poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 8 ♥

Annyeong! Postanowiłam, że do mojego postu dodam kogoś z EXO. Tym kimś został Chanyeol! Nie dodam go do bohaterów, bo on będzie tylko występował w tym rozdziale ^^ Miłego czytania :)


Stałam po środku salonu osłupiała. Jakim cudem on tu wszedł?! Leżał na podłodze, trzymając się jeszcze za krocze z wyciągniętą do mnie ręką.
- Ty... jak się tu dostałeś co?! 
- Ja? Normalnie przez okno.
- To nazywasz normalnie?! Mogę Cię posądzić o włamanie się do cudzego mieszkania!
- Czekaj! Nie rób tego! 
- Czemu?! Przecież żaden głupi człowiek nie wpadł by na pomysł, żeby się włamać do czyjegoś domu! I jeszcze to ty! 
- Przepraszam! Chciałem Cię troszeczkę nastraszyć. Nie wiedziałem, że to tak wyjdzie...
- Eh... Chanyeol nie rób mi tego więcej arasso?
- Ne - powiedział z skruchą. Zrobiło mi się go trochę żal. Więc odłożyłam kija i lekko go do siebie przytuliłam. Odwzajemnił to. Odkleił się ode mnie i usiadł na kanapie. 
- Masz jakiś lód na to? - wskazał na swoje krocze. Przypomniałam sobie jak go boleśnie potraktowałam. 
- Przepraszam, że Cię tam kopnęłam. Nie tak miało być - powiedziałam to idąc do kuchni po coś zimnego. Wyciągnęłam z zamrażalki kostki lodu i wsadziłam do worka. 
- Nic się nie stało! Przecież nie wiedziałaś, że to ja. Ah.. Komawo - podziękował i przyłożył to sobie tam gdzie ma to być. Usiadłam obok niego i włączyłam telewizor. Po kilku minutach atmosfera nieco się rozluźniła i rozmawialiśmy tak jak za starych czasów. Yeol był moim przyjacielem z dzieciństwa. Wszystko robiliśmy razem. Jak byliśmy mali, dzieci śmiały się z niego dlatego, że miał odstające uszy i wtedy ja go broniłam. Byłam jego małą '' bohaterką ''. Z czasem nasza przyjaźń się niszczyła. Nie miał dla mnie czasu, umawiał się z kolegami itp. I w końcu pod koniec gimnazjum już nie odzywaliśmy się do siebie. Bolało mnie to bardzo. Był moim najlepszym przyjacielem. A tu BUM! Nagle się zjawia i mi odstawia takie coś. Nie rozumiem go coraz bardziej. Spojrzałam na niego. Stwierdzam, że zrobił się '' przystojny ''. Chyba to zauważył. 
- Wiem... wypiękniałem przez ten czas. 
- Chyba z brzydłeś - skrzywił się na to zdanie - Dobra, odwołuje to. Teraz mi mów co tam u Ciebie. 
I zaczął gadać. Długo opowiadał. Dowiedziałam się nawet, że miał dziewczynę! A to nowość! 
- RiRi~ Zatańczysz i po śpiewasz ze mną? - i zrobił tą swoją słodką minkę. Jak ja tego nie lubiłam. Zawsze przy tym ulegam.
- Aigo~ Zgoda! Ale gdzie chcesz to zrobić? W domu mam mało miejsca...
- Jak to gdzie? Przed twoim domem, na trawce!
- Mwoh? Przecież wiesz o tym, że nie lubię przed publicznością!
- Oj... weź przestań! Kiedyś występowałaś przed nimi!
- Ale to było kiedyś! 
- Trudno! Zgodziłaś się! - pociągnął mnie za rękę i poszliśmy razem przed moje mieszkanie. No nie~ Zrobię sobie przypał przed nimi. Aish! Kiedyś tego człowieka zabije! Wziął swój telefon do ręki i włączył piosenkę, do której mieliśmy tańczyć i przy okazji śpiewać. Puścił, akurat tą muzykę, którą lubiliśmy najbardziej czyli - Jay Park '' I like 2 Party ''. Zaczęliśmy tańczyć w rytm piosenki, po pewnym czasie zaczęłam śpiewać. 

~~* Jeongguk *~~

Siedziałem w pokoju, nie mając co robić. Chłopcy siedzieli na dole i chyba oglądali film. Mnie zbytnio to nie interesowało, a teraz widać skutki tego. Wstałem i spojrzałem w okno. Zauważyłem, że przed domem RiRin ktoś tańczy? Bardziej przyjrzałem się temu, jednak tam była ona, a obok niej stał wysoki chłopak. Byłem troszeczkę zazdrosny. Uspokój się, spokojnie może to jej kolega? A jak nie? Takie myśli błądziły w mojej głowie ale tylko przez chwilę. Dziewczyna w krótkich włosach tańczyła! Pierwszy raz to widzę. Moją uwagę przykuły jej usta. Ruszała nimi tak jakby śpiewała? Chcę to usłyszeć! Szybko wybiegłem z pokoju i podszedłem do drzwi. Otworzyłem je i wyszedłem przed mieszkanie. Jednak naprawdę śpiewała. Chociaż miałem raz okazję usłyszeć jej śpiew ale to tylko na chwilę... 
Wszystko robiła perfekcyjnie. 
- Hmm... bardzo dobrze tańczy i śpiewa. Mogłaby iść na przesłuchanie do naszej wytwórni - powiedział lider. Przestraszyłem się go trochę, bo tak nagle pojawił się za mną. Spojrzałem do tyłu. Stał tam cały zespół i nie mogli wyjść z zachwytu. Tak samo jak ja.

~~* RiRi *~~

Znalazłam się w swoim żywiole. Znowu poczułam się wolna. Po skończeniu tej piosenki spojrzałam na Chanyeol'a. Widząc mój wzrok uśmiechną się i leciutko mnie przytulił. Odwzajemniłam ten uścisk. 
- I jak RiRin? Nie było tak źle prawda? 
- Ta...k - zacięłam się w połowie zdania. Z niepokojem patrzałam w tym kierunku.
- Czy coś się stało? - wymawiając to zdanie spojrzał tam gdzie mój wzrok się zatrzymał. Chwilkę przyglądał się tam jakby ktoś był to znajomy, a po chwili podszedł do nich i przywitał się. Powiem, że byłam trochę zdziwiona. Nie wiedziałam, że on ich zna, a oni go. Nie chciałam do nich podchodzić więc stałam w tym samym miejscu. Przyglądałam im się przez chwilę, lecz później po prostu weszłam do swojego mieszkania. Udałam się pod prysznic, aby zmyć z siebie ten pot. Po kilku minutach wyszłam i ubrałam się w ciuchy. Wyjrzałam przez okno, nie było go tam. Może zapomniał sobie o mnie i poszedł do nich. Trudno. Westchnęłam tylko i zeszłam do kuchni. Jakie to było dla mnie wielkie zdziwienie, gdy tylko poszłam do kuchni ONI siedzieli przy stole jakby byli u siebie. Spojrzeli na mnie i od razu naskoczyli na mnie.
- Ej! O co chodzi wam?! 
- Od kiedy śpiewasz i tak dobrze tańczysz? - to pytanie zadał mi Jimin. Teraz sobie przypomniałam. Miałam ochotę to im powiedzieć, lecz coś mnie uprzedziło przed tym. Mianowicie to, że nie mogę nikomu tego powiedzieć. Ale moje przemyślenia przerwał mój ''przyjaciel''.
- RiRin od małego dobrze tańczyła i zarazem śpiewała - tu na chwilę przerwał i spojrzał na mnie z skruchą. Wiedział, że nikomu nie chcę tego powiedzieć, a on musiał to zrobić! Eh... co ja z nim mam... Gdy tylko natrafił na mój wzrok zaczął kontynuować - Czasem zazdrościłem jej tego, że perfekcyjnie wszystko umiała ale czasem nie.
- Dlaczego? - zapytał się JungKook. 
- Hm... można by powiedzieć dlatego, że nie wychodziła na dwór, nie miała zbyt dużo przyjaciół, zawsze siedziała w swoim pokoju i trenowała. Sam nie wiedziałem dlaczego ale z czasem wiedziałem czemu tak ciężko trenowała. Pracowała tak ciężko dlatego, że chciała zostać - przerwałam mu, zatykając jego usta. Spojrzałam na niego zła i kopnęłam go w kolano. Skulił się z bólu, nie było go mi ani szkoda. Mój wzrok powędrował teraz na wszystkich.
