poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 18

Dzień Dobry~ Dzisiaj zbytnio nie mamy ładnego dnia ;c Ja zamiast się uczyć to piszę rozdział >< Chciałam już go wstawić w sobotę, ale cały dzień miałam zajęty. Wypadło na niedziele, ale też miałam zajęty cały dzień. W końcu postanowiłam dać w poniedziałek. Myślę, że będzie wam się miło to czytać. ^^ 




Po tym całym zdarzeniu, poszłam gdzie mnie nogi poniosły. Nie patrzyłam nawet gdzie idę. Łzy mi zasłaniały cały widok. Nie ocierałam ich, chciałam żeby po prostu się "ulotniły". To co powiedział Lider... Zabolało najbardziej. Nie wiedziałam, że przysparzam im kłopotu. Spojrzałam znad grzywki, znajdowałam się w ciemnym parku. Za pewnie jestem przed domem, bo jest tutaj te boisko. Wolnym krokiem, zbliżałam się do ławeczki. Usiadłam na niej, żeby nogi odpoczęły. 
- Co ja teraz zrobię? - głowę opuściłam na dół i zaczęłam poważnie rozmyślać. Serce krwawi, a bolesne łzy spływają. Chyba nigdy nie miałam takiej przygody. Zostałam sama... Nie ma nikogo... Nikogo... 
- Jutro jakoś się z tym uporam. Teraz chyba pójdę już do domu. - wstałam z ławki i poszłam w kierunku wyznaczonego celu. Szłam może z 20 minut. Kiedy weszłam do mieszkania, zastała mnie cisza. Zamknęłam drzwi na klucz i skierowałam się do pokoju. Gdy weszłam do sypialni, chłopcy już spali. Więc i ja poszłam w ich ślady. Bez przebrania ciuchów, położyłam się prosto do łóżka. 


~~* Ranek *~~

Obudziły mnie głośne głosy pod drzwiami. Spojrzałam przelotnie na zegar: 6.50... Serio? Serio?! Nawet nie pozwolą mi się wyspać. Wstałam cicho z łóżka i podeszłam do drzwi. 
- Jak sądzicie? Co zrobi Lider po tym co wczoraj RiRin zrobiła? 
- Ja myślę, że ona sama powinna odejść z zespołu. Ale nadal być przy nas...
- Co? Czemu ma niby odejść? Przecież nic nie zrobiła złego co by popsuło reputację zespołu!
- Jak to nie?! Po tym co wczoraj odstawiła to nawet nie powinna mieć wstępu do domu! Pomyśl czasem młody...
- Co tu się dzieje?! 
- Ah! Rap Mon... co tak wcześnie wstałeś? Hehe...
- Musiałem kilka spraw załatwić. Czemu jesteście przed pokojem?
- Musieliśmy coś przedyskutować.
- ... - odeszłam spod drzwi. Więc jednak tak o mnie myślą? Od początku planowali tak zrobić zapewnię, żeby później takie coś odstawić. Naprawdę się zawiodłam. Nie tracąc czasu, wyciągnęłam walizkę i kilka torb. Podeszłam do szafy i zaczęłam się spokojnie pakować. Nie wiedząc kiedy, łzy przeszkadzały mi w patrzeniu. Otarłam je i dalej wykonywałam swoją czynności. Po 45 minutach byłam już całkowicie spakowana. Spojrzałam na siebie w lustrze, moje odbicie nie było dość ciekawe. Buzia cała czerwona, oczy podkrążone, usta całe sine, a włosy w nieładzie. Wyszłam z pokoju i poszłam szybko do łazienki. Zakluczyłam drzwi i stanęłam przed swoim odbiciem. Wzięłam do ręki szczotkę do zębów i zaczęłam je szorować. W między czasie, pakowałam kosmetyki do malutkiej torebeczki. Gdy skończyłam obie czynności wyszłam szybko z łazienki i weszłam do pokoju. Nikogo w nim nie było i tak ma być. Podniosłam walizkę, a torby wzięłam do ręki. Telefon schowałam do kieszeni, w której znajdowały się pieniądze i paszport. Zeszłam z nimi na dół i stanęłam przed kuchnią. Wyciągnęłam małą karteczkę i napisałam im krótki list. Gdy skończyłam podeszłam do przedpokoju. Zmieniłam buty, obejrzałam mieszkanie jeszcze raz i wyszłam. Kierowałam się w stronę lotniska. Zatrzymałam się na ulicy i zaczęłam machać ręką, żeby taxi się zatrzymało. W końcu mogłam usiąść na miękkim fotelu.
- Gdzie Panienkę podwieźć?
- Proszę na lotnisko.
- Robi się~ - po wypowiedzeniu tych kilka słów, już się do mnie nie odzywał. Musiał być strasznie skupiony, ponieważ nie reagował na moje głupie miny. Nie chcąc wyjść na głupią, to zaczęłam patrzeć się przez szybę. Ciekawe jak zareagują? Będą szczęśliwi? Źli? Będą dzwonić i się dopytywać? Eh... naprawdę się przez nich zmieniłam, ale nie wiem czy na lepsze, czy na gorsze. 
- Jesteśmy już na miejscu!
- Ah! Już? Ile zatem płacę?
- Nic Pani nie płaci, ponieważ zauważyłem, że jesteś bardzo przybita. - uśmiechnął się słodko. Nigdy bym nie pomyślała, że taki Pan może mieć ładny uśmiech.
- Dziękuję! Miłego dnia życzę! - wzięłam swój bagaż i wyszłam z pojazdu. Stanęłam przed wielkim lotniskiem. I jak ja się tu znajdę? 
- Jakoś trzeba sobie w życiu radzić. - powiedziałam do siebie. Teraz niczym się nie przejmuj tylko kieruj się do wyznaczonego celu. Weszłam do dużego pomieszczenia. Wszędzie było dużo ludzi. Szybko podeszłam do punktu obsługi. 
- Przepraszam bardzo, ale kiedy odbywa się lot do Los Angeles?
- Wylot odbywa się za 30 minut. Chciałaby Pani kupić bilet i zarezerwować miejsce?
- Jeśli można.
- W jedną stronę?
- Tak, ale mogę mieć miejsc przy oknie? Lubię oglądać przeróżne widoki...
- Już się robi! Proszę bardzo, oto Pani bilet do Los Angeles~ Miłej podróży życzę!
- Dziękuję! - wzięłam do ręki bilet i skierowałam się pod bramkę. Przejście przez ta głupią trasę pełną ludzi zajęło mi ponad 25 minut! Prawie bym się spóźniła na lot... Szybko podałam bilet kobiecie, a ta wpuściła mnie na pokład. Zajęłam swoje miejsce przy oknie i oczekiwałam na wylot. Nagle telefon mi zadzwonił. Sprawdziłam kto to... Lider.... 
- Teraz nagle zachciało Ci się ze mną rozmawiać? Wal się! - wyłączyłam telefon i wsadziłam go do kieszeni. 

~~* JungKook *~~

Kiedy weszliśmy do mieszkania, panowała w nim całkowita cisza. Każdy zaczął się rozglądać lub przeszukiwać dane pokoje. Zawsze jak wchodziliśmy do domu, RiRin zlatywała na dół, a teraz co? Wszedłem do kuchni i pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to karteczka. Chwyciłem ją do ręki i zacząłem powoli czytać.
- Hej, chłopaki! Znalazłem coś ciekawego! - krzyknąłem na cały głos. Po chwili wszyscy byli przy mnie. Lider wziął ode mnie list i czytał ją na głos.

Cześć chłopcy!

Chciałam wam oznajmić, że oficjalnie odchodzę z zespołu. Przemyślałam dokładnie pewne sprawy i słowa. Strasznie mnie to zabolało, ale jakoś muszę sobie radzić. Przepraszam też za to, że podsłuchałam rozmowę z rana. Część z was myślała, że wina leży po mojej stronie, oczywiście się z tym zgadzam. Ale też mała część mówiła coś innego. Dziękuję, że się o mnie martwiliście dotychczas. Dziękuję za spędzony wspólnie czas. 

Rap Monster 
Wzięłam sobie Twoje słowa do serca. Prowadź dalej swój zespół. Niech odniesie sukces.

J-Hope
Byłeś zawsze przy mnie. Zawsze mnie rozśmieszałeś, gdy byłam smutna lub zła. Dziękuję, będę miała co wspominać

Suga
Kochany Tatuś~ Wkurzało mnie to, że tak się o mnie martwiłeś. Ale to co się stało w centrum handlowym poszło w niepamięć. Dziękuję, że się tak starałeś.

Jimin
Co by tu powiedzieć?  Przy Tobie też się fajnie bawiłam. Nigdy nie zapomnę jednej rzeczy. 

V
Małpko moja~ Z Tobą było bardzo śmieszne. Tych chwil nigdy nie zapomnę. Byłeś przy mnie cały czas... Nie wiem jak Ci się odwdzięczę. Dziękuję.

Jin
Księżniczko Moja~ Bardzo wyśmienicie gotowałeś. Najlepsze potrawy jakie jadłam! Życzę Ci szczęścia (wiesz w czym).

JungKook
Przy Tobie miałam chyba dużo przygód. Te smutne jak i wesołe. Zapamiętam je do końca życia. JungKook... Nie wiem czy Ty odwzajemniasz te uczucie, lecz wiedz o tym, że zawsze Ciebie kochałam. Nie wiem jak będzie teraz... Przepraszam, że tak późno o tym mówię.

Kocham was chłopaki! Nigdy się nie zmieniajcie i czasem pamiętajcie o mnie!
RiRin...

Gdy Rap Mon przeczytał ten list, aż mi się zachciało płakać. Wyrwałem z jego rąk kartkę i przeczytałem ostanie zdania. Były tylko lekko przekreślone, lecz widziałem dokładnie co tam pisało. Myślałem, że to jednostronne uczucie. Jednak się myliłem. Mogłem już to dawno jej powiedzieć! Czemu? Czemu musiałaś teraz odejść?! Chciałem wybiec z domu i zacząć ją szukać, ale V mnie powstrzymał.
- Kook... lepiej nie. Nie wiadomo gdzie jest. Lepiej zaczekajmy, aż da o sobie znać. 
- Jak?! Jak mogę czekać?! Ja ją kocham, nie rozumiesz?!
- Rozumiem doskonale... Ale ona wyraźnie musi poukładać swe uczucia... Proszę.. - spojrzał na mnie spod grzywki. Płakał. Rozglądnąłem się po pomieszczeniu, każdy płakał. Każdy uronił swe łzy, nawet ja. 
- Nigdy nie myślałem, że powiem coś tak bolesnego... Trafiło ją w serce, a ona wzięła to na poważnie... Byłem złym Liderem... 
- Nie prawda! Każdy z nas sprawiał jej przykrość... Nawet jeśli o tym nie wiedzieliśmy.
- Zgadzam się z Jin'em. - przytaknął Suga. Nagle Rap Mon wziął do ręki telefon i zadzwonił. Wiedziałem do kogo. Chciałem, żeby powiedziała chociaż gdzie jest... Czy teraz płacze, Czy teraz jest smutna, a może wesoła. Chciałem wszystko wiedzieć teraz, lecz... 
- Cholera! Nie odbiera!
- Spokojnie, może da nam kiedyś znać gdzie jest. Teraz jak tam napisała, musimy wspiąć się na sam szczyt! Nie możemy złamać tego co nam powierzyła. To jest od dzisiaj na naszych barkach.
- Zrobimy najlepsze piosenki w całym świecie! Najlepsze teledyski, ale na zawsze pozostaniemy sobą! Zgadzamy się z tym?! - Suga wykrzyknął to szczęśliwie. Wszyscy na niego spojrzeliśmy. Jedni z łzami, a drodzy bez.
- Tak! - krzyknęliśmy radośnie. Poczekaj RiRin... Zobaczysz znajdę Cię i wyznam Ci uczucia!


-------------------------------
Przez przypadek awaria mi wyskoczyła >< Tyle z mojej strony. Dziękuję za poświęconą uwagę ^^ 




2 komentarze:

  1. Popłakałam się jak to czytałam. Z niecierpliwieniem czekam na kolejny rozdział~

    OdpowiedzUsuń