Nie mogłam wydobyć głosu. Nic. Pustka. Patrzałam na tą osobę zła, zszokowana, szczęśliwa, miałam bardzo dużo emocji wobec niej. Poruszyłam głową, a później już całym ciałem. Podbiegłam do niej i uściskałam mocno. Dawno już jej nie widziałam.
- Ile to już minęło? 6 - 5 lat? - zaśmiała się.
- Nic się nie zmieniłaś! No może wypiękniałaś...
- Nie praw mi komplementów, bo się jeszcze zarumienię!
- Dobrze~ - o to tym słowem zakończyłyśmy rozmowę. Ale... coś mi tu nie pasowało. EunRi wyjechała do Anglii, żeby tam już zamieszkać na stałe i powiedziała, że wróci jak będzie mieć 20 lat. Dlaczego teraz wróciła? Chciałam już jej to pytanie zadać ale coś mnie powstrzymało. Mianowicie ktoś. Rozglądnęłam się. Za nią stała osoba, znienawidzona osoba. Miałam zamiar pójść do domu ale Ri mnie powstrzymała. Stałam przed nim. Byliśmy sam na sam.
- Więc co chcesz?
- Chciałem przeprosić!
- Ah! Daruj już to sobie!
- Nie! Nie mogę. Powiedziałem coś co Cię skrzywdziło, a tak nie miało być...
- A jak?! - Riri ochłoń trochę i spróbuj dać mu się wytłumaczyć - Dobra masz 5 minut na dobre wyjaśnienie. Jak mnie to nie przekona...
- Dobrze! Może zacznę od tego. Chce Cię bardzo, bardzo przeprosić! Jest mi naprawdę przykro! Nie wiem dlaczego to powiedziałem, miałem coś innego na myśli. Mogę nawet uklęknąć, robić Tobie za służącego, mogę nawet umyć Ci stopy! Ale proszę ten jeden raz wybacz mi! - spojrzałam na niego. Nie chciałam doprowadzić go do takiego stanu. Prawie płakał! Chciał już uklęknąć tak jak mówił ale mu na to nie pozwoliłam. Szybko usiadłam przed nim i wzięłam jego ręce w moje dłonie.
- JungKook słuchaj mnie teraz uważnie. Uraziło mnie to co powiedziałeś, było mi na serio przykro. Nie umiałam inaczej się zachować. Musiałam tak postąpić. Zraniłam Cię i to dość mocno, bo teraz przeze mnie jesteś w takim stanie. Wybaczysz mi?- teraz to on patrzał na mnie. Troszeczkę chyba zszokowany. Wziął swoje dłonie od moich i mnie przytulił. Razem przewróciliśmy się na trawę. Byłam tak samo szczęśliwa, tak jak on. Było to widać nawet po jego zachowaniu. W końcu się ode mnie odczepił. Wstał i podał mi rękę.
- Ja sławny, słodki i przepiękny piosenkarz Jeongguk, wybaczam Tobie!
- Tak, tak, ale wiesz nie musiałeś mówić tych słów, które są tutaj zbędne. Nie jesteś wcale słodki i piękny jak to ty określiłeś - zauważyłam, że chyba pora uciekać. Szybko zaczęłam biec. Oglądnęłam się za siebie. On pędził jak nie wiadomo co! Widać było, że się trochę wściekł. Byłam już trochę spokojniejsza, bo wydostałam się z ich ogródka. Przystanełam, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Jak można mieć tak duży dom?! I do tego jeszcze ogródek?! Ponownie spojrzałam za siebie. Nie ma go. Może już się zmęczył lub dał sobie z tym spokój? Wróciłam do poprzedniej pozycji i o mało co nie dostałam zawału! Ten człowiek stał przede mną! Teraz to już mogę liczyć na pewną śmierć. Zbliżył się do mnie. Czułam jego oddech na swojej twarzy. O maj gat! RiRi! Spokojnie, przecież to tylko zwykły chłopak. Zwykły chłopak. Zwykły, śliczny chłopak.
~~ * JungKook *~~
Spojrzałem na jej piękną twarz. Nie wiedziałem, że jest taka śliczna. Miałem ochotę ją pocałować. Ale nie wiedziałem czy ona czuje to samo co ja. Bolesne tortury. Zbliżyłem się jeszcze bardziej, podniosłem swoje dłonie do wysokości jej brzucha i zacząłem RiRin łaskotać. Śmiała się, wyrywała się, a ja tylko patrzałem się jak '' uchodzi z niej życie ''. W końcu przestałem. Nie umiała złapać tchu. Spojrzała na mnie podchwytliwe i tak samo zaczęła mnie '' torturować ''.
- S-stop! Ri-rin! Nie u-umiem o-odd-oddychać! - z ledwością wypowiedziałem te słowa. Przestała. Nagle zaczęła się śmiać, a ja nie wiedziałem dlaczego. W późniejszym czasie zrozumiałem dlaczego.
~~* RiRin *~~
Zaczęłam się śmiać z tego. Jakie to było śmieszne. Spojrzałam jeszcze raz na jego twarz. Nie dość, że wyglądał jak dojrzały burak to jeszcze ta fryzura.
- RiRi! Z czego tak się śmiejesz? - zapytał się.
- Z Ciebie - podałam mu małe lusterko. Na początku nie wiedział o co chodzi ale w końcu załapał. Oddał mi je i tak samo jak ja zaczął się śmiać. Trwaliśmy w takim stanie chyba z 5 minut. Przestaliśmy, ponieważ EunRi chciała się pożegnać z nami. Wstałam, otrzepałam się i przytuliłam ją mocno do siebie.
- Kiedy znowu przyjedziesz nas odwiedzić?
- Sama nie wiem, jak znajdzie się potrzeba - odkleiła się ode mnie i podeszła do Kooka. Przytuliła go i powiedziała mu coś na ucho. Gdy tylko odeszła on spojrzał w moją stronę ale po chwili spuścił głowę i odszedł do reszty zespołu. Ja za to poszłam do domu. Byłam zmęczona tym dniem. Weszłam i od razu spojrzałam na zegar wiszący na ścianie - 22.15. Już tak późno? Przecież na dworze jest jeszcze jasno. O kurczę! Jutro szkoła. Wspięłam się po schodach do łazienki by zrobić co trzeba, a później do mojego pokoju. Spakowałam książki i zeszyty na jutro, przygotowałam sobie też ciuchy. Zgasiłam wszystkie światła i oddałam się morfeuszowi.
~~* Rano *~~
Obudził mnie dźwięk budzika. Spojrzałam na niego - 7.10. Spokojnie poszłam do łazienki. Wyszłam z tego pomieszczenia cała odświeżona. Zeszłam po schodach do kuchni, aby zjeść ''małe'' śniadanie. Gdy tylko skonsumowałam posiłek, skierowałam się do mojego pokoju, żeby przebrać się. Wzięłam już przygotowane ciuchy i się w nie ubrałam. Wyglądały one tak:
Ponownie spojrzałam na zegar, wskazywał godzinę - 7.40. Wzięłam tylko plecak, który wyglądał dziwnie, dostałam go od JeJin. W końcu trzeba go założyć.
(Plecak od RiRin):
Poprawka przed lustrem i mogłam wychodzić. Po drodze włożyłam do uszów słuchawki, puściłam przez nie muzykę i wyciągnęłam z torby książkę, którą uwielbiam czytać. Nie wiem ile minęło ale w końcu podniosłam głowę z nad książki. Byłam już dawno przed szkołą. Spojrzałam na zegarek - 7.57. Mam tylko trzy minuty?! To ile ja tu stałam? Nie zadręczając się już tymi pytaniami pobiegłam do szkoły, a szczególnie do klasy. Zdążyłam na czas! Nauczyciel jeszcze przynajmniej nie przyszedł. Usiadłam na swoje miejsce i wypakowałam się. Po chwili Pan Park przyszedł i zaczął swój nudny wykład. Rozglądnęłam się po klasie i zauwazyłam, że sławnego chłopaka dzisiaj nie ma. Ciekawe czemu. Tak przez całą lekcje myślałam o przeróżnych rzeczach, osobach. Po skończeniu jednej godziny zajęć miałam już dość. Ale musiałam jakoś wytrzymać jak chcę mieć dobre oceny.
Ponownie spojrzałam na zegar, wskazywał godzinę - 7.40. Wzięłam tylko plecak, który wyglądał dziwnie, dostałam go od JeJin. W końcu trzeba go założyć.
