piątek, 13 lutego 2015

Rozdział specjalny ♥ Walentynki ♥

Skończyłam dodatkowy rozdział~! Bardzo długo go pisałam >< Pierwszy raz napisałam coś w takim stylu i nie wiem czy wyszło mi ;; Jeśli będzie coś źle to najmociej przepraszam ;; 
Jeśli pisze (I.I) - Imię Idola, (T.I) - Twoje Imię, (I.T.P) - Imię Twojej Przyjaciółki, (T.U.Z) - Twój Ulubiony Zespół. 

Wesołych, szczęśliwych Walentynek~! 

Ja walentynki spędzę samotnie, oglądając swoich idol na zdjęciach i do nich wzdychać :') :') Ktoś się przyłącza do mnie? :'D 

Miłego czytania życzę ^^ ♥ :)



Zostałaś obudzona głośnym krzykiem, usiadłaś do pół siadu i przetarłaś sobie twarz rękoma. Byłaś strasznie zmęczona, po wczorajszym uczeniu się i odrabianiu zadań domowych do późna. Szczerze tego nienawidziłaś, ale musiałaś pokazać rodzicom, że jesteś lepsza od swojej przyszywanej starszej siostry.
Poprawiłaś swe włosy chudymi palcami i niechętnie spojrzałaś na zegarek, który stał na twojej szafce – 7.50
- Tak sobie pogrywacie? Nie dość, że jest sobota i siedziałam do późna to jeszcze tak wczas mnie budzicie.. Doigracie się tym razem. – Szybko wstałaś z łóżka, przelotnie rzuciłaś okiem na swój wygląd, który wskazywał na to, że jest nie najgorzej i ruszyłaś na dół.

Twój pokój znajdował się na poddaszu, nie przeszkadzało Ci to, że było ciemno, wręcz to uwielbiałaś. Lecz tylko jedno Cię denerwowało, to że Twoja siostrzyczka mieszkała jak królowa. Pokój miała na tym samym parterze co rodzicie, dobre oświetlenie, ładnie pomalowane ściany, pięknie wystrojone wnętrze, a ty? Zdrapane ściany, skrzypiące meble, jedno, nieduże okno i jeszcze pokój na samej górze. Gdzie prawie tam nikt nie wchodzi, oprócz Ciebie i Twoich znajomych.

Powolnym krokiem zeszłaś na dół, gdy byłaś już tam, stanęłaś jak słup soli. Nie mogłaś się ruszyć, to co właśnie widziałaś było nie do pomyślenia. Ten kto właśnie wcześniej krzyknął, to była twoja siostrzyczka. Wszędzie biegała, na głowie miała totalną szopę, makijaż, który wyglądał ja u zmowy i ciuchy, które były totalną porażką. Całkowicie rozśmieszył Cię ten widok, bo nigdy takiego nie widziałaś, więc zaczęłaś się głośno śmiać. Szybko przykułaś jej uwagę i natychmiast do Ciebie podeszła. Od niej mina nie wskazywała na coś dobrego, więc przestałaś dotychczasową czynność i spojrzałaś na nią. Przez krótką chwilę mierzyliście się wzrokiem, lecz zaraz ona tylko prychnęła i powiedziała jakieś niezrozumiałe słowo i odeszła. Co to miało znaczyć? Chyba ja jako jedyna wśród nich, jestem normalna. Przemknęło Ci się właśnie przez myśl.

Nie zwracając już uwagi na zabieganą dziewczynę, udałaś się do kuchni. Gdy weszłaś, zauważyłaś macochę i ojca, który właśnie podniósł swój wzrok na Ciebie. Chrząknął tylko głośno i powrócił do czytania gazety. Powoli podeszłaś do lodówki i wyciągnęłaś z niego mleczko bananowe, chciałaś je w spokoju wypić, lecz dane Ci to nie było.
Macocha wyrwała Ci z ręki napój i spojrzała na Twoją osobę z obrzydzeniem, co dla Ciebie było normą. Odłożyła mleko na ladę i obróciła się w Twoim kierunku. Już wiesz, co Cię czekało.
- Nie możesz pić tego! To jest od Horna, a nie Twoje! I spójrz na swój ubiór, włosy i ciało! Brak manier i szacunku! Powinnam Cię czegoś nauczyć, jako matka!  - Cały czas krzyczała, miałaś tego serdecznie dość, a szczególnie wtedy kiedy wypowiedziała ostatnie zdanie, jako matka, przecież ona nie jest Twoją rodzicielką. I co ma do tego, jak Ty się zachowujesz, ubierasz i dbasz o siebie?
Spojrzałaś na nią zimnym wzrokiem i wyciągnęłaś następne mleczko, lecz tym razem truskawkowe. Prychnęłaś głośno i wyszłaś z tego pomieszczenia. Doszczętnie wkurzała Cię ta kobieta, nagle wkroczyła w miejsce mamy i uważa się za nie wiadomo kogo.. I weź żyj tak z nimi..
Weszłaś po schodach, zaczęły boleć Cię nogi, więc szybko przeskakiwałaś stopnie. Znalazłaś się w swoim pokoju, odstawiłaś zimny napój i podeszłaś do okna. Podciągnęłaś żaluzje do samej góry i otworzyłaś otwór na oścież, tak, abyś mogła wyjrzeć przez nie.
- Jakie to cudowne uczucie~! Zapomina się o wszystkim, tylko czujesz świeże powietrze, które dmucha wprost na Ciebie~ - postałaś tak kilka minut i ruszyłaś do szafy. Jako, że była ładna pogoda, to wzięłaś do ręki krótkie, czarne spodenki z kieszeniami, niezbyt luźną białą bluzkę z nadrukiem, Twoje ulubione szare trampki i jakieś dodatki. Wzięłaś jeszcze do dłoni bieliznę i ruszyłaś w kierunku łazienki, która jeszcze była zamieszczona na Twoim parterze. Od kiedy one się tutaj wprowadziły, cieszyłaś się z tego, że masz swoją łazienkę.
Otworzyłaś skrzypiące drzwi i zamknęłaś je na kluczyk. Odłożyłaś ubrania na pralce i weszłaś pod prysznic. Włączyłaś na zimny, tak, żeby Cię ostudziło po tym nieprzyjemnym wydarzeniu sprzed chwili.


~~* 15 minut później *~~


Gdy wyszłaś spod prysznica, założyłaś na siebie ciuchy i poszłaś do swojego pokoju. Gdy byłaś już w wyznaczonym pomieszczeniu, usiadłaś na małym krzesełku przed toaletką i zaczęłaś robić swoje.
Po kilkunastu minutach byłaś gotowa, aby zacząć dzień. Spojrzałaś na zegarek – 8.40
- Dopiero taka godzina? I co ja mogę zrobić? – Spytałaś się samej siebie. Po chwili namysłu, wpadłaś na genialny pomysł. Wstałaś z siedzenia i podeszłaś do komody. Wyciągnęłaś z niej białą torebkę z cekinami. Włożyłaś ją na siebie, a następnie wzięłaś klucze, portfel, słuchawki i Twój ukochany telefon. Wszystko wsadziłaś do torby i ruszyłaś na dół. Bez żadnego uprzedzenia wyszłaś z domu, nareszcie mogłaś poczuć się wolna.
Niebieskie słuchawki podłączyłaś do urządzenia i puściłaś jak najgłośniej muzykę. Chciałaś się totalnie odciąć od świata, jak to miałaś w planach.

