Stałam po środku salonu osłupiała. Jakim cudem on tu wszedł?! Leżał na podłodze, trzymając się jeszcze za krocze z wyciągniętą do mnie ręką.
- Ty... jak się tu dostałeś co?!
- Ja? Normalnie przez okno.
- To nazywasz normalnie?! Mogę Cię posądzić o włamanie się do cudzego mieszkania!
- Czekaj! Nie rób tego!
- Czemu?! Przecież żaden głupi człowiek nie wpadł by na pomysł, żeby się włamać do czyjegoś domu! I jeszcze to ty!
- Przepraszam! Chciałem Cię troszeczkę nastraszyć. Nie wiedziałem, że to tak wyjdzie...
- Eh... Chanyeol nie rób mi tego więcej arasso?
- Ne - powiedział z skruchą. Zrobiło mi się go trochę żal. Więc odłożyłam kija i lekko go do siebie przytuliłam. Odwzajemnił to. Odkleił się ode mnie i usiadł na kanapie.
- Masz jakiś lód na to? - wskazał na swoje krocze. Przypomniałam sobie jak go boleśnie potraktowałam.
- Przepraszam, że Cię tam kopnęłam. Nie tak miało być - powiedziałam to idąc do kuchni po coś zimnego. Wyciągnęłam z zamrażalki kostki lodu i wsadziłam do worka.
- Nic się nie stało! Przecież nie wiedziałaś, że to ja. Ah.. Komawo - podziękował i przyłożył to sobie tam gdzie ma to być. Usiadłam obok niego i włączyłam telewizor. Po kilku minutach atmosfera nieco się rozluźniła i rozmawialiśmy tak jak za starych czasów. Yeol był moim przyjacielem z dzieciństwa. Wszystko robiliśmy razem. Jak byliśmy mali, dzieci śmiały się z niego dlatego, że miał odstające uszy i wtedy ja go broniłam. Byłam jego małą '' bohaterką ''. Z czasem nasza przyjaźń się niszczyła. Nie miał dla mnie czasu, umawiał się z kolegami itp. I w końcu pod koniec gimnazjum już nie odzywaliśmy się do siebie. Bolało mnie to bardzo. Był moim najlepszym przyjacielem. A tu BUM! Nagle się zjawia i mi odstawia takie coś. Nie rozumiem go coraz bardziej. Spojrzałam na niego. Stwierdzam, że zrobił się '' przystojny ''. Chyba to zauważył.
- Wiem... wypiękniałem przez ten czas.
- Chyba z brzydłeś - skrzywił się na to zdanie - Dobra, odwołuje to. Teraz mi mów co tam u Ciebie.
I zaczął gadać. Długo opowiadał. Dowiedziałam się nawet, że miał dziewczynę! A to nowość!
- RiRi~ Zatańczysz i po śpiewasz ze mną? - i zrobił tą swoją słodką minkę. Jak ja tego nie lubiłam. Zawsze przy tym ulegam.
- Aigo~ Zgoda! Ale gdzie chcesz to zrobić? W domu mam mało miejsca...
- Jak to gdzie? Przed twoim domem, na trawce!
- Mwoh? Przecież wiesz o tym, że nie lubię przed publicznością!
- Oj... weź przestań! Kiedyś występowałaś przed nimi!
- Ale to było kiedyś!
- Trudno! Zgodziłaś się! - pociągnął mnie za rękę i poszliśmy razem przed moje mieszkanie. No nie~ Zrobię sobie przypał przed nimi. Aish! Kiedyś tego człowieka zabije! Wziął swój telefon do ręki i włączył piosenkę, do której mieliśmy tańczyć i przy okazji śpiewać. Puścił, akurat tą muzykę, którą lubiliśmy najbardziej czyli - Jay Park '' I like 2 Party ''. Zaczęliśmy tańczyć w rytm piosenki, po pewnym czasie zaczęłam śpiewać.
~~* Jeongguk *~~
Siedziałem w pokoju, nie mając co robić. Chłopcy siedzieli na dole i chyba oglądali film. Mnie zbytnio to nie interesowało, a teraz widać skutki tego. Wstałem i spojrzałem w okno. Zauważyłem, że przed domem RiRin ktoś tańczy? Bardziej przyjrzałem się temu, jednak tam była ona, a obok niej stał wysoki chłopak. Byłem troszeczkę zazdrosny. Uspokój się, spokojnie może to jej kolega? A jak nie? Takie myśli błądziły w mojej głowie ale tylko przez chwilę. Dziewczyna w krótkich włosach tańczyła! Pierwszy raz to widzę. Moją uwagę przykuły jej usta. Ruszała nimi tak jakby śpiewała? Chcę to usłyszeć! Szybko wybiegłem z pokoju i podszedłem do drzwi. Otworzyłem je i wyszedłem przed mieszkanie. Jednak naprawdę śpiewała. Chociaż miałem raz okazję usłyszeć jej śpiew ale to tylko na chwilę...
Wszystko robiła perfekcyjnie.
- Hmm... bardzo dobrze tańczy i śpiewa. Mogłaby iść na przesłuchanie do naszej wytwórni - powiedział lider. Przestraszyłem się go trochę, bo tak nagle pojawił się za mną. Spojrzałem do tyłu. Stał tam cały zespół i nie mogli wyjść z zachwytu. Tak samo jak ja.
Wszystko robiła perfekcyjnie.
- Hmm... bardzo dobrze tańczy i śpiewa. Mogłaby iść na przesłuchanie do naszej wytwórni - powiedział lider. Przestraszyłem się go trochę, bo tak nagle pojawił się za mną. Spojrzałem do tyłu. Stał tam cały zespół i nie mogli wyjść z zachwytu. Tak samo jak ja.
~~* RiRi *~~
Znalazłam się w swoim żywiole. Znowu poczułam się wolna. Po skończeniu tej piosenki spojrzałam na Chanyeol'a. Widząc mój wzrok uśmiechną się i leciutko mnie przytulił. Odwzajemniłam ten uścisk.
- I jak RiRin? Nie było tak źle prawda?
- Ta...k - zacięłam się w połowie zdania. Z niepokojem patrzałam w tym kierunku.
- Czy coś się stało? - wymawiając to zdanie spojrzał tam gdzie mój wzrok się zatrzymał. Chwilkę przyglądał się tam jakby ktoś był to znajomy, a po chwili podszedł do nich i przywitał się. Powiem, że byłam trochę zdziwiona. Nie wiedziałam, że on ich zna, a oni go. Nie chciałam do nich podchodzić więc stałam w tym samym miejscu. Przyglądałam im się przez chwilę, lecz później po prostu weszłam do swojego mieszkania. Udałam się pod prysznic, aby zmyć z siebie ten pot. Po kilku minutach wyszłam i ubrałam się w ciuchy. Wyjrzałam przez okno, nie było go tam. Może zapomniał sobie o mnie i poszedł do nich. Trudno. Westchnęłam tylko i zeszłam do kuchni. Jakie to było dla mnie wielkie zdziwienie, gdy tylko poszłam do kuchni ONI siedzieli przy stole jakby byli u siebie. Spojrzeli na mnie i od razu naskoczyli na mnie.
- Ej! O co chodzi wam?!
- Od kiedy śpiewasz i tak dobrze tańczysz? - to pytanie zadał mi Jimin. Teraz sobie przypomniałam. Miałam ochotę to im powiedzieć, lecz coś mnie uprzedziło przed tym. Mianowicie to, że nie mogę nikomu tego powiedzieć. Ale moje przemyślenia przerwał mój ''przyjaciel''.
- RiRin od małego dobrze tańczyła i zarazem śpiewała - tu na chwilę przerwał i spojrzał na mnie z skruchą. Wiedział, że nikomu nie chcę tego powiedzieć, a on musiał to zrobić! Eh... co ja z nim mam... Gdy tylko natrafił na mój wzrok zaczął kontynuować - Czasem zazdrościłem jej tego, że perfekcyjnie wszystko umiała ale czasem nie.
- Dlaczego? - zapytał się JungKook.
- Hm... można by powiedzieć dlatego, że nie wychodziła na dwór, nie miała zbyt dużo przyjaciół, zawsze siedziała w swoim pokoju i trenowała. Sam nie wiedziałem dlaczego ale z czasem wiedziałem czemu tak ciężko trenowała. Pracowała tak ciężko dlatego, że chciała zostać - przerwałam mu, zatykając jego usta. Spojrzałam na niego zła i kopnęłam go w kolano. Skulił się z bólu, nie było go mi ani szkoda. Mój wzrok powędrował teraz na wszystkich.
- Tak więc, koniec opowieści o moim dzieciństwie. Możecie teraz iść do domu. Chyba wiecie gdzie są drzwi prawda? - nie czekając na ich odpowiedź skierowałam się do wyjścia. Byłam totalnie zła i poddenerwowana. Głupi Yeollie! Trzasnęłam z złości drzwiami i poszłam w stronę parku. Po kilkunastu minutach byłam już na miejscu. Usiadłam na ławce, która była skierowana na fontannę. Patrząc tak na ten mały krajobraz zatraciłam się w myślach. Nagle ktoś mnie przytulił z tyłu. Przestraszyłam się i moją natychmiastową reakcją było walnięcie tego kogoś. Usłyszałam tylko jęk. Wstałam z ławki i obejrzałam się do tyłu. Na trawie leżał JungKook.
- C- co ty tu robisz?
- ChanYeol kazał mi sprawdzić co u Ciebie.
- Ale skąd on wiedział gdzie ja będę?
- Sam nie wiem...
- Same z nim problemy - pokręciłam zażenowana głową i ruszyłam w znanym sobie kierunku. Chłopak, który dopiero co leżał na ziemi szedł właśnie obok mnie. Rozglądał się jak małe dziecko.
- Gdzie idziemy? - zapytał się cały podekscytowany.
- Czekaj cierpliwie dobrze? - odpowiedziałam mu jak do małego dziecka. Pokiwał tylko głową, że się zgadza i więcej się nie odzywał do mnie. Po przebytej drodze byliśmy na miejscu.
- Jesteśmy! - krzyknęłam głośno. Szczęśliwa, że jestem w tym miejscu usiadłam przed jeziorkiem na miękkiej trawce i rozkoszowałam się tym. JungKook przysiadł się do mnie i tak samo jak ja podziwiał widoki. Teraz się skapłam, że pierwszy raz kogoś w to miejsce przyprowadziłam. Poczułam na sobie wzrok. Odwróciłam się w jego stronę i napotkałam jego spojrzenie. Uśmiechnęłam się nieśmiało w jego stronę. Odwzajemnił to.
- RiRi...
- Tak?
- Kim chciałaś zostać? - spytał się. Wiedziałam, że zada to pytanie. Zebrałam w sobie trochę odwagi i mu odpowiedziałam.
- Chciałam zostać piosenkarką i w jednym tancerką. Ale przeszkodziło mi w tym bolesne wspomnienie. Nie chcąc o tym pamiętać przestałam to robić.
- Dlaczego? Aż takie było to wspomnienie, żeby rezygnować z marzeń?
- Tak, śmierć moich rodziców... Jak powiedział ChanYeol od małego tańczyłam i śpiewałam. Nie miałam żadnych przyjaciół tylko ciągle siedziałam w domu i trenowałam do później nocy. Rodziców i tak zawsze nie było w domu więc nie miałam o co się martwić. Brakowało mi ich ale nie umiałam na to nic poradzić, więc radziłam sobie sama. Ale od moich urodzin przebywali większość czasu w mieszkaniu. Byłam prze szczęśliwa. Jednak, gdy przebywali w domu nie mogłam rozwijać swojej pasji. Często uciekałam z domu, a jak wracałam czekała mnie kara... miedzy innymi bicie. Nienawidziłam ich za to jakie szkody mi wyrządzali...
- Więc nie powinnaś być szczęśliwa, że umarli? Wtedy byś mogła spełniać swoje marzenia.
- Może byłabym szczęśliwa jako dziecko, że w końcu ich nie ma. Ale dokładniej pamiętam co mi wtedy powiedzieli. Sami byli gwiazdami w młodości. Zatracali się. Coraz bardziej chcieli pieniędzy, nie obchodziło ich nic, tylko sława. Dlatego nie chcieli by ich dziecko było takie same jak oni. Sama się dziwiłam, że skąd mamy taki duży dom, że jesteśmy bogaci... Powiedzieli mi prawdę ale czemu tak późno? Zrozumiałabym wcześniej... - łzy spływały mi powoli po policzkach. Nie chcąc, aby on to widział obróciłam się do niego tyłem. Niespodziewanie mnie przytulił. Czułam od niego bijące ciepło, więc nie odpychałam go wręcz przeciwnie przytuliłam się jeszcze bardziej.
- Spokojnie RiRi... jestem tu, nie masz się czego bać. Na mnie zawsze możesz polegać. - powiedział troskliwie i spokojnie. Wszystkie moje chwile z dzieciństwa ulotniły się z mojej głowy. Nie wiedząc kiedy zasnęłam w jego ramionach.
- Dlaczego? - zapytał się JungKook.
- Hm... można by powiedzieć dlatego, że nie wychodziła na dwór, nie miała zbyt dużo przyjaciół, zawsze siedziała w swoim pokoju i trenowała. Sam nie wiedziałem dlaczego ale z czasem wiedziałem czemu tak ciężko trenowała. Pracowała tak ciężko dlatego, że chciała zostać - przerwałam mu, zatykając jego usta. Spojrzałam na niego zła i kopnęłam go w kolano. Skulił się z bólu, nie było go mi ani szkoda. Mój wzrok powędrował teraz na wszystkich.
- Tak więc, koniec opowieści o moim dzieciństwie. Możecie teraz iść do domu. Chyba wiecie gdzie są drzwi prawda? - nie czekając na ich odpowiedź skierowałam się do wyjścia. Byłam totalnie zła i poddenerwowana. Głupi Yeollie! Trzasnęłam z złości drzwiami i poszłam w stronę parku. Po kilkunastu minutach byłam już na miejscu. Usiadłam na ławce, która była skierowana na fontannę. Patrząc tak na ten mały krajobraz zatraciłam się w myślach. Nagle ktoś mnie przytulił z tyłu. Przestraszyłam się i moją natychmiastową reakcją było walnięcie tego kogoś. Usłyszałam tylko jęk. Wstałam z ławki i obejrzałam się do tyłu. Na trawie leżał JungKook.
- C- co ty tu robisz?
- ChanYeol kazał mi sprawdzić co u Ciebie.
- Ale skąd on wiedział gdzie ja będę?
- Sam nie wiem...
- Same z nim problemy - pokręciłam zażenowana głową i ruszyłam w znanym sobie kierunku. Chłopak, który dopiero co leżał na ziemi szedł właśnie obok mnie. Rozglądał się jak małe dziecko.
- Gdzie idziemy? - zapytał się cały podekscytowany.
- Czekaj cierpliwie dobrze? - odpowiedziałam mu jak do małego dziecka. Pokiwał tylko głową, że się zgadza i więcej się nie odzywał do mnie. Po przebytej drodze byliśmy na miejscu.
- Jesteśmy! - krzyknęłam głośno. Szczęśliwa, że jestem w tym miejscu usiadłam przed jeziorkiem na miękkiej trawce i rozkoszowałam się tym. JungKook przysiadł się do mnie i tak samo jak ja podziwiał widoki. Teraz się skapłam, że pierwszy raz kogoś w to miejsce przyprowadziłam. Poczułam na sobie wzrok. Odwróciłam się w jego stronę i napotkałam jego spojrzenie. Uśmiechnęłam się nieśmiało w jego stronę. Odwzajemnił to.
- RiRi...
- Tak?
- Kim chciałaś zostać? - spytał się. Wiedziałam, że zada to pytanie. Zebrałam w sobie trochę odwagi i mu odpowiedziałam.
- Chciałam zostać piosenkarką i w jednym tancerką. Ale przeszkodziło mi w tym bolesne wspomnienie. Nie chcąc o tym pamiętać przestałam to robić.
- Dlaczego? Aż takie było to wspomnienie, żeby rezygnować z marzeń?
- Tak, śmierć moich rodziców... Jak powiedział ChanYeol od małego tańczyłam i śpiewałam. Nie miałam żadnych przyjaciół tylko ciągle siedziałam w domu i trenowałam do później nocy. Rodziców i tak zawsze nie było w domu więc nie miałam o co się martwić. Brakowało mi ich ale nie umiałam na to nic poradzić, więc radziłam sobie sama. Ale od moich urodzin przebywali większość czasu w mieszkaniu. Byłam prze szczęśliwa. Jednak, gdy przebywali w domu nie mogłam rozwijać swojej pasji. Często uciekałam z domu, a jak wracałam czekała mnie kara... miedzy innymi bicie. Nienawidziłam ich za to jakie szkody mi wyrządzali...
- Więc nie powinnaś być szczęśliwa, że umarli? Wtedy byś mogła spełniać swoje marzenia.
- Może byłabym szczęśliwa jako dziecko, że w końcu ich nie ma. Ale dokładniej pamiętam co mi wtedy powiedzieli. Sami byli gwiazdami w młodości. Zatracali się. Coraz bardziej chcieli pieniędzy, nie obchodziło ich nic, tylko sława. Dlatego nie chcieli by ich dziecko było takie same jak oni. Sama się dziwiłam, że skąd mamy taki duży dom, że jesteśmy bogaci... Powiedzieli mi prawdę ale czemu tak późno? Zrozumiałabym wcześniej... - łzy spływały mi powoli po policzkach. Nie chcąc, aby on to widział obróciłam się do niego tyłem. Niespodziewanie mnie przytulił. Czułam od niego bijące ciepło, więc nie odpychałam go wręcz przeciwnie przytuliłam się jeszcze bardziej.
- Spokojnie RiRi... jestem tu, nie masz się czego bać. Na mnie zawsze możesz polegać. - powiedział troskliwie i spokojnie. Wszystkie moje chwile z dzieciństwa ulotniły się z mojej głowy. Nie wiedząc kiedy zasnęłam w jego ramionach.
~~* Rano *~~
Obudziły mnie głosy. Powoli otworzyłam oczy, lecz szybko je zamknęłam. Raziło mnie jasne światło bijące z okna. Nie mając ochoty już spać, ani otwierać oczu, wsłuchiwałam się w głosy.
- Mówię Ci! Ona nadaje się na to przesłuchanie! - rozpoznałam głos RapMona.
- Może się nadaje ale nie wiadomo czy ona chce iść na to! - tego głosu nie rozpoznałam - Nawet jeśli chciałaby iść to nie zdąży potrenować ani nic! Dlaczego?! Bo dzisiaj jest to przesłuchanie!
- Ona nawet nie potrzebuje trenować! Słyszałem i widziałem to co reprezentowała!
- Już nie mam do Ciebie siły! Rób co chcesz tylko nie zapominaj, macie przyjść na 12 do wytwórni - głosy już ucichły. Więc otworzyłam swe oczy i podniosłam się do siadu. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu w jakim się znajdowałam. Nie byłam w swoim domu. Nagle usłyszałam otwierane drzwi. Głowę odwróciłam w tym kierunku i zauważyłam w nich Rap Montera, a za nim chłopaków z zespołu. Powoli weszli i usadowili się na krzesłach przy łóżku.
- Obudziły Cię za pewnie głosy? Przepraszam za to...
- Ah! Nic się nie stało. Tylko się zastanawiam gdzie ja jestem?
- Jesteś w naszym dormie - odpowiedział na moje pytanie Jin. Uśmiechnęłam się w podzięce i wstałam. Podeszłam do okna i obróciłam się w ich kierunku. Każdy mi się przyglądał.
- Nawet nie planowałam podsłuchiwać... ale możecie mi powiedzieć o co chodzi z tym przesłuchaniem? - na mej twarzy pojawił się lekki grymas, a ręce skrzyżowałam na klatce piersiowej.
- Nasza wytwórnia organizuje przesłuchanie, które polega na za śpiewaniu i za tańczeniu do wybranego utworu przez siebie. Praktycznie jest to tak, jeśli dobrze za tańczysz i zarówno za śpiewasz to dostaniesz się do nowego, dokładniej utworzonego co zespołu lub po prostu będziesz przyłączona do istniejącego zespołu.
- Ale co ma to wspólnego ze mną?
- Chcieliśmy abyś poszła na to przesłuchanie, bo masz talent do tego.
- A pomyśleliście, że ja nie chcę?
- RiRin! Proszę, zgódź się na to! Od zawsze o tym marzyłaś przecież!
- Nie chce mi się z wami więcej dyskutować. Ale jeśli się nie zgodzę to nie dacie mi świętego spokoju prawda? - twierdząco pokiwali głową - No nic trudno... jednak muszę iść... - wypowiedziałam te słowa zrezygnowana. Po chwili usłyszałam okrzyki radości i każdy po kolei mnie przytulał. Co ja z nimi mam?
- RiRin... to dzisiaj o 12.00 przyjdź na przesłuchanie do naszej wytwórni dobrze?
- Dobrze~ - pożegnałam się z nimi i poszłam do domu. Po kilkunastu minutach byłam w domu. Poszłam umyć się i ubrać jakieś świeże ciuchy. Z myślą o przesłuchaniu wybrałam jakieś luźniejsze ale trochę eleganckie ubrania. Bo chyba nie będę tańczyć w sukience i w szpilkach prawda? Podeszłam do szafy i wyciągnęłam to co było mi potrzebne. Po chwili zeszłam ubrana do kuchni, aby coś zjeść. Skonsumowałam posiłek bardzo szybko. Spojrzałam na zegar 11.45. Pora już wychodzić. Zamknęłam drzwi na klucz, wzięłam rower i ruszyłam w drogę.
- Ona nawet nie potrzebuje trenować! Słyszałem i widziałem to co reprezentowała!
- Już nie mam do Ciebie siły! Rób co chcesz tylko nie zapominaj, macie przyjść na 12 do wytwórni - głosy już ucichły. Więc otworzyłam swe oczy i podniosłam się do siadu. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu w jakim się znajdowałam. Nie byłam w swoim domu. Nagle usłyszałam otwierane drzwi. Głowę odwróciłam w tym kierunku i zauważyłam w nich Rap Montera, a za nim chłopaków z zespołu. Powoli weszli i usadowili się na krzesłach przy łóżku.
- Obudziły Cię za pewnie głosy? Przepraszam za to...
- Ah! Nic się nie stało. Tylko się zastanawiam gdzie ja jestem?
- Jesteś w naszym dormie - odpowiedział na moje pytanie Jin. Uśmiechnęłam się w podzięce i wstałam. Podeszłam do okna i obróciłam się w ich kierunku. Każdy mi się przyglądał.
- Nawet nie planowałam podsłuchiwać... ale możecie mi powiedzieć o co chodzi z tym przesłuchaniem? - na mej twarzy pojawił się lekki grymas, a ręce skrzyżowałam na klatce piersiowej.
- Nasza wytwórnia organizuje przesłuchanie, które polega na za śpiewaniu i za tańczeniu do wybranego utworu przez siebie. Praktycznie jest to tak, jeśli dobrze za tańczysz i zarówno za śpiewasz to dostaniesz się do nowego, dokładniej utworzonego co zespołu lub po prostu będziesz przyłączona do istniejącego zespołu.
- Ale co ma to wspólnego ze mną?
- Chcieliśmy abyś poszła na to przesłuchanie, bo masz talent do tego.
- A pomyśleliście, że ja nie chcę?
- RiRin! Proszę, zgódź się na to! Od zawsze o tym marzyłaś przecież!
- Nie chce mi się z wami więcej dyskutować. Ale jeśli się nie zgodzę to nie dacie mi świętego spokoju prawda? - twierdząco pokiwali głową - No nic trudno... jednak muszę iść... - wypowiedziałam te słowa zrezygnowana. Po chwili usłyszałam okrzyki radości i każdy po kolei mnie przytulał. Co ja z nimi mam?
- RiRin... to dzisiaj o 12.00 przyjdź na przesłuchanie do naszej wytwórni dobrze?
- Dobrze~ - pożegnałam się z nimi i poszłam do domu. Po kilkunastu minutach byłam w domu. Poszłam umyć się i ubrać jakieś świeże ciuchy. Z myślą o przesłuchaniu wybrałam jakieś luźniejsze ale trochę eleganckie ubrania. Bo chyba nie będę tańczyć w sukience i w szpilkach prawda? Podeszłam do szafy i wyciągnęłam to co było mi potrzebne. Po chwili zeszłam ubrana do kuchni, aby coś zjeść. Skonsumowałam posiłek bardzo szybko. Spojrzałam na zegar 11.45. Pora już wychodzić. Zamknęłam drzwi na klucz, wzięłam rower i ruszyłam w drogę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz