łzami, a drodzy bez.
- Tak! - krzyknęliśmy radośnie. Poczekaj
RiRin... Zobaczysz znajdę Cię i wyznam Ci uczucia!
-------------------------------
Przez przypadek awaria mi wyskoczyła >< Tyle z mojej strony. Dziękuję za poświęconą uwagę ^^

Popłakałam się jak to czytałam. Z niecierpliwieniem czekam na kolejny rozdział~
OdpowiedzUsuńJa chcę kolejny rozdział...
OdpowiedzUsuń