Przechodząc przez dróżkę, widziałaś przeróżne zakochane pary. Taki widok nie jest, na co dzień, więc zaczęłaś zastanawiać, jaka dzisiaj jest data. Nie miałaś żadnego pomysłu, wiedziałaś tylko to, że jest sobota.
Wzięłaś telefon do ręki i kliknęłaś na kalendarz. Od razu wyskoczyło Ci, że w tym momencie są walentynki. Tego wydarzenia wręcz nienawidziłaś. Wszędzie zakochane pary, miłość, wystawy z serduszkami..
- Mogłam lepiej z domu nie wychodzić.. – Powiedziałaś cicho do samej siebie. Zmęczona już takim czymś, usiadłaś na pobliskiej ławce, a przed sobą miałaś dużą fontannę. Lecz coś przykuło Twoją uwagę, wytężyłaś swój wzrok i zauważyłaś kłócących się ze sobą młodych ludzi. Można by powiedzieć, że są w Twoim wieku, czyli mają jakoś po 17 lat.
Bardzo Cię ciekawiło to, o czym oni właśnie mówią, więc pośpiesznie wyłączyłaś muzykę, a słuchawki schowałaś do torebki. Usiadłaś sobie wygodnie z telefonem w ręku, żeby się nie zorientowali, że ich podsłuchujesz.
- Chyba od dzisiaj to będzie moje ulubione hobby w takie dni. – Mruknęłaś cicho pod nosem. Zamiast patrzeć na nich, wolałaś pisać z przyjaciółmi. Nagle usłyszałaś głośny krzyk złości i uderzenie. Szybko podniosłaś wzrok na nich, chłopak miał przekręconą głowę i czerwony, dość widoczny ślad na policzku, a dziewczyna miała dłoń w górze i cała kipiała z zdenerwowania. Jeszcze dopowiedziała do tego niezrozumiałe dla Ciebie słowa i  odeszła od niego. Za to nieznajomy podniósł swój zmarnowany wzrok na Twoją osobę i ruszył w Twoim kierunku.
Czyżby się skapnął, że ich podsłuchiwałam? Nie.. Przecież to niemożliwe.. Prawda? – W Twojej głowie był całkowity mętlik. Nie wiedziałaś, co on chciał od Ciebie, byłaś nawet przygotowana na najgorsze, chociaż tak się nie stało.
Chłopak stanął przed Tobą, nic nie mówiąc do razu usiadł obok Ciebie. Nie odzywaliście się do siebie, miałaś już tego dość, więc obróciłaś się w jego kierunku i spojrzałaś się na niego. Akurat on także podniósł na Ciebie wzrok, patrzeliście się w oczy przez dłuższą chwilę, lecz Ty to przerwałaś.
- Przepraszam, że się tak wtrącam, ale widziałam to zdarzenie, które miało miejsce przed chwilą.. Nic Ci się nie stało? Twój policzek coraz bardziej robi się czerwony. – Chciałaś dotknął jego twarzy, lecz on szybko się odsunął. Zauważyłaś, że jest zakłopotany tym, co się stało, więc schowałaś swoją dłoń.
Po chwili, chłopak odwrócił się w Twoim kierunku i spojrzał na Ciebie. Nie wiedziałaś, co chciał, więc czekałaś aż powie coś.
- Nazywam się (I.I) _________ i jestem w tym samym wieku, co ty. Razem nawet chodzimy do szkoły, ale chyba Ty mnie nie kojarzysz. – Zrobił minę smutnego psa, lecz szybko się rozweselił. – Mówiąc szczerze, to od dawna chciałem do Ciebie podejść w szkole, ale nie wiedziałem jak zareagujesz. A tak przy okazji to przykro mi, że musiałaś widzieć to całe zdarzenie..
- Ah! Nic się nie stało! Ja za to nazywam się (T.I) ________, ale chyba to już wiesz. – Zaśmiałaś się lekko, a chłopak po chwili dołączył do Ciebie. Śmialiście się tak przez kilka minut, ale (I.I)_____ przerwał to. Wstał z ławki i podał Tobie rękę, abyś zrobiła to samo. Wykonałaś tą samą czynność, lecz spojrzałaś na niego pytającym wzrokiem. Chłopak zauważył to i wyjaśnił Ci, o co mu chodziło.
- Żeby się lepiej poznać to może pójdziemy sobie do jakieś kawiarenki? – Zapytał się Ciebie, a ty zgodziłaś się skinięciem głowy. (I.I) ______ nie puszczał Twojej dłoni przez ten czas, musiałaś przyznać, że fajne to było uczucie, ale szybko się tego pozbyłaś.
- Em… Mógłbyś mnie puścić? Wiesz o tym, że nie jestem już małym dzieckiem.. – Powiedziałaś to do niego, ale on chyba tego nie usłyszał, więc postanowiłaś sama wyrwać rękę z ciepłego uścisku. Chłopak chyba się skapnął, co ty chciałaś zrobić, niezauważalnie uśmiechnął się pod nosem i bardziej ścisnął Twoją dłoń. Zażenowana tym, całą drogę szłaś z opuszczoną głową, nie chciałaś, aby ktoś zobaczył Twoje duże, wyraźnie rumieńce na policzkach.


~~* 10 minut później *~~


Weszliście razem do małej kawiarenki, a chłopak puścił już Twoją dłoń i udał się do łazienki. Nie wiedziałaś, o co chodzi, więc usiadłaś przy najbliższym stoliku, który znajdował się zaraz przy oknie i wejściu do lokalu. Wyciągnęłaś telefon i zobaczyłaś kilka nowych wiadomości, które jak się okazały były od ojca i przyjaciół. Najpierw odczytałaś od taty – Chyba wzięłaś ze sobą klucze? Bo my właśnie pojechaliśmy na dwa dni do innego miasta z Twoją siostrą. W domu zostawiliśmy Ci pieniądze.
Pff.. Znowu ona? Kiedy ja z nimi gdzieś pojadę? – Pomyślałaś sobie. Miałaś już serdecznie dość Twojej przyszywanej siostrzyczki i nawet miałaś już plan, co zrobisz, jak będziesz w domu.
Usunęłaś tą wiadomość i kliknęłaś na następną, jak się okazało była od Twojej najlepszej przyjaciółki _____. Treść było trochę długa, ale wolałaś przeczytać – Dobrze, że mi go opisałaś. Kojarzę go z wyglądu jak i zachowania. Uważaj na niego! To jest totalny kobieciarz! Moja daleka koleżanka miała taki sam przypadek, co Ty masz teraz. Najpierw jest taki nieśmiały, łapie Cię za dłoń, prowadzi do kawiarenki, a później będzie chciał Cię pocałować i wykorzystać! Nawet po Twojej szkole krąży taka plotka, że chodził ze wszystkimi dziewczynami z szkoły tylko jeszcze jednej nie zaliczył. I chyba to przypadło na Ciebie… Martwię się, więc proszę na niego uważaj!
Kiedy przeczytałaś tą wiadomość, nie wiedziałaś, co masz powiedzieć. Dużo myśli na jego temat miałaś w głowie, nie chciały one wyjść. Usłyszałaś jakieś śmiechy, więc pośpiesznie schowałaś telefon do torebki i wzięłaś do ręki menu kawiarenki. Spojrzałaś za siebie i zauważyłaś jak (I.I)_______ flirtuje z kelnerką. Musiałaś przyznać, że była ona strasznie ładna.. Nie dziwiłaś się tym, że z nią romansuje.

Chłopak odwrócił wzrok od dziewczyny i spojrzał na Ciebie, a Ty w tym samym czasie przeglądałaś zimne napoje. Musiałaś się jakoś ochłodzić po tej wiadomości jak i zdarzeniu przed chwili. Kątem oka, widziałaś jak (I.I)_________ uśmiecha się do niej słodko i całuje w policzek, a następnie idzie w Twoim kierunku.
Usiadł naprzeciwko Twojej osoby i podniósł wzrok.
- Przepraszam, że tak długo nie wracałem, ale kelnerka się mnie uczepiła. – Powiedział to do Ciebie i uśmiechnął się. Odwzajemniłaś uśmiech i zamknęłaś kartę menu. Czekałaś tylko aż on się zdecyduje i przyjdzie kelnerka.
Kiedy on zamawiał to, co chcieliście, Ty spojrzałaś przez okno i wszędzie zauważyłaś walentynkowe wystawy. Gdy tak na nie patrzałaś mdliło Cię na ich widok, nie mogłaś tego znieść, więc swój wzrok przeniosłaś na chłopaka. (I.I)________ skończył zamawiać i podniósł swe oczy na Ciebie.
- Dziwnie jest przebywać w moim towarzystwie, prawda? Więc może na początek się poznamy? Znamy już swoje imiona, ale nie znamy zainteresowań czy coś w tym stylu. – Przez cały czas nie spuszczał swojego wzroku z Ciebie, ale za to Ty błądziłaś wszędzie swoim spojrzeniem. Naprawdę nie chciałaś mówić o sobie, bo tego zbytnio nie lubisz, więc niecierpliwie czekałaś na zamówiony przez Ciebie napój. Spojrzałaś na pomieszczenie i zauważyłaś, że kelnerka już idzie z naszym zamówieniem. Bardzo się z tego ucieszyłaś, ponieważ chłopak już powoli chciał coś powiedzieć, lecz zamilkł.
Przed sobą miałaś zimny napój, który sobie zamówiłaś. Pierwszy raz będziesz piła coś takiego, więc nawet nie wiedziałaś czy będzie to dobre. Wzięłaś do dłoni szklankę i upiłaś jeden łyk, chwilę odczekałaś i napiłaś się jeszcze kilka. Odstawiłaś naczynie, które było już do połowy pełne i uniosłaś wzrok na chłopaka. (I.I)________ siedział sobie spokojnie, delektując się kremowym ciastkiem. Musiałaś przyznać, że był strasznie ładny. Tak sobie właśnie myślałaś, lecz szybko wyrzuciłaś to z głowy. Nie chciałaś, żeby on Cię omotał swoim urokiem.

Nie mając, co robić, rozglądnęłaś się po kawiarence. Pięknie przestrojona, spokojna muzyka, mało ludzi.. Uwielbiałaś takie kawiarenki i chętnie przebywałaś w takich. Najbardziej lubiłaś tam gdzie prawie nikt nie przychodzi, wtedy czułaś się normalnie.
Byłaś tak zapatrzona w jeden punkt, że wystraszyłaś się swojego dzwonka. Wzięłaś do dłoni telefon i spojrzałaś na wyświetlacz Małpa. Nie wiedziałaś, czego on chciał, więc wstałaś z krzesła i powiedziałaś tylko cicho Za niedługo będę. Wyszłaś z kawiarni i stanęłaś przed oknem, gdzie właśnie (I.I)_______ siedział.
Zwinnym ruchem palca odebrałaś połączenie i przyłożyłaś telefon do ucha.
- Halo?
- O! Odebrałaś. Myślałem, że już ode mnie nie odbierzesz..
- Streszczaj się i mów, o co chodzi. Jestem na spotkaniu.
- Uuuu… Czyżby randka? I to jeszcze z chłopakiem? Mmmm, Nasza(T.I) _______ się zmienia!
- Ugh! Powiesz w końcu, co chcesz czy mam się rozłączyć?
- Dobra! Mamy taki plan z (I.T.P.) _________, żeby dzisiaj zrobić sobie maraton filmowy? Godzisz się na to?
- Tylko powiedz mi, że to jest u mnie?
- Skąd wiedziałaś? Jakaś ty przebiegła~ Ostatnim razem było u mnie, więc teraz kolej pada na Ciebie!
- Dzisiaj nie mogę, jutro także. Przepraszam, ale może w następną sobotę. Odpłacę wam się w poniedziałek! Nie bądź zły~
- Szkoda.. Nie będę zły, jeśli nam to wynagrodzisz w szkole! Do usłyszenia! – Chciałaś jeszcze coś dodać, lecz on się już rozłączył. Chętnie byś z nimi spędziła ten czas, ale naprawdę nie mogłaś. Jutro dalej będziesz się uczyła, a dzisiaj musisz się nacieszyć tym, że jesteś sama w domu.
Odwróciłaś się z zamiarem wejścia do kawiarni i zobaczyłaś przed sobą (I.I) ________. Wystraszyłaś się i odskoczyłaś kawałek od niego. Chłopak na ten widok zaczął się śmiać, za to Tobie nie było wcale do śmiechu. Oburzyłaś się na ten wyczyn i głośno prychnęłaś. Nie lubiłaś jak ktoś się śmiał z Ciebie, gdy jesteś wystraszona. Myślałaś wtedy, że ten ktoś wyśmiewa się z Twojej osoby.
Spojrzałaś na niego i ruszyłaś w kierunku swojego domu. Chciałaś już zakończyć ten dzisiejszy dzień, usiąść w spokoju na kanapie i leniwić się przed telewizorem. Teraz bardzo o tym marzyłaś.
Zauważyłaś, że chłopak idzie za Tobą, więc odwróciłaś się. Staliście teraz twarzą w twarz, żaden z was nie spuszczał swojego wzroku. W końcu Ty odezwałaś się.
- Tutaj się żegnamy. (I.I) ________, Idziesz w swoją stronę, a ja w swoją, dobra?
- A jeśli ja bym chciał iść do Ciebie? Pozwolisz mi na to?
- Nie. Chcę odpocząć. Może zobaczymy się w szkole. – Uśmiechnęłaś się do niego pocieszająco i ruszyłaś do domu. Nawet się nie odwracałaś, chciałaś być już w mieszkaniu.

~~* 15 minut później *~~


Stałaś już przed swoim domem i szukałaś kluczy w torebce. W końcu je wyciągnęłaś i otworzyłaś drzwi, aby po chwili dobrze zamknąć. Ściągnęłaś buty, położyłaś obuwie na małej szafce i ubrałaś na gołe stopy pluszowe kapcie. Torebkę powiesiłaś na wieszaku, a sama ruszyłaś w stronę kuchni. Gdy do niej weszłaś, zauważyłaś kopertkę na stole i malutką, różową kartkę. Wzięłaś karteczkę do dłoni i zaczęłaś powoli czytać.

Zostawiliśmy Ci dużo pieniędzy abyś poradziła sobie, nie wydawaj ich na byle, co. Sprzątaj dom i dbaj o pokój HyoRan. Obiad masz w lodówce. Przyjedziemy w wtorek wieczorem, jeśli będzie jakaś impreza, nie martw się, dowiem się o tym.

            Tata

Zgniotłaś papier i rzuciłaś w stronę kosza, jak na Twoje szczęście wpadło do środka.
Pff.. Dbać o pokój księżniczki? Niech sama ruszy swój tyłek i sprzątnie.. – Pomyślałaś i tym razem wzięłaś grubą kopertę do ręki. Zaglądnęłaś do środka i omal nie upadłaś z tego wrażenia. Nigdy tyle pieniędzy nie dostałaś, w ogóle nie dawali Ci kasy.
Odłożyłaś kopertę na stół i skierowałaś się do lodówki. Wyciągnęłaś z niej talerz, który był szczelnie opakowany. Położyłaś go na blat i zdjęłaś folię, a Twoim oczom ukazała się zwyczajna potrawa. Czyli musiałaś sobie sama to zrobić – zupkę z pudełka.
- Ale fajny obiad. Dzięki, że o mnie zadbałaś kobieto. – Powiedziałaś głośno, myślałaś, że pierwszy raz przygotuje dla Ciebie normalny obiad taki, jaki oni jedzą, lecz nie.

Oburzona takim zachowaniem macochy, otworzyłaś pudełko i zrobiłaś, co trzeba było.
Po kilkunastu minutach, jedzenie było gotowe. Wyciągnęłaś z szafeczki metalowe pałeczki i zaczęłaś się w samotności delektować zupką. Nawet nie zauważyłaś, że Twój telefon zaczął dzwonić, więc położyłaś pałeczki i udałaś się po torebkę. Stamtąd dochodził dźwięk muzyki i tam też musiał być telefon. Wyciągnęłaś go i nawet nie patrząc na wyświetlacz odebrałaś.
- Halo?
- Czy może rozmawiam z (T.I)___________?
- Tak, a o co chodzi?
- Mamy dla Pani przesyłkę, za chwilkę powinien być tam kurier z niespodzianką. Jakie Panienka ma szczęście do chłopaków. – Nie zdążyłaś nic powiedzieć, ponieważ facet się rozłączył.
- O co mu chodziło? Przecież ja nie mam żadnego chłopaka.. – Było to dla Ciebie strasznie dziwne, obstawiałaś, że to musi być jakaś pomyłka lub coś podobne. Jednak rozmówca miał rację, po chwili ktoś zapukał w Twoje drzwi. Spojrzałaś przez szkiełko i zauważyłaś osobnika. Otworzyłaś wrota i stanęłaś przed kurierem.
- Czy jest to dom Pani (T.I)_________?
- Tak. Mam gdzieś podpisać?
- Nie, nie trzeba. –Powiedział i podał Tobie duży bukiet kwiatów i czerwone, duże pudełko, które było ślicznie ozdobione. Cały czas zastanawiałaś się, od kogo to może być.
- Naprawdę ma Pani szczęście do chłopaka, żeby takie coś przesyłać! Udanych walentynek! – Kurier dopowiedział ostatnie słowo i poszedł do samochodu, który po chwili odjechał. Zamknęłaś drzwi nogą, odstawiłaś prezenty i zakluczyłaś dom. Ponownie wzięłaś do ręki bukiet i ruszyłaś w stronę kuchni. Kiedy tam się znalazłaś, zaczęłaś szukać jakiegoś wazonu. Po chwili znalazłaś go, nalałaś do niego zimnej wody i wsadziłaś bukiet kwiatów, który bardzo ładnie pachniał. Twoją uwagę przykuła czerwona karteczka. Delikatnie ściągnęłaś ją z środka kwiatów i uważnie zaczęłaś czytać.

Myślę, że spodoba Ci się ten prezent. Chyba pamiętasz mnie jeszcze? To ja (I.I)________ z dzisiaj. Nie wiedziałem, jakie kwiaty lubisz, więc wziąłem wszystkie po trochu. A! I jeszcze prezent. Otwórz go, a może sobie coś przypomnisz..

                    (I.I)___________

Gdy to przeczytałaś, nie zrozumiałaś ostatniego zdania. Postanowiłaś to sprawdzić. Odeszłaś od stołu i skierowałaś się do przedpokoju. Tam właśnie znajdowało się pudełko, wzięłaś je do ręki i udałaś się do salonu. Spokojnie usiadłaś na kanapie, a prezent położyłaś obok siebie. Był związany przeróżnymi wstążkami, więc trochę czasu Ci to zajęło, aby to odpakować.
Po wielu zmaganiach, wreszcie do rozwiązałaś i zdjęłaś pokrywkę. Twoim oczom ukazała się rzeźba z porcelany, płyta zespołu i do tego czerwona, długa wstążka. Na początku ostrożnie wyjęłaś figurkę i postawiłaś na stole. Była przepiękna, błyszczała i do tego była całkowicie przejrzysta. Sama nie wiedziałaś, co to przedstawia, ale to na później zostawiłaś. Następnie wzięłaś płytę, przedstawiała ona Twój ulubiony zespół (T.U.Z) __________. Bardzo chciałaś mieć tą płytę, ale rodzicie nie chcieli dać Ci pieniędzy na zakup tego. Ostrożnie odłożyłaś ją na stół obok rzeźby. Na sam koniec podniosłaś zawiniętą w kłębek wstążkę o kolorze czerwonym. Powoli ją rozwijałaś, czytając przy tym. Zdziwiłaś się, że coś tam jest napisane, ale czytałaś.
- Za pewnie… czytasz.. to.., więc.. opowiem.. Ci.. coś.. Tak.. naprawdę.. to.. nie.. jestem.. taki.. jak… Ci.. to.. Twoja.. koleżanka napisała.. w.. wiadomości.. Okłamała Cię.. Nie.. ma.. żadnych.. plotek.. w.. szkole.., uwierz.. mi.. Kiedy.. spotkaliśmy.. się.. w.. parku.. to.. wiedziałem, że.. to.. jest.. przeznaczenie.. Pamiętasz?.. Także rok.. dwa.. trzy.. cztery.. lata temu.. spotkaliśmy.. się.. w tym.. samym.. miejscu.. Rok temu.. wyznałem.. Ci.. uczucia.. lecz.. Ty.. mnie odrzuciłaś.. mówiąc.. przy.. tym, że.. jeśli.. w następnym.. się.. także spotkamy.. to.. spróbuję.. Cię.. pokochać.. Ale.. wyraźnie.. Ty.. o tym.. zapomniałaś.. Czekam.. w.. parku.. – Gdy skończyłaś czytać, nie mogłaś dowierzyć temu. Teraz to naprawdę Ci o tym przypomniał. Naprawdę to wtedy powiedziałaś..

Wstałaś pośpiesznie z kanapy, założyłam trampki i wzięłaś klucze do ręki. Zamknęłaś dom na klucz i biegiem ruszyłaś w stronę parku.
- Jak mogłam o tym zapomnieć? Złożyłam mu wtedy obietnicę i zamierzałam jej dotrzymać, ale tak się nie stało.. Co ja najlepszego zrobiłam? – Powiedziałaś głośno do siebie, że aż ludzie spojrzeli się na Ciebie. Nie przejmowałaś się tym, chciałaś go teraz spotkać i wytłumaczyć wszystko. Wbiegłaś do parku i udałaś się szybko na tą samą ławkę, co dzisiaj siedziałaś. Po chwili byłaś tam. (I.I)_______ stał przed ławeczką i cierpliwie na Ciebie czekał.
- (I.I) _________!! – Zawołałaś go głośno. Chłopak obrócił się w Twoim kierunku, było wyraźnie widać, że był szczęśliwy na Twój widok. Podeszłaś do niego powoli i wreszcie stanęłaś przed nim.
- Myślałem, że już nie przyjdziesz.. – Uśmiechnął się do Ciebie. Był wyższy, więc musiałaś głowę dać do góry, by na niego patrzeć.
Taak… Naprawdę się zmienił.. – Przemknęło Ci przez myśl. Odwzajemniłaś uśmiech i spojrzałaś głęboko w jego oczy.
- Nie patrz się tak na mnie~ Zawstydzasz mnie.. – Odwrócił głowę w przeciwnym kierunku, a Ty za to trochę posmutniałaś. Pomyślałaś sobie dużo przykrych rzeczy.
- Przepraszam, że tak o Tobie całkowicie zapomniałam. Musiało Ci być strasznie smutno z tym, że dzisiaj tak Cię potraktowałam, prawda? Prze.. – Nie mogłaś dalej dokończyć słowa, ponieważ chłopak szybko przybliżył się do Twojej twarzy i pocałował Cię w usta. Pocałunek strasznie długo trwał, że pomyślałaś nawet, że nie masz już ust. Chciałaś się od niego oderwać, lecz on Ci na to nie pozwolił. Mocniej przyciągnął Cię do siebie, tak, że stykaliście się ciałami.
W końcu chłopak oderwał się od Ciebie i oblizał swoje usta. Ty byłaś całkowicie zawstydzona takim czynem, jak i pocałunkiem, więc dłoniami przykryłaś swoją twarz. Nie mogłaś uwierzyć w to co się stało dosłownie kilka sekund temu.
- Oj.. (T.I)__________ nie bądź zawstydzona~ Przecież to normalne, że pary się całują~ - gdy usłyszałaś to zdanie, szybko odsłoniłaś twarz i zamierzałaś mu coś powiedzieć, ale potknęłaś się o kamyk i miałaś upaść. Zamknęłaś mocno oczy i czekałaś na upadek, lecz nic takiego nie poczułaś. Ostrożnie otworzyłaś powieki i przed sobą zauważyłaś jego twarz. Chciałaś się odsunąć, ale to właśnie on trzymał Cię w objęciach.
- Nie zamierzasz mi niczego powiedzieć? – Spytał się unosząc przy tym brwi. Musiałaś przyznać, że komicznie to wyglądało.
- Dziękuję za ratunek, a teraz możesz mnie puścić. – Powiedziałaś pewna siebie i zamierzałaś wstać. Ale on nie dawał za wygraną. Przyciągną Cię do siebie tak, że stykaliście się nosami. On utkwił swój wzrok na Twoich oczach, a Ty błądziłaś spojrzeniem wszędzie.
- Nie chcę takiego podziękowania. Chcę czegoś innego.. – Powiedział i chuchnął Ci w ucho. Przeszły Cię ciarki, a po chwili domyśliłaś się, czego on chce. Na Twojej twarzy wyskoczył wyraźny rumieniec, nie mogłaś go nawet zakryć. Twój rozbiegany wzrok skierowałaś prosto w jego oczy. Chłopak uśmiechnął się i zamierzał coś powiedzieć, lecz gdy tylko lekko otworzył swe usta, Ty go pocałowałaś. Jak tylko skończyłaś odeszłaś od niego i usiadłaś na ławeczkę. Spojrzałaś na niego, (I.I)_______ ciągle stał jak słup i nie zamierzał się nigdzie ruszać najwyraźniej.
-  (I.I)_________! Idziesz? Jak nie to sobie pójdę bez Ciebie! – Krzyknęłaś do niego, wstając z ławki. Powoli ruszyłaś w kierunku swojego domu, a po chwili poczułaś ucisk na swojej dłoni.
- Już nigdy więcej nie uciekniesz ode mnie, (T.I)_________ - wypowiedział te słowa i uśmiechnął się do Ciebie.
- Najlepsze walentynki w moim życiu~     


--------------------------------------------------
Chyba mi się to nie udało ;; Ale ważna jest wasza ocena c; Do następnego razu ^^ 


         

czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 7

Hello~ Dawno mnie tutaj nie było :'( Powoli kończą mi się ferie i w poniedziałek już do szkoły ;; Chciałam właśnie w te wolne napisać i to dużo, ale nie miałam czasu >< Pierwszy tydzień, byłam gdzieś, a w drugi (do połowy) uczyłam się ;c Teraz znalazłam czas i napisałam! Może wam się spodoba ^^ A! Prawie bym zapomniała~ W walentynki zamierzam wam zrobić niespodziankę~! ♥♥ Zdradzić czy lepiej nie? Ugh.. Wole nie >< Oczekujcie!!  Miłego czytania życzę~ :) 

Szybko wstałam na równe nogi, rozejrzałam się po pomieszczeniu. Byłam w swoim szpitalnym pokoju. Jakim cudem? Przecież w nocy byłam gdzieś indziej i spotkałam tam to.. Właśnie, co to było? Ubrałam kapcie na przemarznięte stopy i ruszyłam w stronę łazienki. Weszłam ostrożnie do środka, było cicho, lecz strasznie jasno. Obróciłam się wokół własnej osi, aby dokładnie prześledzić wzrokiem to pomieszczenie. Nic tutaj nie było, żadnej czarnej postaci, żadnej mazi, która spływała wczoraj po mnie. Na to wspomnienie przeszły mnie ciarki, więc wyszłam z toalety. Będę miała złe wspomnienia.. 

Weszłam do pokoju i skierowałam się do łóżka. Przez ten mały odcinek, czułam na sobie spojrzenia ludzi i ciche, wredne szepty. Wiecie o tym, że ja to słyszę? Chętnie bym tak powiedziała, ale wolę nie kłócić się w szpitalu. Powoli położyłam się na materacu i wzięłam do ręki drugą książkę. Przelotnie jeszcze spojrzałam na duży zegar 8.05. Obym to przeczytała szybciej, zbytnio nie lubię czytać, ale specjalnie dla nich to zrobię.  

~~* 1 godzina później *~~

Powoli odłożyłam książkę na półkę, która stała obok łóżka. Ta historia, którą przeczytałam teraz była bardziej wstrząsająca niż poprzednia. Naprawdę nie wiedziałam, że tyle bólu jemu zadaję. Przecież czytałam z swojego starego pamiętnika to on mnie krzywdził.. Nie rozumiem tego powoli. 

Położyłam głowę na miękkiej, białej poduszce. Odwróciłam ją w kierunku okna, niebo nie było takie jak wczoraj, czegoś brakowało. Nawet, jeśli widok nie jest zbytnio ciekawy, to i tak będę się na niego patrzała. Może coś ciekawego się zdarzy, chociaż za pewnie tak nie będzie. 

Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, spojrzałam w tamtym kierunku. Miałam małą nadzieję, że to będą oni, lecz to tylko moja rodzicielka i brat. Podeszli do mojego łóżka, a po drodze witając się z innymi pacjentami. Usiedli obok mebla, nawet nic nie mówiąc, rozpakowywali tylko produkty z przezroczystej siatki. Ich miny były zwyczajne, nie było żadnego uśmiechu. Poczułam się taka... Odrzucona? Niewidoczna? Nie mam pojęcia jak to nazwać.. 

Podniosłam głowę, aby na nich spojrzeć, lecz oni tylko odwracali swe spojrzenie. Już od dobrych kilkunastu minut nie chcą na mnie patrzeć. Czy ja jestem aż taka szpetna?
- Przyszliście, a nawet nie chcecie rozmawiać i spojrzeć na mnie. Czy ja jestem odrażająca? A może..
- Weź przestań, dobra?  Po prostu jesteśmy w trudnej sytu..
- MinTae! Cicho bądź! – Na ten krzyk, odsunęłam się trochę od rodzicielki. Poważnie się wystraszyłam, bo nigdy tak nie krzyczała w miejscu publicznym.

Rozglądnęłam się po pomieszczeniu, pacjenci także byli wystraszeni nagłym hałasem. Zauważyłam, że pielęgniarka, która właśnie dyżurowała na korytarzu zamierzała wejść do naszego pokoju. Więc szybko ‘’powiedziałam’’ wzrokiem, że wszystko jest w porządku. Oburzona takim zachowanie skarciła mnie swoim spojrzeniem i poszła sobie dalej. Odetchnęłam z ulgą, tym razem zwróciłam się do mamy.
- Spokojnie, nie denerwuj się tak. Jesteśmy przecież w szpitalu. – Powiedziałam cichym głosem, tak żeby uspokoiła się w końcu. Ta tylko spojrzała na mnie nawet nic nie mówiąc i wyszła z pomieszczenia. Czemu się tak dziwnie zachowuje? O jakie kłopoty chodzi? Dużo myśli kłębiło się w mojej głowie, a na żadne nie miałam odpowiedzi.

Swój wzrok utkwiłam w bracie, on szybko odwrócił swe spojrzenie. Naprawdę mam tego dość..
- Jeśli przyszliście tu tylko, aby dotrzymać mi towarzystwa bez żadnego słowa, to proszę Cię, wyjdź stąd. – W trybie natychmiastowym, odwróciłam się w innym kierunku, aby na niego nie patrzeć. Ciężko było mi na niego spojrzeć, ponieważ oni także na mnie nie spojrzeli, nawet jeden głupi wzrok byłby dla mnie zbawieniem.

Usłyszałam tylko trzask drzwi i głośne szepty plotkarek w tym pokoju. Nie mają co robić tylko obgadywać człowieka..

Swój wzrok przeniosłam na okno, widok, który tam były, nie był zbytnio ciekawy. Spojrzałam na niebo, czarne chmury się zbliżały.. Będzie się dziać coś, zawsze jak się zbliża deszcz, mi musi się coś przydarzyć. Dlatego nie lubię takiej pogody.
- Obiecali przyjść, więc czemu ich jeszcze nie ma? – Zapytałam się samej siebie, ponownie wracam do gadania do samej siebie.. Szpital źle na mnie wpływa. Powoli zaczęłam się nudzić, przyznam, że ich wczorajsze towarzystwo nie było takie złe.

Leniwie usiadłam na końcu łóżka, założyłam kapcie na gołe nogi i ruszyłam w odwiedziny szpitala. Nigdy go nie zwiedzałam i nie zamierzałam tego zrobić, ale coś mnie tchnęło. Wyszłam z pomieszczenia, czując na sobie wzroki, lecz się zbytnio tym nie przejęłam. Ta sytuacja przypominała to, co się działo w szkole. Na samą myśl przechodziły mi ciarki. Nie chciałam nigdy wracać do tego budynku, nazywanego szkołą.

Samotnie i pogrążona w myślach przechadzałam się po korytarzu. Aż się roiło od pielęgniarek, zatroskanych rodziców, dzieci, starszych ludzi, lekarzy. A na samym końcu ja. Praktycznie nie byłam tutaj potrzebna, a szczególnie po tym, co usłyszałam w nocy. Naprawdę mam taki przypadek? Czy ciężko będzie się z niego wyleczyć? Chcę być w końcu normalną dziewczyną, chociaż wiem, że się tak nie stanie.

Doszłam do końca korytarza, chciałam się wracać do Sali, lecz ktoś przyciągnął moją uwagę. Obróciłam się w tym kierunku i zauważyłam małą dziewczynkę, która samotnie siedziała w pokoju i wpatrywała się w białą ścianę. Nigdzie nie widziałam napisu, aby nie wchodzić, więc weszłam do pomieszczenia. Dziecko spojrzało na mnie swymi dużymi oczami, które były koloru niebieskiego. Od razu było widać, że nie jest Azjatką tylko Europejką.

Powoli do niej podeszłam i usiadłam na krześle, które znajdowało się przed łóżkiem. Cały czas obserwowała mnie, nie opuszczała swojego wzroku. Nie wiem jak się zajmować dziećmi i nawet nie wiem jak się odezwać. Byłam całkowicie zawstydzona, weszłam do jej pokoju, a się nie odezwę.
- Widzę, że odważyłaś się do mnie wejść. – Słysząc te słowa, spojrzałam na nią zszokowana. Jak to odważyłam się? Czy to jest jakiś potwór czy co?
- Przepraszam, ale nie rozumiem, co ty do mnie właśnie powiedziałaś.
- Już wyjaśniam. Jako, że jestem pół Azjatką, a pół Europejką, ludzie patrzą na mnie krzywo. Można by powiedzieć, że niektórzy się mnie boją. Dlatego, powiedziałam takie coś. Jesteś pierwszym człowiekiem, który naturalnie do mnie podszedł i jeszcze do tego rozmawia.
- A Twoi rodzice? – Tutaj tych słów pożałowałam. Nawet nie miałam prawa ich wypowiadać. Jej mina zrobiła się inna, oczy były bez wyrazu, a skóra całkowicie zbladła. Przez chwilę panowała tutaj cisza, lecz ona to przerwała.
- Nie ma ich na tym świecie, zmarli ratując mnie w pożarze. To moja wina, że zginęli! To ja powinnam umrzeć, a nie oni! – Zaczęła krzyczeć, płacząc przy tym. Szybko ją przytuliłam i spokojnie zaczęłam głaskać po jej czarnych włosach. Szeptałam jej ciche, pocieszające słowa po to, aby ją uspokoić. Nie chciałam tego..

~~* 15 minut później *~~

Odsunęłam ją od siebie, ponieważ usłyszałam, że już nie płacze. Okazało się, że zasnęła w moich ramionach. Powoli i jak najciszej ułożyłam ją na łóżku, przykryłam kołdrą i lekko pocałowałam w czoło. Dobre z niej dziecko, jest także w dużym szoku.. Eh.. Jak ktoś może bać się takiej dziewczynki? Przecież jest normalna, oprócz tego, że jest w połowie Azjatką, a w połowie Europejką, ale to niczego nie zmienia.

Obróciłam się na pięcie i wyszłam cicho z pomieszczenia. Ostatni raz spojrzałam zza szyby i ruszyłam w kierunku swojej Sali. Weszłam od razu, bez żadnego ‘’ dzień dobry ‘’, poszłam do łóżka. Gdy się przy nim znalazłam, zauważyłam, że mam gości. Jak się okazało, goście z wczoraj, lecz byli z kimś jeszcze. Nie znałam ich dobrze, żeby się witać, więc po prostu weszłam na posłanie i przykryłam się jedwabną kołdrą. Podniosłam głowę, aby na nich spojrzeć i akurat oni w tym samym czasie zrobili to samo. Mierzyliśmy się wzrokiem tak długo, aż ten nowy się nie odezwał.
- Chyba się nie znamy, więc się przedstawię. – Wstał z krzesła, ukłonił się i ponownie usiadł na siedzenie. Co za dziwny koleś.. – Nazywam się, Kim HimChan i jestem w tym samym wieku, co Bang. Miło mi Cię poznać. – Uśmiechnął się i wyciągnął swoją bladą rękę w moim kierunku. Niechętnie ją uścisnęłam, lecz szybko wyrwałam.
- Mm… Kim JunAh. Również miło mi Cię poznać.. – Lekko się uśmiechnęłam i spojrzałam się na chłopaków. Było widać, że chcieli coś powiedzieć, ale najwyraźniej nie umieli się wysłowić. Nagle przyszło mi do głowy, że muszę oddać im książki. Obróciłam się w kierunku szafki i wyciągnęłam z niej duże księgi. Były zbyt ciężkie, więc upuściłam je na łóżko. Na szczęście.

Wzięłam jedną i zaglądnęłam do środka, pisało w niej Bang, więc mu ją podałam. Skinięciem głowy podziękował. Do ręki porwałam następną, nawet nie musiałam zaglądać do wnętrza, bo została ostatnia i wiedziałam, do kogo należy. Zwróciłam mu ją, a on wykonał poprzednią czynność.

Atmosfera była dziwna, nikt nic nie mówił i czułam na sobie spojrzenia innych ludzi w środku. Zdenerwowana takim zachowaniem, wstałam z łóżka i zasunęłam zasłony, które były wokół mnie. Koniec tych wścibskich wzroków. Ponownie położyłam się na posłaniu, lecz zaraz po tym musiałam się odezwać.
- Mam do was takie małe pytanko.. Czemu tak nagle przypomnieliście sobie o moim istnieniu i za wszelką cenę chcecie mi towarzyszyć? – Ich zabłąkane spojrzenia skierowały się w moją stronę. Każdy otwierał usta, lecz żadne słowo nie padło. Nawet ten Chan nic nie mówił.. Czy to aż taka tajemnica, żeby mi to wyjawić?
- Czekam na odpowiedź, zadałam wam takie pytanie, ponieważ dla mnie to jest naprawdę dziwnie.. – Cały czas, kiedy wypowiadałam to zdanie, patrzałam się na nich. Chciałam usłyszeć to, co mają do powiedzenia. W końcu, po długiej ciszy, ktoś się odezwał. Ale.. To nie była żadna osoba, która właśnie siedziała przede mną. Obróciłam głowę w tym kierunku i zauważyłam cień…    

--------------------------------------------------------

I oto koniec na dzisiaj~ Zapraszam chętnie do komentowania ^^ Wystarczy chociaż jedno zdanie, a mnie to ucieszy i szybciej wezmę się za następny rozdział <3 Tak wiem, jestem strasznie chamska, prawda? >< Do następnego razu, czyli w walentynki!  

sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 6

Nareszcie mam ferie~ W spokoju mogę sobie popisać kilka rozdziałów, chociaż nie wiem czy mi się to uda ;; Także muszę sie ciężko uczyć ;c Nie chcę tego~ Bardzo długo nie pisałam, za co przepraszam ><
Miłego czytania! ♥


Atmosfera w tym pomieszczeniu była nadzwyczajnie napięta, nigdy tak się nie czułam. Spojrzałam na nich obojętnym wzrokiem, nie zważając na ich poprzednie zdanie. Co niby miało oznaczać? Zabójcy? Detektywi? Nic z tego nie zrozumiałam. Odwróciłam wzrok i przeniosłam go na telewizor, gdzie leciał niezbyt ciekawy program. Usłyszałam jak odsuwają krzesła i na nich siadają. Czemu oni nadal tutaj są? 
-Ekhem.. Mogłabyś na nas spojrzeć? -miło zapytał się chłopak, lecz zignorowałam go i dalej oglądałam serial. Kątem oka zauważyłam, że zaczęli się denerwować i tak miało być. Chciałam, żeby szybko sobie poszli i mieć święty spokój, lecz tak nie mogło być.  

Do mojego ucha doszły pojedyncze rozmowy tych chłopaków, jak i ludzi w tym pokoju. Nagle jeden wstał, na moje oko był w moich wieku i wyszedł z pomieszczenia cały zdenerwowany. Zostałam sama na sam z starszym od siebie chłopakiem. Niechętnie na niego spojrzałam, chyba uradował się na to, ponieważ zauważyłam w jego oczach tajemniczy błysk. Mogłam tego nie robić i dalej go ignorować, jaka ja jestem naiwna. 
-Wysłuchasz tego, co mam Ci do powiedzenia? 
-Jeśli to nie będzie nudne, to tak..  
-Cieszę się.. -Przerwał na chwilę, poprawił się na krześle, wziął głęboki oddech i zaczął dalej kontynuować. -Na początek się może przedstawię. Nazywam się Bang YongGuk i jestem liderem zespołu B.A.P, kojarzy Ci się ta nazwa? -Po moim wzroku zrozumiał, że nie znam. -Więc tak, nie wiem jak mam to powiedzieć.. Em.. mm.. Zanim miałaś '' wypadek '', byliśmy bardzo ze sobą zżyci. Wszędzie razem, nigdy się nie rozdzielaliśmy, do pewnego momentu. Wolę go nie opisywać, bo poleżysz sobie dłużej w szpitalu, a tego chyba nie chcesz. W skrócie to powiem, ja dążyłem do celu i Ciebie wykorzystałem. Rozumiesz? Za pewnie tak, bo przeczytałaś to.. -Wskazał głową na zeszyt, który leżał na szafce. Szybko wzięłam go do ręki i otworzyłam na tej stronie. Spojrzałam z niedowierzaniem na tekst i na niego. -Tak, jestem tym chłopkiem.. Przyszedłem tutaj, ponieważ chciałem przeprosić i odnowić naszą dawną przyjaźń.. Wybaczysz mi? -Spytał się mnie i zrobił minę typu szczeniaka. Jak ja nie lubiłam takiego czegoś.. Odwróciłam głowę i wtedy zebrałam w sobie odwagę.        
-Przepraszam, ale chciałabym najpierw wysłuchać tamtego chłopaka.. Rozumiem Cię, lecz wiesz..  -Bang nie mówiąc żadnego słowa, wyszedł z pomieszczenia i wszedł on. Jeśli on także jest zapisany w zeszycie.. Chyba zwariuje..   

Wysoki nastolatek wszedł do pokoju z ponurą miną. Usiadł obok mnie i spojrzał na mnie swoimi tajemniczymi oczami. Przeszły mnie małe ciarki po plecach. Obróciłam głowę w jego kierunku i zagłębiłam się w jego wzroku, coś miał w sobie, lecz tego nie umiałam opisać. 

Przez dłuższą chwilę nikt się do siebie nie odzywał, nie umiał pozbierać zdań. Nic, totalna pustka. Nawet, jeśli ja gdzieś indziej błądziłam wzrokiem to czułam jego spojrzenie na sobie. Usłyszałam jak wymawia bardzo ciche słowa, które były dla mnie niezrozumiałe. Odwróciłam się w jego kierunku i zobaczyłam jego postać blisko siebie, można by powiedzieć, że siedział mi na łóżku. Odsunęłam się kawałek, nie byłam nawet na to przygotowana. 
-Słyszałam jak wypowiadasz jakieś słowa, mogę usłyszeć to jeszcze raz? -Widziałam, że wahał się powiedzieć, lecz w końcu zebrał się na odwagę i otworzył swe lekko popękane usta.   
-Em.. Może najpierw powiem, kim jestem? Więc jestem Choi JunHong, lecz w skrócie Zelo. Należę do zespołu B.A.P tak jak poprzedni gość, tylko, że ja jestem tam najmłodszy. Ale przejdźmy lepiej do szczegółów. Zanim wydarzył się ten okropny '' wypadek '', byliśmy razem, jako para. Lecz coraz bardziej zaczynała się psuć ta mocna więź, którą stworzyliśmy. W końcu zerwaliśmy, ale wcześniej padło trochę rękoczynów. Za co bardzo przepraszam, nie wiedziałem jak się to wtedy potoczy, ale także byłem bardzo głupi. Przyszedłem tutaj po to, bo się martwiłem, ale także żeby za przeszłe czyny przeprosić i odnowić naszą więź.. Wybaczysz? -Zapytał się słodko i przybliżył się do mnie. Nie miałam jak się przesunąć, ponieważ od razu miałam brzeg łóżka, a gdybym to zrobiła spadłabym na zimną podłogę. A moje ciało już chyba tego nie zniesie.   

Spojrzałam prosto w jego oczy, były bardzo przekonywujące, co do tych słów. Ale co ja miałam zrobić? Nie znam ich, nawet nie przypominam sobie czegoś z przeszłości. Mam totalną pustkę w głowie, nie wiem, co powinnam w takiej chwili zrobić. Przez kilka sekund myślałam nad tym, co mogę powiedzieć. W końcu wpadłam na świetny pomysł, szybko zebrałam się na odwagę i wypowiedziałam te krótkie zdania.
- Przepraszam, ale czy moglibyście jutro przyjść mnie odwiedzić? Dzisiaj zbytnio nie czuję się dobrze.. – Zamiast patrzeć na jego oczy, powędrowałam wzrokiem gdzieś indziej. Oby te słowa były przekonywujące. Nie odpowiedział ani słowa, tylko wstał i wyszedł za drzwi. Myślałam, że to koniec, lecz tak się nie stało.

Nie weszli pojedynczo, ale razem. Obaj usiedli na końcu łóżka, chciałam ich wygonić, lecz zabrakło mi języka w buzi. Nie miałam nawet siły wydusić, chociaż jednego zdania. Błądziłam swym wzrokiem wszędzie, dosłownie. Nie chciałam na nich patrzeć, jedynie, co chciałam, to święty spokój. Nikt nie chce mi dać tego, co ja pragnę, a wtedy robię się powoli zła.
- Jun.. Wiem, że to, co powiedziałaś młodszemu miało być w celu, żebyśmy sobie już poszli, prawda? – Nawet nie musiałam kiwać głową, bo już wiedział, jaka jest moja odpowiedź. –Tak myślałem, ale zanim sobie pójdziemy ku Twojemu szczęściu, musimy Ci coś wręczyć. – Zaciekawiona spojrzałam na jego osobę. Zza pleców wyciągał dwa duże, stare, pokryte kurzem książki. Ciekawe ile one mają lat.. Mniejsza z tym. Położył album na moich nogach, które aktualnie były przykryte cienką, puszystą kołdrą.
- Proszę Cię Jun, abyś przeglądnęła wszystkie, co do jednej strony. Kilka kartek może być potarganych, ale da się przeczytać. Jak jutro tutaj ponownie Ciebie odwiedzimy, oddasz nam to. Jest to dla nas bardzo ważne, tak jakby mała cenna pamiątka. – Powiedział młodszy. Skinęłam tylko głową na znak tak, wstali z łóżka i skierowali się do wyjścia. Nareszcie miałam swój wymarzony spokój! Ale szybko sobie przypomniałam, że muszę przeglądnąć te oto książki, które były dość.. Grube..

Wzięłam jedną do ręki, otworzyłam ją na pierwszej stornie. Byłam bardzo ładnie ozdobiona, może z wyglądu była stara, ale w środku strasznie zadbana. Na początku był tak zwany prolog. Ktoś opisywał, co będzie znajdowało się w tym małym dzienniczku. Na końcu pierwszej strony był podpis, który był trochę niestaranny, lecz dało się rozczytać Bang YongGuk . Czyli od niego będę czytała książkę. Gdy spojrzałam przelotnie na pozostałe strony.. Czeka mnie wielka przygoda..


         
~~* 1 godzina później *~~

Gdy skończyłam czytać pierwszą książkę, odłożyłam ją na półkę. To, co tam zobaczyłam wstrząsnęło mną. Nie wiedziałam, że takie życie kiedyś miałam, nawet o tym nie marzyłam. Było tam wszystko szczegółowo opisane, zdjęcia były wklejone, były chwile szczęśliwe jak i smutne.. Wszystko tam było.
Pokiwałam głową, aby szybko się tego pozbyć. Nie chciałam doprowadzić się do tego stanu, co miałam w domu, dłużej bym wtedy leżała w szpitalu. Spojrzałam przez okno, powoli robiło się ciemno, a światło w tym pomieszczeniu niezbyt było przyjemne dla moich oczów. Jutro przeczytam następną z samego rana za pewnie, ponieważ pielęgniarki będą mierzyły mi temperaturę czymś elektrycznym..
Ustawiłam sobie poduszkę tak abym miała jak najwygodniej, opatuliłam się kołdrą, zamknęłam oczy i oddałam się w objęcia morfeusza.

~~* 8 godzin później *~~

Obudziły mnie dość głośne szepty pielęgniarek, które stały obok mojego łóżka. Nie chciałam nawet wstać, a co dopiero otworzyć swe zaspane oczy. Powoli traciłam cierpliwość do tego, że one ciągle plotkują przy mnie. Chyba nie wiedzą, że takie coś może obudzić pacjenta… W końcu skończyły rozmawiać i zmierzyły mi temperaturę, później jeszcze podchodziły do innych osób, żeby zrobić to samo. Kiedy słyszałam, że są przy ostatnim łóżku, powoli otworzyłam swe oczy, które jeszcze ledwo, co widziały. Wyszły. Spokój, lecz nie całkowicie. Wstałam do pół siadu, aby sprawdzić, kto tak głośno chrapie. Wzrokiem błądziłam po Sali i w końcu znalazłam przyczynę, ostanie łóżko – starsza Pani. Spojrzałam przez okno, które nie było zakryte zasłoną. Pora wskazywała na to, że jest jeszcze pora do spania. Jeśli położyłam się spać o 21, to musi być teraz około 4 nad ranem..