(Plecak od RiRin):
Poprawka przed lustrem i mogłam wychodzić. Po drodze włożyłam do uszów słuchawki, puściłam przez nie muzykę i wyciągnęłam z torby książkę, którą uwielbiam czytać. Nie wiem ile minęło ale w końcu podniosłam głowę z nad książki. Byłam już dawno przed szkołą. Spojrzałam na zegarek - 7.57. Mam tylko trzy minuty?! To ile ja tu stałam? Nie zadręczając się już tymi pytaniami pobiegłam do szkoły, a szczególnie do klasy. Zdążyłam na czas! Nauczyciel jeszcze przynajmniej nie przyszedł. Usiadłam na swoje miejsce i wypakowałam się. Po chwili Pan Park przyszedł i zaczął swój nudny wykład. Rozglądnęłam się po klasie i zauwazyłam, że sławnego chłopaka dzisiaj nie ma. Ciekawe czemu. Tak przez całą lekcje myślałam o przeróżnych rzeczach, osobach. Po skończeniu jednej godziny zajęć miałam już dość. Ale musiałam jakoś wytrzymać jak chcę mieć dobre oceny.
~~* 7 godzin później *~~
Nareszcie! Koniec lekcji. Szczęśliwa wybiegłam z szkoły, kierując się ku domu. Lecz zmieniłam swoje plany. Zamiast udać się do swojego mieszkania, poszłam do parku. Minęło 10 minut i byłam już na miejscu. Usiadłam sobie wygodnie na ławeczce i zaczęłam czytać książkę. Zagłębiając się coraz bardziej w lekturze, nie słyszałam już nic, nie zwracałam uwagi na to kto do mnie mówił lub coś innego. Z tego jakże pięknego transu wyrwało... szczekanie psa? Podniosłam leniwie głowę i spojrzałam na niego. Był to średniej wielkości pies, miał czarne plami i białą sierść. Obroża jest. Czyli uciekł komuś? Złapałam go i rozejrzałam się po przechodzących ludziach. Żadnej oznaki, żeby ktoś szukał psa. No nic... trzeba będzie się nim zaopiekować. Wzięłam go na ręce i usadowiłam obok mnie na ławeczce. Po chwili usłyszałam nawoływanie. '' Przyjaciel '' koło mnie zerwał się na ten dźwięk. Szybko założyłam plecak i pobiegłam za nim. Po kilku minutach znalazłam się przed właścicielem psa. Okazał się nim być wiecznie uśmiechnięty chłopak. Czemu akurat na niego trafiłam? Boże... dlaczego mi to robisz?
- Oh... szukałem Cię Chiri! Gdzieś ty się podziewał? Co? - mówiąc i jednocześnie głaskając psa spojrzał na mnie - O! RiRin! Czemu tu się znalazłaś? Czyżbyś znalazła naszego, małego Chiri?
- Tak. A teraz ja już sobie pójdę, bo mam jeszcze parę spraw do załatwienia - nie minęła nawet chwila, a on złapał mnie za nadgarstek.
- Może... zaprosiłabyś się na spacer? - głową wskazał na psa. Popatrzałam na niego i widziałam jak robi minkę typu: Jeśli się nie zgodzisz będę nękać Cię cały czas. Nie chcąc tego zgodziłam się. Spacerowaliśmy, wygłupialiśmy się i gadaliśmy o różnych '' pierdołach ''. Nie patrząc nawet na godzinę, ani na otoczenie nagle znaleźliśmy się przed naszymi mieszkaniami.
Tak więc, dziękuję za dzisiejszy spacer! Do zobaczenia! - pomachał mi, uśmiechnął się i wszedł do domu. Ja za to nadal stałam na tej drodze, patrząc na ich dom. W końcu weszłam do swojej '' rezydencji ''. Było zbyt ciemno jak na taką porę. Rozglądnęłam się po mieszkaniu. Chciałam już krzyknąć jak ktoś mnie złapał z tyłu i zatkał buzię.
- Nie krzycz! Bądź grzeczna... jak nie to stanie się Tobie krzywda i twoim bliskim! - sprawca miał taki... dziwny głos. Nagle osoba, która mnie trzymała rozluźniła się trochę. Więc ja korzystając z tej chwili wyrwałam się i kopnęłam tam gdzie trzeba. Chłopak upadł na podłogę trzymając się za kroczę. Nie było mi go, ani szkoda. Wzięłam to co miałam pod ręką i chciałam już zadać cios ale uprzedził mnie głos.
- Czekaj! To ja...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz