Wyszłam z tego pokoju cała zdenerwowana. Bezczelny chłopak! Jak mógł mi to powiedzieć?! Zeszłam ze schodów i skierowałam się do frontowych drzwi. Zanim je otworzyłam, poczułam na swoim nadgarstku czyjąś rękę. Jeszcze bardziej zła odwróciłam się twarzą do '' intruza ''.
- Czego chcesz?! - krzyknęłam bardzo głośno. Nie minęła nawet sekunda i wszyscy już byli przy nas.
- Chciałem przeprosić...
- Ty?! Wielka gwiazda pop'u chce mnie przeprosić? Ah... to dla mnie zaszczyt! - warknęłam. Wyrwałam dłoń z jego uścisku i wyszłam z ich mieszkania. Kierowałam się w stronę małego jeziorka. Zawsze tam przychodziłam, gdy coś mnie gryzło, gdy byłam smutna lub chciałam się po prostu uspokoić tak jak teraz. Szłam w to miejsce około dwudziestu minut. Jak tylko tu przychodziłam, zachwycał mnie ten wspaniały widok. Wysokie drzewa, gdzie na trawę padał cień, duże jeziorko, gdzie odbijało się słońce i był niesamowity widok, ptaki, które zawsze '' śpiewają '' i leciutki wietrzyk. Ułożyłam się wygodnie na trawie i wsłuchiwałam się w śpiew ptaków. Jak przyjemnie - pomyślałam. Nie minęła nawet chwila, a telefon już dzwonił jak opętany. Spojrzałam na ekran Soon. Nie chciałam, żeby ktoś mi przeszkadzał więc wyłączyłam całkowicie urządzenie. Spokój. Tylko tego potrzebowałam. Dobrze, że nikt nie zna tego miejsca. Pamiętam jak rodzice mnie tu przyprowadzili jak byłam mała. Czuję jakby to było wczoraj.
Wspomnienie
- Ririn! - zawołała moja mama. Szybko z zeszłam po schodach i wpadłam do kuchni. Usiadłam na krześle i patrzałam na nich wyczekująco.
- Tak? - spytałam grzecznie.
- Ubieraj się i wychodzimy - powiedział tata. Spojrzałam nie pewnie w ich stronę. Co oni knują?
- A gdzie?
- To będzie niespodzianka!
Gdy tylko usłyszałam to słowo krzyknęłam radośnie. Podbiegłam do drzwi całkowicie ubrana. Rodzice tylko się naśmiali na ten widok. Tata wziął mnie na barana i wyszliśmy z mieszkania. Mama zamknęła dom i dołączyła do nas. Przez tą drogę ciągle mówiłam i zadawałam pytania. Nie pomijając tego, że dzisiaj mam urodziny. Jednak nie zapomnieli.
- Zamknij oczka - wykonałam słusznie polecenie. Przez mój nos doszedł napach jeziora i drzew. W oddali słyszałam śpiew ptaków.
- Możesz już otworzyć - usłyszałam spokojny głos rodzicielki. Cała podekscytowana otworzyłam swe oczy. Przed sobą ujrzałam śliczne jeziorko, dużo drzew, które były wręcz ogromne! Zeszłam z pleców taty i podbiegłam do jeziorka.
- Wszystkiego najlepszego! - zawołali moi rodzice. Pobiegłam w ich stronę i przytuliłam bardzo mocno.
- Dziękuję - te słowa wypowiedziałam cicho lecz z wdzięcznością. Pierwszy raz sprawili mi taki prezent. Zawsze ich nie było w domu.
- Podoba Ci się słońce? - spytałam moja mama, gdy skończyłam się do nich przytulać.
- Tak i to bardzo! - w moich oczach pojawiły się małe łezki ale otarłam je.
Koniec wspomnienia
Szkoda, że nie mogę im ponownie pokazać tego miejsca. Spojrzałam przelotnie w niebo i ujrzałam słońce. Czyli jest już 12 czy jakoś tak. Z kieszeni wyciągnęłam telefon i go włączyłam. Po chwili ujrzałam ponad 26 nieodebranych połączeń od Soon. Jakie to męczące. Wstałam i skierowałam się w stronę mojego domu. Byłam tam po dwudziestu minutach. Chciałam już otworzyć dom, gdy usłyszałam głośnie wołanie mnie. Nie tracąc czasu otworzyłam drzwi i weszłam tak szybko jak to możliwe, zamykając przy tym drzwi. Spokojnie...już nic Ci nie grozi. Wyjrzałam przez okno i zauważyłam, że Jimin czy jakoś tak się nazywał stał przy moim mieszkaniu. O Matko! Zsunęłam się po ścianie i ułożyłam moją dłoń przy sercu by się uspokoiło. Czemu ciągle ktoś mnie straszy?! Powoli wstałam z podłogi i wyjrzałam znów przez okno. Już go nie było. Nareszcie spokój! Poszłam w stronę lodówki, gdy ją otworzyłam załamałam się po prostu. Ona świeciła pustkami! Nie ma co jeść! Zrezygnowana poszłam w stronę pokoju. Coś mi śmierdziało... Powąchałam swoje ubranie. O Jezu! Jak śmierdzę! Fuu~ Zamiast iść do pokoju poszłam do łazienki by odświeżyć się. Gdy tylko wyszłam ubrałam się w ciuchy, wzięłam portfel, słuchawki i mogłam w końcu iść po jedzenie. Wyszłam i o mało co nie dostałam zawału! Co on prześladowca czy jak?! Spoglądał na mnie rozbawiony. Czy to jest aż tak śmieszne?
- Tak, śmiej się do woli. Postój sobie tutaj i uspokój się, a ja w tym czasie pójdę do sklepu - mruknęłam niezadowolona. Nie minęła nawet minuta, a on już był obok mnie. Towarzyszył mi w drodze tej jak i powrotnej. Nic się nie odzywaliśmy. Starałam się być miła i nic nie mówić. Jednak Jimin miał chyba inne plany. Już przy drzwiach od domu zaczął swoją jakże przepiękną przemowę. Nie chcąc go słuchać weszłam do mieszkania. Chciałam zamknąć '' wrota '' jednak noga od chłopaka mi to uniemożliwiała.
- Weź tą stopę, bo ci ją zmiażdżę!
- Nie.
- Yah! Mówię coś do Ciebie! - wkurzona otworzyłam szerzej drzwi. On korzystając z sytuacji wszedł do mego mieszkania. Chciałam go wygonić jednak coś mi się to nie udało. Zawiedziona usiadłam koło niego na kanapie.
- Riri. Słuchaj co do Ciebie mówię - spojrzał na mnie by się upewnić czy go słucham. Upewniony tym faktem zaczął mówić. - Serio. JungKook naprawdę nie chciał tego powiedzieć! Przez przypadek mu się do wymsknęło! Inaczej myślał, a inaczej powiedział. Powinnaś go zrozumieć. - gdy tylko powiedział '' powinnaś go zrozumieć '' ciśnienie momentalnie mi się podniosło. Wstałam i pociągnęłam go aż do drzwi. Otworzyłam je i normalnie wyrzuciłam chłopaka na chodnik. Patrzałam na niego zła.
- Słuchaj no! Mam jego przeprosiny w d***e! Niech się odwali ode mnie! Jak mam go zrozumieć?! Obraził mnie i to doszczętnie! Nie pokazujcie mi się na oczy... zawiodłam się na was... - gdy wypowiedziałam te ostatnie słowa zrobiło mi się smutno. Weszłam do domu i od razu wyjrzałam przez okno. Nie było go. Jakoś poczułam w sercu pustkę...
Nie myśląc już o tym wspięłam się po schodach do pokoju. Włączyłam muzykę głośno, żeby oczyścić to co mi leży na sercu. Położyłam się na łóżku i wsłuchałam się w słowa utworu. Tak minęło mi kilka godzin. Wstałam z łóżka i wyłączyłam piosenkę. Nie mając co robić wzięłam słuchawki, telefon, torbę, piórnik i jakiś zeszyt. I poszłam do parku.
- Tak, śmiej się do woli. Postój sobie tutaj i uspokój się, a ja w tym czasie pójdę do sklepu - mruknęłam niezadowolona. Nie minęła nawet minuta, a on już był obok mnie. Towarzyszył mi w drodze tej jak i powrotnej. Nic się nie odzywaliśmy. Starałam się być miła i nic nie mówić. Jednak Jimin miał chyba inne plany. Już przy drzwiach od domu zaczął swoją jakże przepiękną przemowę. Nie chcąc go słuchać weszłam do mieszkania. Chciałam zamknąć '' wrota '' jednak noga od chłopaka mi to uniemożliwiała.
- Weź tą stopę, bo ci ją zmiażdżę!
- Nie.
- Yah! Mówię coś do Ciebie! - wkurzona otworzyłam szerzej drzwi. On korzystając z sytuacji wszedł do mego mieszkania. Chciałam go wygonić jednak coś mi się to nie udało. Zawiedziona usiadłam koło niego na kanapie.
- Riri. Słuchaj co do Ciebie mówię - spojrzał na mnie by się upewnić czy go słucham. Upewniony tym faktem zaczął mówić. - Serio. JungKook naprawdę nie chciał tego powiedzieć! Przez przypadek mu się do wymsknęło! Inaczej myślał, a inaczej powiedział. Powinnaś go zrozumieć. - gdy tylko powiedział '' powinnaś go zrozumieć '' ciśnienie momentalnie mi się podniosło. Wstałam i pociągnęłam go aż do drzwi. Otworzyłam je i normalnie wyrzuciłam chłopaka na chodnik. Patrzałam na niego zła.
- Słuchaj no! Mam jego przeprosiny w d***e! Niech się odwali ode mnie! Jak mam go zrozumieć?! Obraził mnie i to doszczętnie! Nie pokazujcie mi się na oczy... zawiodłam się na was... - gdy wypowiedziałam te ostatnie słowa zrobiło mi się smutno. Weszłam do domu i od razu wyjrzałam przez okno. Nie było go. Jakoś poczułam w sercu pustkę...
Nie myśląc już o tym wspięłam się po schodach do pokoju. Włączyłam muzykę głośno, żeby oczyścić to co mi leży na sercu. Położyłam się na łóżku i wsłuchałam się w słowa utworu. Tak minęło mi kilka godzin. Wstałam z łóżka i wyłączyłam piosenkę. Nie mając co robić wzięłam słuchawki, telefon, torbę, piórnik i jakiś zeszyt. I poszłam do parku.
~~* 10 minut później *~~
Usiadłam sobie na trawce, gdzie cień padał. Było strasznie gorąco. Dobrze, że jeszcze pomyślałam i wróciłam się przebrać. Od razu wzięłam do ręki ołówek i zeszyt. Do uszów włożyłam słuchawki i puściłam sobie ulubione piosenki. Rysowałam to co mam przed sobą. Czyli ławeczkę na, której siedziała para zakochanych gdzieś po sześćdziesiątce. Jak miło się patrzy na takie coś. Obok ławeczki był ich pies. A za nimi była fontanna. Nie wiem ile czasu na tym spędziłam ale sama przyznam, że nawet ładnie mi to wyszło. Wstałam, otrzepałam się i wzięłam wszystko co tu przyniosłam. Teraz szłam nieco dłużej. Doszłam do domu po 20 minutach. Otworzyłam drzwi i weszłam do domu. Położyłam na stole wszystkie rzeczy i poszłam do kuchni by coś zjeść. Po skonsumowaniu '' małego '' posiłku zauważyłam, że mój telefon dzwoni. Wzięłam go do ręki i odebrałam.
- Halo?
- Czy przy telefonie jest Kwon RiRin?
- Tak. A coś się stało?
- Mogłaby Pani wyjść na przeciwko swojego domu?
- Już wyszłam.
- Niech Pani spojrzy na dom, który stoi przed Panią...
- Patrzę i coś ma się stać?
- Tak.
* BIPP * Koniec połączenia. Kurczę... rozłączył się. Patrzałam na to mieszkanie aż coś się wydarzy. Minęło tak z dziesięć minut. Wkurzona, że nic się nie dzieje weszłam do swojego mieszkania ale coś mnie uprzedziło. Jakiś głos. Obróciłam się i zamarłam...
Tak była ubrana Rrin jak poszła do parku:

Jak mogłaś zakończyć w takim momencie? >.<
OdpowiedzUsuńI tak świetne <3