Hello~ Dawno mnie tutaj nie było :'( Powoli
kończą mi się ferie i w poniedziałek już do szkoły ;; Chciałam właśnie w te
wolne napisać i to dużo, ale nie miałam czasu >< Pierwszy tydzień, byłam
gdzieś, a w drugi (do połowy) uczyłam się ;c Teraz znalazłam czas i napisałam!
Może wam się spodoba ^^ A! Prawie bym zapomniała~ W walentynki
zamierzam wam zrobić niespodziankę~! ♥♥ Zdradzić czy lepiej nie? Ugh.. Wole nie >< Oczekujcie!! ♥ Miłego czytania
życzę~ :)
Szybko wstałam na równe nogi,
rozejrzałam się po pomieszczeniu. Byłam w swoim szpitalnym pokoju. Jakim cudem?
Przecież w nocy byłam gdzieś indziej i spotkałam tam to.. Właśnie, co to było?
Ubrałam kapcie na przemarznięte stopy i ruszyłam w stronę łazienki. Weszłam
ostrożnie do środka, było cicho, lecz strasznie jasno. Obróciłam się wokół
własnej osi, aby dokładnie prześledzić wzrokiem to pomieszczenie. Nic tutaj nie
było, żadnej czarnej postaci, żadnej mazi, która spływała wczoraj po mnie. Na
to wspomnienie przeszły mnie ciarki, więc wyszłam z toalety. Będę miała złe
wspomnienia..
Weszłam do pokoju i skierowałam się
do łóżka. Przez ten mały odcinek, czułam na sobie spojrzenia ludzi i ciche,
wredne szepty. Wiecie o tym,
że ja to słyszę? Chętnie bym
tak powiedziała, ale wolę nie kłócić się w szpitalu. Powoli położyłam się na
materacu i wzięłam do ręki drugą książkę. Przelotnie jeszcze spojrzałam na duży
zegar 8.05. Obym to
przeczytała szybciej, zbytnio nie lubię czytać, ale specjalnie dla nich to
zrobię.
~~* 1 godzina później *~~
Powoli odłożyłam książkę na półkę,
która stała obok łóżka. Ta historia, którą przeczytałam teraz była bardziej
wstrząsająca niż poprzednia. Naprawdę nie wiedziałam, że tyle bólu jemu zadaję.
Przecież czytałam z swojego starego pamiętnika to on mnie krzywdził.. Nie
rozumiem tego powoli.
Położyłam głowę na miękkiej, białej
poduszce. Odwróciłam ją w kierunku okna, niebo nie było takie jak wczoraj,
czegoś brakowało. Nawet, jeśli widok nie jest zbytnio ciekawy, to i tak będę
się na niego patrzała. Może coś ciekawego się zdarzy, chociaż za pewnie tak nie
będzie.
Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych
drzwi, spojrzałam w tamtym kierunku. Miałam małą nadzieję, że to będą oni, lecz
to tylko moja rodzicielka i brat. Podeszli do mojego łóżka, a po drodze witając
się z innymi pacjentami. Usiedli obok mebla, nawet nic nie mówiąc,
rozpakowywali tylko produkty z przezroczystej siatki. Ich miny były zwyczajne,
nie było żadnego uśmiechu. Poczułam się taka... Odrzucona? Niewidoczna? Nie mam
pojęcia jak to nazwać..
Podniosłam głowę, aby na nich
spojrzeć, lecz oni tylko odwracali swe spojrzenie. Już od dobrych kilkunastu
minut nie chcą na mnie patrzeć. Czy ja
jestem aż taka szpetna?
- Przyszliście,
a nawet nie chcecie rozmawiać i spojrzeć na mnie. Czy ja jestem odrażająca? A
może..
- Weź
przestań, dobra? Po prostu jesteśmy w
trudnej sytu..
-
MinTae! Cicho bądź! – Na ten krzyk, odsunęłam się trochę od
rodzicielki. Poważnie się wystraszyłam, bo nigdy tak nie krzyczała w miejscu
publicznym.
Rozglądnęłam się po pomieszczeniu, pacjenci
także byli wystraszeni nagłym hałasem. Zauważyłam, że pielęgniarka, która
właśnie dyżurowała na korytarzu zamierzała wejść do naszego pokoju. Więc szybko
‘’powiedziałam’’ wzrokiem, że wszystko jest w porządku. Oburzona takim
zachowanie skarciła mnie swoim spojrzeniem i poszła sobie dalej. Odetchnęłam z
ulgą, tym razem zwróciłam się do mamy.
- Spokojnie,
nie denerwuj się tak. Jesteśmy przecież w szpitalu. – Powiedziałam cichym
głosem, tak żeby uspokoiła się w końcu. Ta tylko spojrzała na mnie nawet nic
nie mówiąc i wyszła z pomieszczenia. Czemu się tak dziwnie zachowuje? O jakie
kłopoty chodzi? Dużo myśli kłębiło się w mojej głowie, a na żadne nie miałam
odpowiedzi.
Swój wzrok utkwiłam w bracie, on szybko odwrócił
swe spojrzenie. Naprawdę mam tego dość..
- Jeśli
przyszliście tu tylko, aby dotrzymać mi towarzystwa bez żadnego słowa, to proszę
Cię, wyjdź stąd. – W trybie natychmiastowym, odwróciłam się w innym kierunku,
aby na niego nie patrzeć. Ciężko było mi na niego spojrzeć, ponieważ oni także
na mnie nie spojrzeli, nawet jeden głupi wzrok byłby dla mnie zbawieniem.
Usłyszałam tylko trzask drzwi i głośne szepty
plotkarek w tym pokoju. Nie mają co robić tylko obgadywać człowieka..
Swój wzrok przeniosłam na okno, widok, który tam
były, nie był zbytnio ciekawy. Spojrzałam na niebo, czarne chmury się
zbliżały.. Będzie się dziać coś, zawsze jak się zbliża deszcz, mi musi się coś
przydarzyć. Dlatego nie lubię takiej pogody.
- Obiecali
przyjść, więc czemu ich jeszcze nie ma? – Zapytałam się samej siebie,
ponownie wracam do gadania do samej siebie.. Szpital źle na mnie wpływa. Powoli
zaczęłam się nudzić, przyznam, że ich wczorajsze towarzystwo nie było takie
złe.
Leniwie usiadłam na końcu łóżka, założyłam
kapcie na gołe nogi i ruszyłam w odwiedziny szpitala. Nigdy go nie zwiedzałam i
nie zamierzałam tego zrobić, ale coś mnie tchnęło. Wyszłam z pomieszczenia,
czując na sobie wzroki, lecz się zbytnio tym nie przejęłam. Ta sytuacja
przypominała to, co się działo w szkole. Na samą myśl przechodziły mi ciarki.
Nie chciałam nigdy wracać do tego budynku, nazywanego szkołą.
Samotnie i pogrążona w myślach przechadzałam się
po korytarzu. Aż się roiło od pielęgniarek, zatroskanych rodziców, dzieci,
starszych ludzi, lekarzy. A na samym końcu ja. Praktycznie nie byłam tutaj
potrzebna, a szczególnie po tym, co usłyszałam w nocy. Naprawdę mam taki
przypadek? Czy ciężko będzie się z niego wyleczyć? Chcę być w końcu normalną
dziewczyną, chociaż wiem, że się tak nie stanie.
Doszłam do końca korytarza, chciałam się wracać
do Sali, lecz ktoś przyciągnął moją uwagę. Obróciłam się w tym kierunku i
zauważyłam małą dziewczynkę, która samotnie siedziała w pokoju i wpatrywała się
w białą ścianę. Nigdzie nie widziałam napisu, aby nie wchodzić, więc weszłam do
pomieszczenia. Dziecko spojrzało na mnie swymi dużymi oczami, które były koloru
niebieskiego. Od razu było widać, że nie jest Azjatką tylko Europejką.
Powoli do niej podeszłam i usiadłam na krześle,
które znajdowało się przed łóżkiem. Cały czas obserwowała mnie, nie opuszczała
swojego wzroku. Nie wiem jak się zajmować dziećmi i nawet nie wiem jak się
odezwać. Byłam całkowicie zawstydzona, weszłam do jej pokoju, a się nie odezwę.
- Widzę,
że odważyłaś się do mnie wejść. – Słysząc te słowa, spojrzałam na nią zszokowana.
Jak to odważyłam się? Czy to jest
jakiś potwór czy co?
- Przepraszam,
ale nie rozumiem, co ty do mnie właśnie powiedziałaś.
- Już
wyjaśniam. Jako, że jestem pół Azjatką, a pół Europejką, ludzie patrzą na mnie
krzywo. Można by powiedzieć, że niektórzy się mnie boją. Dlatego, powiedziałam
takie coś. Jesteś pierwszym człowiekiem, który naturalnie do mnie podszedł i
jeszcze do tego rozmawia.
- A
Twoi rodzice? – Tutaj tych słów pożałowałam. Nawet nie miałam
prawa ich wypowiadać. Jej mina zrobiła się inna, oczy były bez wyrazu, a skóra
całkowicie zbladła. Przez chwilę panowała tutaj cisza, lecz ona to przerwała.
- Nie ma
ich na tym świecie, zmarli ratując mnie w pożarze. To moja wina, że zginęli! To
ja powinnam umrzeć, a nie oni! – Zaczęła krzyczeć, płacząc przy tym. Szybko
ją przytuliłam i spokojnie zaczęłam głaskać po jej czarnych włosach. Szeptałam
jej ciche, pocieszające słowa po to, aby ją uspokoić. Nie chciałam tego..
~~* 15
minut później *~~
Odsunęłam ją od siebie, ponieważ usłyszałam, że
już nie płacze. Okazało się, że zasnęła w moich ramionach. Powoli i jak
najciszej ułożyłam ją na łóżku, przykryłam kołdrą i lekko pocałowałam w czoło.
Dobre z niej dziecko, jest także w dużym szoku.. Eh.. Jak ktoś może bać się
takiej dziewczynki? Przecież jest normalna, oprócz tego, że jest w połowie
Azjatką, a w połowie Europejką, ale to niczego nie zmienia.
Obróciłam się na pięcie i wyszłam cicho z
pomieszczenia. Ostatni raz spojrzałam zza szyby i ruszyłam w kierunku swojej
Sali. Weszłam od razu, bez żadnego ‘’ dzień dobry ‘’, poszłam do łóżka. Gdy się
przy nim znalazłam, zauważyłam, że mam gości. Jak się okazało, goście z
wczoraj, lecz byli z kimś jeszcze. Nie znałam ich dobrze, żeby się witać, więc
po prostu weszłam na posłanie i przykryłam się jedwabną kołdrą. Podniosłam
głowę, aby na nich spojrzeć i akurat oni w tym samym czasie zrobili to samo.
Mierzyliśmy się wzrokiem tak długo, aż ten nowy się nie odezwał.
- Chyba
się nie znamy, więc się przedstawię. – Wstał z krzesła, ukłonił się i
ponownie usiadł na siedzenie. Co za dziwny koleś.. – Nazywam się, Kim HimChan i jestem w tym samym wieku, co Bang. Miło mi
Cię poznać. – Uśmiechnął się i wyciągnął swoją bladą rękę w moim kierunku.
Niechętnie ją uścisnęłam, lecz szybko wyrwałam.
- Mm… Kim
JunAh. Również miło mi Cię poznać.. – Lekko się uśmiechnęłam i spojrzałam
się na chłopaków. Było widać, że chcieli coś powiedzieć, ale najwyraźniej nie
umieli się wysłowić. Nagle przyszło mi do głowy, że muszę oddać im książki.
Obróciłam się w kierunku szafki i wyciągnęłam z niej duże księgi. Były zbyt
ciężkie, więc upuściłam je na łóżko. Na szczęście.
Wzięłam jedną i zaglądnęłam do środka, pisało w
niej Bang, więc mu ją podałam.
Skinięciem głowy podziękował. Do ręki porwałam następną, nawet nie musiałam
zaglądać do wnętrza, bo została ostatnia i wiedziałam, do kogo należy.
Zwróciłam mu ją, a on wykonał poprzednią czynność.
Atmosfera była dziwna, nikt nic nie mówił i
czułam na sobie spojrzenia innych ludzi w środku. Zdenerwowana takim
zachowaniem, wstałam z łóżka i zasunęłam zasłony, które były wokół mnie. Koniec
tych wścibskich wzroków. Ponownie położyłam się na posłaniu, lecz zaraz po tym
musiałam się odezwać.
- Mam do
was takie małe pytanko.. Czemu tak nagle przypomnieliście sobie o moim
istnieniu i za wszelką cenę chcecie mi towarzyszyć? – Ich zabłąkane
spojrzenia skierowały się w moją stronę. Każdy otwierał usta, lecz żadne słowo
nie padło. Nawet ten Chan nic nie mówił.. Czy to aż taka tajemnica, żeby mi to
wyjawić?
- Czekam
na odpowiedź, zadałam wam takie pytanie, ponieważ dla mnie to jest naprawdę
dziwnie.. – Cały czas, kiedy wypowiadałam to zdanie, patrzałam się na nich.
Chciałam usłyszeć to, co mają do powiedzenia. W końcu, po długiej ciszy, ktoś
się odezwał. Ale.. To nie była żadna osoba, która właśnie siedziała przede mną.
Obróciłam głowę w tym kierunku i zauważyłam cień…
--------------------------------------------------------
I oto koniec na dzisiaj~ Zapraszam chętnie do
komentowania ^^ Wystarczy chociaż jedno zdanie, a mnie to ucieszy i szybciej
wezmę się za następny rozdział <3 Tak wiem, jestem strasznie chamska,
prawda? >< Do następnego razu, czyli w walentynki! ♥

Wreszcie pojawiła się moja kochana Diva *^*
OdpowiedzUsuńJak można bać się małej dziewczynki? No jak? :c Żal mi głównej bohaterki.
Dużo weny i chęci do pisania~ ^.^ Hwaiting!
Heh, nie wiem, co mam napisać. Fajne, ale trochę mało się działo. Czekam na ciąg dalszy. Dużo weny
OdpowiedzUsuń