Zrezygnowana położyłam się i spojrzałam w sufit. Był strasznie ciekawy, ciemne plamy przed oczami, lecz za dnia rażący biały. Obróciłam głowę tak, żeby patrzeć na śpiących pacjentów. Do moich uszów doszły rozmowy – pielęgniarki zbliżały się do tego pokoju. Niechętnie zamknęłam oczy i ustawiłam się tak, jakbym spała. Powoli weszły do pomieszczenia głośno plotkując. Ah.. Jakie to wkurzające.. Nie mając, co robić tylko chodzić z jednego pokoju do drugiego i rozmawiając tak, żeby obudzić śpiących ludzi..
Nie dość, że głośno szeptały to ponownie przy moim łóżku. Czemu ja muszę mieć takie szczęście, którego tak bardzo nie chcę?
- Słyszałaś o tej dziewczynie? Podobno miała bardzo ciężki wypadek zza młodu.. Biedaczka.
- Nie chciałabym być na jej miejscu, teraz musi być to dla niej ciężkie.. Za pewnie przychodzi nieświadomie do tego miejsca, słysząc i widząc dziwne rzeczy.. Naprawdę niezwykły przypadek tu jest.. – Nie mówcie mi, że one rozmawiają o mnie.. Obróciłam się na drugą stronę, aby dać im znać, że powoli się budzę. Usłyszałam jak tylko coś cicho powiedziały i w pośpiechu wyszły z pokoju. Otworzyłam szeroko oczy i usiadłam do pół siadu. Ciągle myślałam o tym, co one właśnie powiedziały. Czy to dotyczyło mnie? Czy może kogoś innego, lecz rozmawiały o tym przy moim łóżku… Przecież to głupie, na pewno mówiły o mnie. Potrząsnęłam głową, żeby się tego pozbyć, ponieważ powoli zaczęła mnie boleć.

Powoli wstałam z materaca i ruszyłam w kierunku drzwi. Chciałam stąd wyjść, nie mogłam wytrzymać w tym pomieszczeniu. Będąc już na korytarzu, skierowałam się w stronę łazienki. Przechodząc przez alejkę, słyszałam głosy bólu, rozpaczy jak i zwykłych krzyków. Podeszłam do jednego z okna, ukazywał mi się straszny obraz. Na łóżku, gdzie było pełno krwi, leżało dziecko, które było zalane czerwoną mazią. Obok legowiska siedziała zapłakana matka, która nerwowo krzyczała do synka. Przed łóżeczkiem stali lekarze jak i pielęgniarki, lecz oni nie okazywali żadnego uczucia. Tego właśnie nie lubię w szpitalach.. Odeszłam od okna, aby więcej na to nie patrzeć było to zbyt straszne.

Weszłam do łazienki, zaświecając przy tym światło. Zmęczonym krokiem podeszłam do lustra, byłam sama w tym pomieszczeniu. Spojrzałam na swoje odbicie, wyglądałam okropnie. Włączyłam wodę, żeby sobie opłukać twarz. Może to, chociaż pomoże mi. Gdy skończyłam tą czynność, usłyszałam jakieś odgłosy. Obróciłam się wokół własnej osi, nikogo nie było, ale nadal słyszałam szepty. Poważnie się wystraszyłam, pośpiesznym krokiem skierowałam się do drzwi, były one zamknięte na klucz. Waliłam, kopałam, krzyczałam, szarpałam, nic.. Nawet nie drgnęły, nikt nie przyszedł pomimo moich jęków. Nagle światło zgasło.. Bałam się, tak bardzo się bałam.. Powoli z rozpaczy osunęłam się pod drzwi. Ostrożnie podniosłam głowę, a przed sobą zauważyłam postać. Oczy rozszerzyły się, z ust nie wydobył się żaden dźwięk. Tajemnicza postać zaczęła powoli zbliżać się w moim kierunku i wydawała z siebie jakieś jęki. Byłam całkowicie przerażona, serce aż podeszło mi do gardła. Zjawa była całkowicie przede mną, podniosła swą kościstą rękę i dotknęła mego policzka, a straszna twarz przybliżyła się do mojej. Czułam jej oddech na swej buzi. Nagle poczułam lepką maź, która zaczęła spływać od czoła aż dopiero skończyła swoją drogę na szarej podłodze. Przed sobą już nic nie ujrzałam, moje oczy zamknęły się.. 

czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 5

Pogoda nawet mi dopisuje, chociaż jest straszni zimno~ W domu muszę się uczyć na przeróżne kartkówki, które są już na drugi semestr, a chcę dobrze wypaść c; Jednak znalazłam kilkugodzinną przerwę i napisałam rozdział. Za wszelkie błędy przepraszam. Miłego czytania :)

Kiedy skończyłam grać na gitarze, odłożyłam ją ostrożnie na swoje miejsce i zeszłam na dół. W salonie siedziała mama, która wyraźnie czymś się martwiła i była lekko zdenerwowana. Zmartwiona zachowaniem rodzicielki, usiadłam obok niej. Podniosła na mnie wzrok, lecz od razu odwróciła go. 
- Czy coś się stało?
- Nie.. nic.
- Przecież widzę. Powiesz mi czy jednak zachowasz to dla siebie?
- Przepraszam, ale to jest sprawa, której nie mogę Tobie powiedzieć..
- Um! Rozumiem. Jakby coś Cię martwiło to zawsze możesz ze mną porozmawiać! - uśmiechnęłam się radośnie i skierowałam swe kroki do kuchni. Byłam strasznie głodna, a przecież za niedługo jest obiad. Coraz więcej chcę jeść, a nigdy tak nie miałam. 

Podeszłam od koszyczka, wzięłam do ręki banana i zaczęłam konsumować. Od razu potwór, który ciągle chciał posiłki, uspokoił się. Wyszłam z kuchni i akurat usłyszałam odgłosy, które dochodziły z telewizora. Kroki skierowałam bliżej salonu, aż w końcu usiadłam na kanapie zaciekawiona tym programem. Przyznam, że nigdy nie widziałam tego serialu, przecież ja nawet nie oglądam telewizji. 

Obok mnie siedział brat, który wyraźnie był zaciekawiony tym programem tak jak ja, lecz on się przy tym śmiał. Nic z tego nie rozumiałam więc dociekałam co tu jest takie śmieszne. Dwóch chłopaków, którzy tańczą dziewczęce układy. 
- Możesz mi powiedzieć o co tu chodzi? - zapytałam się łaskawie, ale on mnie totalnie olał. Czyli muszę sama sobie poradzić z tym problemem. 

Po obejrzeniu kawałka serialu, stwierdziłam, że to jest totalnie nudne. Jak przy tym można się śmiać? Dla mnie to jest żałosne, ale każdy ma przecież swoje własne zdanie. Wróciłam do swojego pokoju, gdy weszła powitał mnie zimny chłód dobiegający z dworu. Szybko zamknęłam okno, zasłoniłam firanką i usiadłam na podłodze. Nie mając co robić wzięłam ponownie tajemniczy zeszyt i zaczęłam czytać całą zawartość. 


19.05.11r.

Dzisiaj się cudownie bawiłam z chłopakiem. Poszliśmy razem do wesołego miasteczka, jedliśmy wielką, różową watę cukrową. Moje serce zabiło szybko kiedy zbliżyliśmy sie do siebie! Ah! jakie to było przeżycie~
Nigdy tego nie zapomnę..

23.05.11r.

Po raz pierwszy przyszedł do mojego domu~ Mój brat szybko się z nim zaprzyjaźnił tak samo mama. Cały dzien był zajęty moją rodziną.. Czułam się odrzucona ;;

25.05.11r.

Głupi, głupi! Dzisiaj Bang kazał mi grać przed wszystkimi na gitarze i do tego jeszcze śpiewać! Zaciągnął mnie tam siłą! Aigo~ Spaliłam się ze wstydu. Idiota..

28.05.11r.

Każdy się ode mnie odwrócił. Czy to jest związane z nimi? Czemu to tak wszystko boli? Te szydercze spojrzenia wokół mnie, kłamliwe uśmiechy... Nic nie będę mówiła mamie ani bratu, bo to tylko kłopotów przyniesie..

11.06.11.r.

To już przekracza wszelkie możliwości.. Wylano dzisiaj na mnie kubeł brudnej wody. Nie dość, że byłam mokra i zarazem śmierdząca, to jeszcze ktoś wyrzucił na mnie śmieci z okna.. Jeszcze plecak został potargany i popisany, ławka moja była ustawiona przy koszu, a nauczyciele nie zwracali na to uwagi. Czyżbym stała się odludkiem i popychadłem? 

13.06.11r.

Będzie więcej gorszych dni od tego, ale dzisiaj Bang przegiął. Już się przyzwyczaiłam, że muszę chodzić na te treningi, lecz to przekroczyło wszelkie możliwości. Jak to mi przyjaciel powiedział: '' Masz najpierw zarywać do niego, a później wiesz co robić. Ściągnij to i to, zrób taką i taką pozę, powiedz takie i takie słowa.. '' Zrobił ze mnie wtedy dziewczynę, która sprzedaje się dla pieniędzy.. Ugh.. Miałam go dość..

20.06.11r.

Zelo dzisiaj mnie przy wszystkich uderzył.. Ja nie wiem co się dzieje, chyba jakaś klątwa nade mną ciąży. Kilka dni przedtem, Bang także mnie uderzył, a dzisiaj mój chłopak  były chłopak.. Za pewnie dziewczyny mu coś nagadały, lecz nadal to mnie martwi i zrobiło to ogromną dziurę w moim sercu..

25.06.11r.

Już nawet nie mam o czym pisać, wszystko powoli traci sens. Wszystko się niszczy, zawala. Tylko rodzina mnie trzyma i podnosi na duchu, chociaż nie wiedzą o tej sytuacji.

02.07.11r.

Mam ich wszystkich dość. Każdy po kolei mnie upokarza. Przyjaciel z dzieciństwa do reszty stracił rozum, a były chłopak już się do mnie nie odzywa tylko jak inni - prześladuje. 

10.07.11r. 

Wszędzie widzę biel, na każdym kroku. Gdzie się nie spojrzę - ten sam kolor. Nawet pielęgniarki, doktor, ludzie, którzy kogoś odwiedzają. Dokładnie nie wiem co mi się stało, ale usłyszałam tylko - zanik pamięci na nieokreślony czas.  Dalej już nie mogłam, bo pielęgniarka mnie wygoniła. 

20.07.11r.

Już od dłuższego czasu nikt mnie nie odwiedza. Nawet rodzina, czuję się z tym źle. Nie mam z kim pogadać, nie mogę dowiedzieć się o przeszłości, jakim byłam człowiekiem, czy miałam kogoś ważnego.. Nic, totalna pustka.

28.07.11r.

To już traci sens, nikt się już mną nie przejmuję. Mama się wywija jakimś tekstem już od kilku tygodni, tak samo jak brat. Jem jakieś zepsute jedzenie, słyszę zrozpaczone krzyki dzieci lub staruszki, które drą się na program telewizyjny. To już się staje męczące, nawet to, że piszę w tym zeszycie. Chyba przestanę, tak właśnie zrobię od tej chwili..

11.08.11r.

Przepraszam Jun, że tyle krzywdy Tobie zadałem. Nie chciałem tego, lecz dziewczyny z klasy mi zagroziły.. Nie miałem wyboru, przepraszam.
Nigdy o Tobie nie zapomnę, nawet jeśli będziemy rozdzieleni na kilka długich lat.
Będę Cię kochał zawsze
Zelo

13.08.11r.

Kiedy usłyszałem, że jesteś w szpitalu, byłem strasznie przerażony. Nie wiedziałem co mam zrobić, ręce mi się trzęsły, a z ust nie mogłem wydobyć ani jednego słowa. Przepraszam, że Cię namówiłem do takiego czegoś, lecz chciałem, żebyś była najlepsza na całym świecie. Nie myślałem nawet jak ty się wtedy czułaś, moje własne cele zakryły mi oczy. Przepraszam za to, że Cię uderzyłem, wtedy w lesie.. Nie panowałem nad sobą, zadałem Ci wielki ból. 
Jednak obiecałem coś Twojej mamie.. Nigdy od tej pory nie będę Ci się pokazywał na oczy, nie będziesz mnie czuła. Lecz kiedyś przyjdzie taki czas, że się pokażemy razem z Twoim chłopakiem, nie będziesz miała odwrotu. 
Przepraszam za wszystko..
Bang    



Zeszyt wypadł mi po prostu z dłoni. Wszystkiego nie czytałam, ale treści mogły być strasznie do siebie podobne. Dwa ostanie wpisy zrobiły na mnie strasznie wrażenie, czułam to. Byłam roztrzęsiona, te wszystkie informacje wpłynęły do moich myśli, powstał tam duży kłębek. 

Nagle zaczęła mnie boleć głowa, złapałam się rękoma za nią i czekałam aż mi przejdzie. Ból nie chciał odpuścić, z każdą chwilą nasilał się. Nie mogłam wytrzymać i krzyknęłam głośno z nadmiaru cierpienia. To było straszne, obrazy pojawiały się w mojej głowie. Upadłam z hukiem na podłogę, po chwili w drzwiach zauważyłam rozmazaną sylwetkę mamy, która była strasznie przerażona. A za nią stał MinTae, który w tej chwili dzwonił po karetkę. Obydwoje krzyczeli, nawoływali mnie, lecz ja już nic nie słyszałam. Łzy jak i białe plamy zamazywały mi dostęp do widoczności. Koniec..

Obudziłam się, gdy usłyszałam głośne rozmowy wokół mnie. Powoli otworzyłam swe oczy, a głowę obróciłam w prawo. Zauważyłam tam doktora, pielęgniarki, brata i rodzicielkę. Rodzina była bardzo niespokojna jak i przerażona, a lekarz zachowywał pełny spokój. 
- Ugh.. Gdzie ja jestem? Co mi jest? - powiedziałam słabo. Na moje ciche zdanie, każdy obrócił się w moją stronę. Mama podeszła do mnie i złapała za dłoń, mówiąc coś pod nosem. Za to MinTae tylko się uśmiechnął ciepło i usiadł obok łóżka. Doktor z pielęgniarką podeszli do mnie i zaczęli mnie badać. 
- Jesteś w szpitalu. Nie martw się to był tylko chwilowy ból głowy. 
- Ale czemu pojawiały mi się różne obrazy, których w życiu nie widziałam? - zapytałam się. Dorośli spojrzeli po sobie przerażeni, mama odeszła ode mnie i wyszła za drzwi wraz z lekarzem. Zostałam sama z bratem, on ciągle się uśmiechał jak głupi.
- Coś Ci się stało? Jakiś tik nerwowy masz?
- Już się nie mogę uśmiechać do mojej siostry?
- Dobra, co chcesz? 
- Skąd wiedziałaś? Możesz tego nie mówić mamie? 
- Zależy co, jeśli idziesz palić to masz u mnie w banku, że powiem..
- Naprawdę już na mózg padłaś. Idę się spotkać z starymi przyjaciółmi, których już dawno nie widziałem.
- No dobra, nie powiem. Chociaż to jest bezsensu.. - pokiwałam głową i położyłam ją na poduszce. Byłam strasznie zmęczona tym wszystkim. Spojrzałam się w stronę okna, mój nawyk powraca. Przez szybę zauważyłam dużo różnych drzew, na nich siedziały ptaki, które grały piękną melodię, niebo było czyste, a w oddali usłyszałam krzyki, śmiechy dzieci jak i dorosłych. Nie wiedziałam, że szpital to coś fajnego.. Kogo ja oszukuję, to jest tortura. 

Zamknęłam lekko oczy, raziło mnie słońce, które wdzierało się przez okno. Nawet nie otwierając powiek, nakazałam bratu, aby zasłonił szybę. Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi, więc musiałam otworzyć oczy. Nie było go, jedynie były starsze osoby i małe dzieci. Rozejrzałam się z myślą, że gdzieś indziej siedzi, jednak nie było chłopaka. Rozczarowałam się, bo myślałam, że posiedzi ze mną i porozmawia..     

Nagle weszła rodzicielka jednak bez doktora. Podeszła do mnie, usiadła na krześle obok łóżka  i chwyciła moją bladą dłoń do swojej. 
- Mamo.. Czy coś się stało?
- Nie, nic. Tylko będziesz musiała tutaj sobie poleżeć przez kilka dni.
- Czemu? Nie mogę iść już dzisiaj? - zapytałam się jej, ale ona tylko podniosła na mnie swój smutny wzrok i pokiwała przecząco głową. Więc jednak to trochę poważne.   


~~* 1 godzina później *~~

Gdy rodzicielka wyszła ze szpitala, zrobiło mi się nudno. Nie miałam co robić, nawet telewizora nie mogłam obejrzeć, bo starsze Panie go zajęły. Odwróciłam głowę w stronę okna, było strasznie jasno, ale był lekki wiatr, który wręcz wdzierał się do pomieszczenia. Przecież cały czas nie mogłam podziwiać widoków, musiałam coś robić. Rozejrzałam się, zauważyłam, ze obok mnie na drewnianym stoliku leży zeszyt i ołówek. Wzięłam do dłoni, położyłam brudnopis na kolanach, które właśnie zgięłam i zaczęłam tworzyć dzieło. 

Czas się nie liczył, byłam tak pochłonięta tą czynnością, że na żadne zawołanie, szturchnięcie nie reagowałam. Po prostu chciałam to dokończyć, a nie tak jak ostatnio... Jedno muśniecie ołówkiem i skończone. Ostrożnie wzięłam do ręki kartkę, na której właśnie narysowałam '' dzieło ''. Strasznie mi się podobało, miało to coś w sobie. Nawet sama nie wiem co ono przedstawiało, rysowałam z wyobraźnią, która jest trochę dziwna.

Nagle zauważyłam nad sobą cienie. Myślałam, że to pielęgniarki lub coś w tym stylu, lecz się trochę pomyliłam. Podniosłam głowę i zauważyłam przystojnych chłopaków. Czy oni do mnie przyszli?
- Dawno się nie widzieliśmy, Jun Ah... - wypowiedzieli razem zdanie i uśmiechnęli się słodko? Nie wiem nawet co wyrażał ten uśmiech, ale wolałam tego nie drążyć.
- Em.. Mogę wiedzieć, kim wy jesteście?
- Nie pamiętasz? To zaraz Ci przypomnimy... 

------------------------------------------
Wreszcie napisałam! Ostatnio nie miałam komputera jak i czasu. Zabrano mi moje cenne urządzenie ;^; Do następnego razu~~! <3