- Tak więc, koniec opowieści o moim dzieciństwie. Możecie teraz iść do domu. Chyba wiecie gdzie są drzwi prawda? - nie czekając na ich odpowiedź skierowałam się do wyjścia. Byłam totalnie zła i poddenerwowana. Głupi Yeollie! Trzasnęłam z złości drzwiami i poszłam w stronę parku. Po kilkunastu minutach byłam już na miejscu. Usiadłam na ławce, która była skierowana na fontannę. Patrząc tak na ten mały krajobraz zatraciłam się w myślach. Nagle ktoś mnie przytulił z tyłu. Przestraszyłam się i moją natychmiastową reakcją było walnięcie tego kogoś. Usłyszałam tylko jęk. Wstałam z ławki i obejrzałam się do tyłu. Na trawie leżał JungKook.
- C- co ty tu robisz? 
- ChanYeol kazał mi sprawdzić co u Ciebie. 
- Ale skąd on wiedział gdzie ja będę?
- Sam nie wiem...
- Same z nim problemy - pokręciłam zażenowana głową i ruszyłam w znanym sobie kierunku. Chłopak, który dopiero co leżał na ziemi szedł właśnie obok mnie. Rozglądał się jak małe dziecko.
- Gdzie idziemy? - zapytał się cały podekscytowany.
- Czekaj cierpliwie dobrze? - odpowiedziałam mu jak do małego dziecka. Pokiwał tylko głową, że się zgadza i więcej się nie odzywał do mnie. Po przebytej drodze byliśmy na miejscu.
- Jesteśmy! - krzyknęłam głośno. Szczęśliwa, że jestem w tym miejscu usiadłam przed jeziorkiem na miękkiej trawce i rozkoszowałam się tym. JungKook przysiadł się do mnie i tak samo jak ja podziwiał widoki. Teraz się skapłam, że pierwszy raz kogoś w to miejsce przyprowadziłam. Poczułam na sobie wzrok. Odwróciłam się w jego stronę i napotkałam jego spojrzenie. Uśmiechnęłam się nieśmiało w jego stronę. Odwzajemnił to. 
- RiRi...
- Tak?
- Kim chciałaś zostać? - spytał się. Wiedziałam, że zada to pytanie. Zebrałam w sobie trochę odwagi i mu odpowiedziałam. 
- Chciałam zostać piosenkarką i w jednym tancerką. Ale przeszkodziło mi w tym bolesne wspomnienie. Nie chcąc o tym pamiętać przestałam to robić. 
- Dlaczego? Aż takie było to wspomnienie, żeby rezygnować z marzeń?
- Tak, śmierć moich rodziców... Jak powiedział ChanYeol od małego tańczyłam i śpiewałam. Nie miałam żadnych przyjaciół tylko ciągle siedziałam w domu i trenowałam do później nocy. Rodziców i tak zawsze nie było w domu więc nie miałam o co się martwić. Brakowało mi ich ale nie umiałam na to nic poradzić, więc radziłam sobie sama. Ale od moich urodzin przebywali większość czasu w mieszkaniu. Byłam prze szczęśliwa. Jednak, gdy przebywali w domu nie mogłam rozwijać swojej pasji. Często uciekałam z domu, a jak wracałam czekała mnie kara... miedzy innymi bicie. Nienawidziłam ich za to jakie szkody mi wyrządzali... 
- Więc nie powinnaś być szczęśliwa, że umarli? Wtedy byś mogła spełniać swoje marzenia.
- Może byłabym szczęśliwa jako dziecko, że w końcu ich nie ma. Ale dokładniej pamiętam co mi wtedy powiedzieli. Sami byli gwiazdami w młodości. Zatracali się. Coraz bardziej chcieli pieniędzy, nie obchodziło ich nic, tylko sława. Dlatego nie chcieli by ich dziecko było takie same jak oni. Sama się dziwiłam, że skąd mamy taki duży dom, że jesteśmy bogaci... Powiedzieli mi prawdę ale czemu tak późno? Zrozumiałabym wcześniej... - łzy spływały mi powoli po policzkach. Nie chcąc, aby on to widział obróciłam się do niego tyłem. Niespodziewanie mnie przytulił. Czułam od niego bijące ciepło, więc nie odpychałam go wręcz przeciwnie przytuliłam się jeszcze bardziej. 
- Spokojnie RiRi... jestem tu, nie masz się czego bać. Na mnie zawsze możesz polegać. - powiedział troskliwie i spokojnie. Wszystkie moje chwile z dzieciństwa ulotniły się z mojej głowy. Nie wiedząc kiedy zasnęłam w jego ramionach. 

~~* Rano *~~

Obudziły mnie głosy. Powoli otworzyłam oczy, lecz szybko je zamknęłam. Raziło mnie jasne światło bijące z okna. Nie mając ochoty już spać, ani otwierać oczu, wsłuchiwałam się w głosy.
- Mówię Ci! Ona nadaje się na to przesłuchanie! - rozpoznałam głos RapMona.
- Może się nadaje ale nie wiadomo czy ona chce iść na to! - tego głosu nie rozpoznałam - Nawet jeśli chciałaby iść to nie zdąży potrenować ani nic! Dlaczego?! Bo dzisiaj jest to przesłuchanie!
- Ona nawet nie potrzebuje trenować! Słyszałem i widziałem to co reprezentowała!
- Już nie mam do Ciebie siły! Rób co chcesz tylko nie zapominaj, macie przyjść na 12 do wytwórni - głosy już ucichły. Więc otworzyłam swe oczy i podniosłam się do siadu. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu w jakim się znajdowałam. Nie byłam w swoim domu. Nagle usłyszałam otwierane drzwi. Głowę odwróciłam w tym kierunku i zauważyłam w nich Rap Montera, a za nim chłopaków z zespołu. Powoli weszli i usadowili się na krzesłach przy łóżku. 
- Obudziły Cię za pewnie głosy? Przepraszam za to...
- Ah! Nic się nie stało. Tylko się zastanawiam gdzie ja jestem? 
- Jesteś w naszym dormie - odpowiedział na moje pytanie Jin. Uśmiechnęłam się w podzięce i wstałam. Podeszłam do okna i obróciłam się w ich kierunku. Każdy mi się przyglądał. 
- Nawet nie planowałam podsłuchiwać... ale możecie mi powiedzieć o co chodzi z tym przesłuchaniem? - na mej twarzy pojawił się lekki grymas, a ręce skrzyżowałam na klatce piersiowej. 
- Nasza wytwórnia organizuje przesłuchanie, które polega na za śpiewaniu i za tańczeniu do wybranego utworu przez siebie. Praktycznie jest to tak, jeśli dobrze za tańczysz i zarówno za śpiewasz to dostaniesz się do nowego, dokładniej utworzonego co zespołu lub po prostu będziesz przyłączona do istniejącego zespołu.
- Ale co ma to wspólnego ze mną? 
- Chcieliśmy abyś poszła na to przesłuchanie, bo masz talent do tego.
- A pomyśleliście, że ja nie chcę?
- RiRin! Proszę, zgódź się na to! Od zawsze o tym marzyłaś przecież!
- Nie chce mi się z wami więcej dyskutować. Ale jeśli się nie zgodzę to nie dacie mi świętego spokoju prawda? - twierdząco pokiwali głową - No nic trudno... jednak muszę iść... - wypowiedziałam te słowa zrezygnowana. Po chwili usłyszałam okrzyki radości i każdy po kolei mnie przytulał. Co ja z nimi mam? 
- RiRin... to dzisiaj o 12.00 przyjdź na przesłuchanie do naszej wytwórni dobrze?
- Dobrze~ - pożegnałam się z nimi i poszłam do domu. Po kilkunastu minutach byłam w domu. Poszłam umyć się i ubrać jakieś świeże ciuchy. Z myślą o przesłuchaniu wybrałam jakieś luźniejsze ale trochę eleganckie ubrania. Bo chyba nie będę tańczyć w sukience i w szpilkach prawda? Podeszłam do szafy i wyciągnęłam to co było mi potrzebne. Po chwili zeszłam ubrana do kuchni, aby coś zjeść. Skonsumowałam posiłek bardzo szybko. Spojrzałam na zegar 11.45. Pora już wychodzić. Zamknęłam drzwi na klucz, wzięłam rower i ruszyłam w drogę.

czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział 7 ♥

Witam~ ^^ Pogoda mi nawet dopisuje, więc Pani Wena odważyła się przyjść ;) Ah... totalna porażka. Miłego czytania! :) 


Nie mogłam wydobyć głosu. Nic. Pustka. Patrzałam na tą osobę zła, zszokowana, szczęśliwa, miałam bardzo dużo emocji wobec niej. Poruszyłam głową, a później już całym ciałem. Podbiegłam do niej i uściskałam mocno. Dawno już jej nie widziałam.
- Ile to już minęło? 6 - 5 lat? - zaśmiała się. 
- Nic się nie zmieniłaś! No może wypiękniałaś...
- Nie praw mi komplementów, bo się jeszcze zarumienię!
- Dobrze~ - o to tym słowem zakończyłyśmy rozmowę. Ale... coś mi tu nie pasowało. EunRi wyjechała do Anglii, żeby tam już zamieszkać na stałe i powiedziała, że wróci jak będzie mieć 20 lat. Dlaczego teraz wróciła? Chciałam już jej to pytanie zadać ale coś mnie powstrzymało. Mianowicie ktoś. Rozglądnęłam się. Za nią stała osoba, znienawidzona osoba. Miałam zamiar pójść do domu ale Ri mnie powstrzymała. Stałam przed nim. Byliśmy sam na sam. 
- Więc co chcesz? 
- Chciałem przeprosić!
- Ah! Daruj już to sobie! 
- Nie! Nie mogę. Powiedziałem coś co Cię skrzywdziło, a tak nie miało być...
- A jak?! - Riri ochłoń trochę i spróbuj dać mu się wytłumaczyć - Dobra masz 5 minut na dobre wyjaśnienie. Jak mnie to nie przekona...
- Dobrze! Może zacznę od tego. Chce Cię bardzo, bardzo przeprosić! Jest mi naprawdę przykro! Nie wiem dlaczego to powiedziałem, miałem coś innego na myśli. Mogę nawet uklęknąć, robić Tobie za służącego, mogę nawet umyć Ci stopy! Ale proszę ten jeden raz wybacz mi! - spojrzałam na niego. Nie chciałam doprowadzić go do takiego stanu. Prawie płakał! Chciał już uklęknąć tak jak mówił ale mu na to nie pozwoliłam. Szybko usiadłam przed nim i wzięłam jego ręce w moje dłonie. 
- JungKook słuchaj mnie teraz uważnie. Uraziło mnie to co powiedziałeś, było mi na serio przykro. Nie umiałam inaczej się zachować. Musiałam tak postąpić. Zraniłam Cię i to dość mocno, bo teraz przeze mnie jesteś w takim stanie. Wybaczysz mi?- teraz to on patrzał na mnie. Troszeczkę chyba zszokowany. Wziął swoje dłonie od moich i mnie przytulił. Razem przewróciliśmy się na trawę. Byłam tak samo szczęśliwa, tak jak on. Było to widać nawet po jego zachowaniu. W końcu się ode mnie odczepił. Wstał i podał mi rękę.
- Ja sławny, słodki i przepiękny piosenkarz Jeongguk, wybaczam Tobie!
- Tak, tak, ale wiesz nie musiałeś mówić tych słów, które są tutaj zbędne. Nie jesteś wcale słodki i piękny jak to ty określiłeś - zauważyłam, że chyba pora uciekać. Szybko zaczęłam biec. Oglądnęłam się za siebie. On pędził jak nie wiadomo co! Widać było, że się trochę wściekł. Byłam już trochę spokojniejsza, bo wydostałam się z ich ogródka. Przystanełam, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Jak można mieć tak duży dom?! I do tego jeszcze ogródek?! Ponownie spojrzałam za siebie. Nie ma go. Może już się zmęczył lub dał sobie z tym spokój? Wróciłam do poprzedniej pozycji i o mało co nie dostałam zawału! Ten człowiek stał przede mną! Teraz to już mogę liczyć na pewną śmierć. Zbliżył się do mnie. Czułam jego oddech na swojej twarzy. O maj gat! RiRi! Spokojnie, przecież to tylko zwykły chłopak. Zwykły chłopak. Zwykły, śliczny chłopak. 


~~ * JungKook *~~

Spojrzałem na jej piękną twarz. Nie wiedziałem, że jest taka śliczna. Miałem ochotę ją pocałować. Ale nie wiedziałem czy ona czuje to samo co ja. Bolesne tortury. Zbliżyłem się jeszcze bardziej, podniosłem swoje dłonie do wysokości jej brzucha i zacząłem RiRin łaskotać. Śmiała się, wyrywała się, a ja tylko patrzałem się jak '' uchodzi z niej życie ''. W końcu przestałem. Nie umiała złapać tchu. Spojrzała na mnie podchwytliwe i tak samo zaczęła mnie '' torturować ''. 
- S-stop! Ri-rin! Nie u-umiem o-odd-oddychać! - z ledwością wypowiedziałem te słowa. Przestała. Nagle zaczęła się śmiać, a ja nie wiedziałem dlaczego. W późniejszym czasie zrozumiałem dlaczego. 

~~* RiRin *~~

Zaczęłam się śmiać z tego. Jakie to było śmieszne. Spojrzałam jeszcze raz na jego twarz. Nie dość, że wyglądał jak dojrzały burak to jeszcze ta fryzura. 
- RiRi! Z czego tak się śmiejesz? - zapytał się. 
- Z Ciebie - podałam mu małe lusterko. Na początku nie wiedział o co chodzi ale w końcu załapał. Oddał mi je i tak samo jak ja zaczął się śmiać. Trwaliśmy w takim stanie chyba z 5 minut. Przestaliśmy, ponieważ EunRi chciała się pożegnać z nami. Wstałam, otrzepałam się i przytuliłam ją mocno do siebie. 
- Kiedy znowu przyjedziesz nas odwiedzić? 
- Sama nie wiem, jak znajdzie się potrzeba - odkleiła się ode mnie i podeszła do Kooka. Przytuliła go i powiedziała mu coś na ucho. Gdy tylko odeszła on spojrzał w moją stronę ale po chwili spuścił głowę i odszedł do reszty zespołu. Ja za to poszłam do domu. Byłam zmęczona tym dniem. Weszłam i od razu spojrzałam na zegar wiszący na ścianie - 22.15. Już tak późno? Przecież na dworze jest jeszcze jasno. O kurczę! Jutro szkoła. Wspięłam się po schodach do łazienki by zrobić co trzeba, a później do mojego pokoju. Spakowałam książki i zeszyty na jutro, przygotowałam sobie też ciuchy. Zgasiłam wszystkie światła i oddałam się morfeuszowi. 

~~* Rano *~~

Obudził mnie dźwięk budzika. Spojrzałam na niego - 7.10. Spokojnie poszłam do łazienki. Wyszłam z tego pomieszczenia cała odświeżona. Zeszłam po schodach do kuchni, aby zjeść ''małe'' śniadanie. Gdy tylko skonsumowałam posiłek, skierowałam się do mojego pokoju, żeby przebrać się. Wzięłam już przygotowane ciuchy i się w nie ubrałam. Wyglądały one tak:
     














Ponownie spojrzałam na zegar, wskazywał godzinę - 7.40. Wzięłam tylko plecak, który wyglądał dziwnie, dostałam go od JeJin. W końcu trzeba go założyć. 
(Plecak od RiRin):

















Poprawka przed lustrem i mogłam wychodzić. Po drodze włożyłam do uszów słuchawki, puściłam przez nie muzykę i wyciągnęłam z torby książkę, którą uwielbiam czytać. Nie wiem ile minęło ale w końcu podniosłam głowę z nad książki. Byłam już dawno przed szkołą. Spojrzałam na zegarek - 7.57. Mam tylko trzy minuty?! To ile ja tu stałam? Nie zadręczając się już tymi pytaniami pobiegłam do szkoły, a szczególnie do klasy. Zdążyłam na czas! Nauczyciel jeszcze przynajmniej nie przyszedł. Usiadłam na swoje miejsce i wypakowałam się. Po chwili Pan Park przyszedł i zaczął swój nudny wykład. Rozglądnęłam się po klasie i zauwazyłam, że sławnego chłopaka dzisiaj nie ma. Ciekawe czemu. Tak przez całą lekcje myślałam o przeróżnych rzeczach, osobach. Po skończeniu jednej godziny zajęć miałam już dość. Ale musiałam jakoś wytrzymać jak chcę mieć dobre oceny. 

~~* 7 godzin później *~~

Nareszcie! Koniec lekcji. Szczęśliwa wybiegłam z szkoły, kierując się ku domu. Lecz zmieniłam swoje plany. Zamiast udać się do swojego mieszkania, poszłam do parku. Minęło 10 minut i byłam już na miejscu. Usiadłam sobie wygodnie na ławeczce i zaczęłam czytać książkę. Zagłębiając się coraz bardziej w lekturze, nie słyszałam już nic, nie zwracałam uwagi na to kto do mnie mówił lub coś innego. Z tego jakże pięknego transu wyrwało... szczekanie psa? Podniosłam leniwie głowę i spojrzałam na niego. Był to średniej wielkości pies, miał czarne plami i białą sierść. Obroża jest. Czyli uciekł komuś? Złapałam go i rozejrzałam się po przechodzących ludziach. Żadnej oznaki, żeby ktoś szukał psa. No nic... trzeba będzie się nim zaopiekować. Wzięłam go na ręce i usadowiłam obok mnie na ławeczce. Po chwili usłyszałam nawoływanie. '' Przyjaciel '' koło mnie zerwał się na ten dźwięk. Szybko założyłam plecak i pobiegłam za nim. Po kilku minutach znalazłam się przed właścicielem psa. Okazał się nim być wiecznie uśmiechnięty chłopak. Czemu akurat na niego trafiłam? Boże... dlaczego mi to robisz? 
- Oh... szukałem Cię Chiri! Gdzieś ty się podziewał? Co? - mówiąc i jednocześnie głaskając psa spojrzał na mnie - O! RiRin! Czemu tu się znalazłaś? Czyżbyś znalazła naszego, małego Chiri?
- Tak. A teraz ja już sobie pójdę, bo mam jeszcze parę spraw do załatwienia - nie minęła nawet chwila, a on złapał mnie za nadgarstek.
- Może... zaprosiłabyś się na spacer? - głową wskazał na psa. Popatrzałam na niego i widziałam jak robi minkę typu: Jeśli się nie zgodzisz będę nękać Cię cały czas. Nie chcąc tego zgodziłam się. Spacerowaliśmy, wygłupialiśmy się i gadaliśmy o różnych '' pierdołach ''. Nie patrząc nawet na godzinę, ani na otoczenie nagle znaleźliśmy się przed naszymi mieszkaniami. 
Tak więc, dziękuję za dzisiejszy spacer! Do zobaczenia! - pomachał mi, uśmiechnął się i wszedł do domu. Ja za to nadal stałam na tej drodze, patrząc na ich dom. W końcu weszłam do swojej '' rezydencji ''. Było zbyt ciemno jak na taką porę. Rozglądnęłam się po mieszkaniu. Chciałam już krzyknąć jak ktoś mnie złapał z tyłu i zatkał buzię.
- Nie krzycz! Bądź grzeczna... jak nie to stanie się Tobie krzywda i twoim bliskim! - sprawca miał taki... dziwny głos. Nagle osoba, która mnie trzymała rozluźniła się trochę. Więc ja korzystając z tej chwili wyrwałam się i kopnęłam tam gdzie trzeba. Chłopak upadł na podłogę trzymając się za kroczę. Nie było mi go, ani szkoda. Wzięłam to co miałam pod ręką i chciałam już zadać cios ale uprzedził mnie głos.
- Czekaj! To ja...  

niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 6 ♥

Witam~ Rozdział szósty już w gotowy! Miłego czytania~ :) 

Wyszłam z tego pokoju cała zdenerwowana. Bezczelny chłopak! Jak mógł mi to powiedzieć?! Zeszłam ze schodów i skierowałam się do frontowych drzwi. Zanim je otworzyłam, poczułam na swoim nadgarstku czyjąś rękę. Jeszcze bardziej zła odwróciłam się twarzą do '' intruza ''. 
- Czego chcesz?! - krzyknęłam bardzo głośno. Nie minęła nawet sekunda i wszyscy już byli przy nas. 
- Chciałem przeprosić...
- Ty?! Wielka gwiazda pop'u chce mnie przeprosić? Ah... to dla mnie zaszczyt! - warknęłam. Wyrwałam dłoń z jego uścisku i wyszłam z ich mieszkania. Kierowałam się w stronę małego jeziorka. Zawsze tam przychodziłam, gdy coś mnie gryzło, gdy byłam smutna lub chciałam się po prostu uspokoić tak jak teraz. Szłam w to miejsce około dwudziestu minut. Jak tylko tu przychodziłam, zachwycał mnie ten wspaniały widok. Wysokie drzewa, gdzie na trawę padał cień, duże jeziorko, gdzie odbijało się słońce i był niesamowity widok, ptaki, które zawsze '' śpiewają '' i leciutki wietrzyk. Ułożyłam się wygodnie na trawie i wsłuchiwałam się w śpiew ptaków. Jak przyjemnie - pomyślałam. Nie minęła nawet chwila, a telefon już dzwonił jak opętany. Spojrzałam na ekran Soon. Nie chciałam, żeby ktoś mi przeszkadzał więc wyłączyłam całkowicie urządzenie. Spokój. Tylko tego potrzebowałam. Dobrze, że nikt nie zna tego miejsca. Pamiętam jak rodzice mnie tu przyprowadzili jak byłam mała. Czuję jakby to było wczoraj. 

Wspomnienie

- Ririn! - zawołała moja mama. Szybko z zeszłam po schodach i wpadłam do kuchni. Usiadłam na krześle i patrzałam na nich wyczekująco.
- Tak? - spytałam grzecznie.
- Ubieraj się i wychodzimy - powiedział tata. Spojrzałam nie pewnie w ich stronę. Co oni knują? 
- A gdzie? 
- To będzie niespodzianka!
Gdy tylko usłyszałam to słowo krzyknęłam radośnie. Podbiegłam do drzwi całkowicie ubrana. Rodzice tylko się naśmiali na ten widok. Tata wziął mnie na barana i wyszliśmy z mieszkania. Mama zamknęła dom i dołączyła do nas. Przez tą drogę ciągle mówiłam i zadawałam pytania. Nie pomijając tego, że dzisiaj mam urodziny. Jednak nie zapomnieli. 
- Zamknij oczka - wykonałam słusznie polecenie. Przez mój nos doszedł napach jeziora i drzew. W oddali słyszałam śpiew ptaków. 
- Możesz już otworzyć - usłyszałam spokojny głos rodzicielki. Cała podekscytowana otworzyłam swe oczy. Przed sobą ujrzałam śliczne jeziorko, dużo drzew,  które były wręcz ogromne! Zeszłam z pleców taty i podbiegłam do jeziorka. 
- Wszystkiego najlepszego! - zawołali moi rodzice. Pobiegłam w ich stronę i przytuliłam bardzo mocno. 
- Dziękuję - te słowa wypowiedziałam cicho lecz z wdzięcznością. Pierwszy raz sprawili mi taki prezent. Zawsze ich nie było w domu. 
- Podoba Ci się słońce? - spytałam moja mama, gdy skończyłam się do nich przytulać. 
- Tak i to bardzo! - w moich oczach pojawiły się małe łezki ale otarłam je. 
        
Koniec wspomnienia

Szkoda, że nie mogę im ponownie pokazać tego miejsca. Spojrzałam przelotnie w niebo i ujrzałam słońce. Czyli jest już 12 czy jakoś tak. Z kieszeni wyciągnęłam telefon i go włączyłam. Po chwili ujrzałam ponad 26 nieodebranych połączeń od Soon. Jakie to męczące. Wstałam i skierowałam się w stronę mojego domu. Byłam tam po dwudziestu minutach. Chciałam już otworzyć dom, gdy usłyszałam głośnie wołanie mnie. Nie tracąc czasu otworzyłam drzwi i weszłam tak szybko jak to możliwe, zamykając przy tym drzwi. Spokojnie...już nic Ci nie grozi. Wyjrzałam przez okno i zauważyłam, że Jimin czy jakoś tak się nazywał stał przy moim mieszkaniu. O Matko! Zsunęłam się po ścianie i ułożyłam moją dłoń przy sercu by się uspokoiło. Czemu ciągle ktoś mnie straszy?! Powoli wstałam z podłogi i wyjrzałam znów przez okno. Już go nie było. Nareszcie spokój! Poszłam w stronę lodówki, gdy ją otworzyłam załamałam się po prostu. Ona świeciła pustkami! Nie ma co jeść! Zrezygnowana poszłam w stronę pokoju. Coś mi śmierdziało... Powąchałam swoje ubranie. O Jezu! Jak śmierdzę! Fuu~ Zamiast iść do pokoju poszłam do łazienki by odświeżyć się. Gdy tylko wyszłam ubrałam się w ciuchy, wzięłam portfel, słuchawki i mogłam w końcu iść po jedzenie. Wyszłam i o mało co nie dostałam zawału! Co on prześladowca czy jak?! Spoglądał na mnie rozbawiony. Czy to jest aż tak śmieszne?
- Tak, śmiej się do woli. Postój sobie tutaj i uspokój się, a ja w tym czasie pójdę do sklepu - mruknęłam niezadowolona. Nie minęła nawet minuta, a on już był obok mnie. Towarzyszył mi w drodze tej jak i powrotnej. Nic się nie odzywaliśmy. Starałam się być miła i nic nie mówić. Jednak Jimin miał chyba inne plany. Już przy drzwiach od domu zaczął swoją jakże przepiękną przemowę. Nie chcąc go słuchać weszłam do mieszkania. Chciałam zamknąć '' wrota '' jednak noga od chłopaka mi to uniemożliwiała. 
- Weź tą stopę, bo ci ją zmiażdżę!
- Nie. 
- Yah! Mówię coś do Ciebie! - wkurzona otworzyłam szerzej drzwi. On korzystając z sytuacji wszedł do mego mieszkania. Chciałam go wygonić jednak coś mi się to nie udało. Zawiedziona usiadłam koło niego na kanapie. 
- Riri. Słuchaj co do Ciebie mówię - spojrzał na mnie by się upewnić czy go słucham. Upewniony tym faktem zaczął mówić. - Serio. JungKook naprawdę nie chciał tego powiedzieć! Przez przypadek mu się do wymsknęło! Inaczej myślał, a inaczej powiedział. Powinnaś go zrozumieć. - gdy tylko powiedział '' powinnaś go zrozumieć '' ciśnienie momentalnie mi się podniosło. Wstałam i pociągnęłam go aż do drzwi. Otworzyłam je i normalnie wyrzuciłam chłopaka na chodnik. Patrzałam na niego zła. 
- Słuchaj no! Mam jego przeprosiny w d***e! Niech się odwali ode mnie! Jak mam go zrozumieć?! Obraził mnie i to doszczętnie! Nie pokazujcie mi się na oczy... zawiodłam się na was... - gdy wypowiedziałam te ostatnie słowa zrobiło mi się smutno. Weszłam do domu i od razu wyjrzałam przez okno. Nie było go. Jakoś poczułam w sercu pustkę...
Nie myśląc już o tym wspięłam się po schodach do pokoju. Włączyłam muzykę głośno, żeby oczyścić to co mi leży na sercu. Położyłam się na łóżku i wsłuchałam się w słowa utworu. Tak minęło mi kilka godzin. Wstałam z łóżka i wyłączyłam piosenkę. Nie mając co robić wzięłam słuchawki, telefon, torbę, piórnik i jakiś zeszyt. I poszłam do parku.

~~* 10 minut później *~~

Usiadłam sobie na trawce, gdzie cień padał. Było strasznie gorąco. Dobrze, że jeszcze pomyślałam i wróciłam się przebrać. Od razu wzięłam do ręki ołówek i zeszyt. Do uszów włożyłam słuchawki i puściłam sobie ulubione piosenki. Rysowałam to co mam przed sobą. Czyli ławeczkę na, której siedziała para zakochanych gdzieś po sześćdziesiątce. Jak miło się patrzy na takie coś. Obok ławeczki był ich pies. A za nimi była fontanna. Nie wiem ile czasu na tym spędziłam ale sama przyznam, że nawet ładnie mi to wyszło. Wstałam, otrzepałam się i wzięłam wszystko co tu przyniosłam. Teraz szłam nieco dłużej. Doszłam do domu po 20 minutach. Otworzyłam drzwi i weszłam do domu. Położyłam na stole wszystkie rzeczy i poszłam do kuchni by coś zjeść. Po skonsumowaniu '' małego '' posiłku zauważyłam, że mój telefon dzwoni. Wzięłam go do ręki i odebrałam.
- Halo?
- Czy przy telefonie jest Kwon RiRin?
- Tak. A coś się stało?
- Mogłaby Pani wyjść na przeciwko swojego domu? 
- Już wyszłam.
- Niech Pani spojrzy na dom, który stoi przed Panią...
- Patrzę i coś ma się stać?
- Tak.
* BIPP * Koniec połączenia. Kurczę... rozłączył się. Patrzałam na to mieszkanie aż coś się wydarzy. Minęło tak z dziesięć minut. Wkurzona, że nic się nie dzieje weszłam do swojego mieszkania ale coś mnie uprzedziło. Jakiś głos. Obróciłam się i zamarłam... 


Tak była ubrana Rrin jak poszła do parku: