piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 21 ♥ KONIEC OPOWIADANIA :(

Mam dla was bardzo przykrą wiadomość, otóż już dzisiaj skończyłam te opowiadanie, LECZ ciągle na tej stronę będę prowadziła nowe, które zacznę pisać od tej niedzieli. Nie wiadomo jaki to będzie zespół, ani bohaterowie, nowy wpis o NOWYM opowiadaniu pojawi się w poniedziałek, w samo południe. I jeszcze w wigilię postaram dać BONUS z wigilią jaka się dzieje z BTS i Kwon RiRin. Myślę, że nadal będziecie odwiedzać mój blog i czytać chętnie nowe opowiadanie c; Miłego czytania życzę~~ 



Odeszłam od okna, ubrałam buty na stopy i wyszłam z mieszkania. Kierowałam się w stronę wyjścia budynku. Byłam trochę zestresowana, bo nie wiem jak mnie przyjmą. Nagle w moich oczach pojawiły się łzy, nie ocierałam ich. Musiałam już teraz zobaczyć chłopaków. Gdy byłam na dole, widziałam na własne oczy. Stali, czekali, śmiali się, chciałam ich przytulić.. Naszła mnie taka ochota. Miałam już postawić krok, lecz coś mnie zatrzymało. Strach, który nagle narodził się w moim ciele. Nie mogłam się ruszyć, nawet o milimetr. Tylko się na nich patrzyłam. Nagle V się odwrócił. Jego rozszerzone oczy, zdziwiona mina i palec, który na mnie wskazuje. Jak na zawołanie, chłopcy odwrócili się w tym kierunku. Ta sama reakcja. W końcu, pierwszy ruch wykonał Lider. Podszedł do mnie, stanął przede mną i nie wiedział co ma zrobić. Ja za to podniosłam ręce i go przytuliłam z całej siły.
- Bardzo za Tobą tęskniłam.. Za tymi kłótniami… Brakowało mi tego.. – nie puszczałam jego ciała, a z mych oczu popłynęły słone łzy, które zaraz poczułam na ustach.
- RiRin, pierwszy raz to powiem. Ja tak samo.. – przytulił mnie z całej siły, lecz po chwili puścił. Spojrzałam na niego z pod grzywki, ale nic nie widziałam. Przeszkadzały mi w tym łzy.
- A ze mną to się już nie przywitasz? – spytał się V. Podeszłam do niego i przytuliłam bardzo mocno. Szkoda tylko, że nie mogłam ich wszystkich zmieścić w moich ramionach. Gdy tylko znalazłam się w jego objęciu, on zaczął głaskać mnie po głowie. Na początku delikatnie, a później coraz mocniej. Chyba mi się głowa przypaliła. Szybko się od niego odsunęłam, podniosłam wzrok na Tae i zobaczyłam wredny uśmiech.  Nigdy takiego nie widziałam.
- Co uciekasz? Czeka Cię sroga kara.. – zatarł dłonie, nadal ten sam wyraz twarzy i podchodził do mnie.  Przyznam, że wygląda jak zwykły pedofil, który dopiero co wyszedł z więzienia i złapał swoją ofiarę. Czuję się poszkodowana.  Nie wiem co mam zrobić, na pewno nie ucieknę, też mu nie przywalę.. Spojrzałam po chłopakach, oni się tylko z tego śmiali. To jest naprawdę niesprawiedliwe! Rozglądnęłam się po otoczeniu, teraz zauważyłam, że wokół nas jest dużo ludzi. Czy oni aż tak są popularni? Inni robili zdjęcia, jedni plotkowali, drudzy śmiali się. Nie lubię być w środku zainteresowania. Wtedy bardzo źle się czuje, te wszystkie spojrzenia… Odwróciłam się w stronę chłopaka.
- Przepraszam Tae, ale nie dzisiaj. – odeszłam od nich, kierując się w stronę mieszkania.  Byłam po prostu zwykłym tchórzem, nie miałam odwagi stanąć im w twarz, ani tym ludziom. Jestem żałosna. Otworzyłam drzwi od domu, weszłam do pomieszczenia i udałam się do salonu. Usiadłam na kanapie, zamknęłam oczy i rozpłynęłam się w myślach. Ukazał mi się ich obraz, jak wyglądali, lecz nie widziałam nigdzie Kook’a. Czyżby nie chciał się ze mną spotkać? Posmutniałam trochę, to bolesne jeśli Twoja ukochana osoba, tak Cię odrzuca. Przecież ja to samo zrobiłam, nie mam co Jego winić. Otworzyłam swe oczy i nad sobą zobaczyłam Jin’a.  Tak się przestraszyłam, że aż spadłam z kanapy.
- Ya! Nie wiesz jak mnie wystraszyłeś?! Tak się nie robi!
- Ale.. miałaś drzwi otwarte, więc postanowiliśmy się rozgościć.
- Co? Jak to ‘’my’’?
- Proste. Masz coś do jedzenia? Jestem głodny, a Ty za pewnie też. Przygotuję jakieś danie.
- Znajdzie się coś w lodówce. Nie zrób mi bałaganu, nie chce później sprzątać po Tobie.
- Tak, tak… - dalej nie usłyszałam, bo poszedł do kuchni. Co ja z nim mam? Wstałam z podłogi i się rozglądnęłam po pokoju. Na razie tylko spotkałam Jin’a. Nagle usłyszałam trzask, który wydobył się z łazienki. Szybko tam pobiegłam i zobaczyłam V’iego, który leży na kafelkach, a nad nim stoi J’Hope z kawałkami szkła. Co oni tutaj robili? Gdy chłopcy usłyszeli dźwięk mojego ‘’kaszlnięcia’’ to odwrócili się w moją stronę.
- He he.. Ja Ci to wszystko wytłumaczę…
- Już to widzę. Odłóż to natychmiast! Ty wstawaj i pozbieraj resztę szkła, żeby nikomu nie stała się krzywda. A Ty – spojrzałam na J-Hop’a, który właśnie ‘’uciekał’’. – odkupujesz mi to!
- Niech Ci będzie, ale pomożesz nam?
- Nie, mam ważniejsze sprawy na głowie. – nagle usłyszałam krzyk. – widzisz? Sami zrobiliście bałagan i sami go posprzątacie. – wyszłam z tego pomieszczenia i kierowałam się w stronę głosu. Okazało się, że ten krzyk pochodził od Jimin’a. Stanęłam przed nim i spojrzałam na niego jak, na głupka. Kto mądry, specjalnie wchodzi  na szafę i ściąga bardzo wielkich rozmiarów pudło. Jeśli ktoś tak robi, to musi mieć chyba same dobre oceny lub nie mieć nic w głowie.  Teraz chłopak leży pośród tych wszystkich zeszytów, zdjęć i nie wiem co tam jeszcze jest.  Kucnęłam przy nim i zaczęłam zbierać powoli rzeczy.
- Człowieku, coś ty robił?
- Chciałem tylko ściągnąć to i nagle… Dalej chyba wiesz.
- Tak, tak… Nie gadaj już, tylko pomóż mi z tym. – powiedziałam, gdy tylko zauważyłam, że chciał coś jeszcze dopowiedzieć.  Po niecałych 5 minutach, skończyliśmy. Odłożyłam pudło, obok szafy i powędrowałam do kuchni. Przyciągały mnie te zapachy, które były takie delikatne. Gdy weszłam do pomieszczenia, ujrzałam Jin’a, który ciągle gotuje, lecz na blacie było już kilka dań. Stawiałam kroki jak najciszej, tylko żeby nie zauważył. Ale oczywiście los musi być przeciwko mnie.
- RiRin, wiem, że tu jesteś.
- Mogłeś chociaż udawać.
- Nie umiem kłamać..
- Już Ci uwierzę. – usiadłam przy stole i oczekiwałam na potrawy. Byłam strasznie głodna, a już dawno nie jadłam porządnego posiłku. Wracają stare czasy. Uniosłam wzrok na plecy chłopaka. Z tyłu wyglądał jak mama, która gotuje dla dzieci. Taka atmosfera rodzinna. Oparłam głowę na dłoni i utkwiłam wzrok na nim, lecz nie na długo.  Ktoś na mnie naskoczył z tyłu. Chociaż nie wiem jakim cudem, jak ja siedziałam na krześle.  Odwróciłam się w stronę tej osoby, okazało się, że to Suga. Załamałam się. Jeden dzień, a mam dość .
- RiRin~ Chodź ze mną na zakupy~
- Nie mam pieniędzy.
- Ale za to ja mam~ Nie bądź taka~ Na godzinkę..
- Suga! Nie denerwuj mnie! Nie będę od Ciebie pożyczała pieniędzy na ciuchy..
- To.. będzie prezent od przyjaciela!~ Proszę, zgódź się~
- Nie, jestem głodna i czekam na jedzenie.
- A po?
- Będę zajęta.
- A czym?
- Suga! Zachowujesz się teraz jak małe dziecko! Zakupy, zakupy, tylko Ci one w głowie.
- Bo chcę iść na zakupy!
- A ja nie!
- Proszę~ Rap Mon ze mną nie chce iść…
- I chyba wiem dlaczego.. – powiedziałam cicho pod nosem. Dobrze, że nie usłyszał tylko się na mnie popatrzał oburzony i odszedł gdzieś.  Jednego dzieciaka mniej. Odetchnęłam z ulgą, położyłam ręce na stole, a na nich swoją głowę. Jeszcze przyjdzie jeden, a się wykończę.  Jak na zawołanie, zleciał się.
- RiRin!! Zepsuło się to! – stanął przede mną cały spanikowany. Nawet nie wiedziałam o co chodzi, dopiero gdy spojrzałam na jego ręce. Trzymał w nich moje radyjko, które dostałam od szefowej.
- Ya!! Coś ty z nim zrobił?!
- Tylko wziąłem to do ręki i nagle nie chciało grać..
- Powiedz mi.. Jakim cudem?! Przecież od tak nie mogło się zepsuć! To było od szefowej!
- Coś ważnego?
- Tak!
- Ups.. Jakoś się naprawi..
- Nic już nie dotykaj… - powiedziałam z wściekłością. Wyrwałam mu to z dłoń i ułożyłam delikatnie na stole. Usiadłam ponownie na krzesło i przyglądałam się urządzeniu. Biedne radyjko. W tak młodym wieku zginąć, dopiero miała 4 miesiące… Zaczęłam się użalać nad nieruchomą rzeczą. Czemu mój los taki musi być jak tylko ich spotkam? 
- RiRi, sprzątaj to ze stołu. Będę już podawać dania. – powiedział Jin, biorąc do ręki talerze. Szybko wzięłam urządzenie i położyłam na podłodze. Oby nikt nie nadepnął na to. Niechętnie zawołałam resztę chłopaków. Biegli jakby się gdzieś paliło. Oczywiście Tae jak szedł do krzesła, MUSIAŁ nadepnąć na radyjko. Nie wzruszony niczym, usiadł spokojnie i zaczął delektować się jedzeniem.  Spojrzałam z żalem na radio. Teraz to już na pewno nie będzie grało… Podniosłam głowę do góry i to co widziałam zszokowało mnie. NIC już nie było na stole. Tylko jakieś ogryzki, okruszki. Będę głodowała, a myślałam, że się spokojnie najem. Wstałam i powędrowałam do swojego pokoju. W sypialni panował całkowity porządek, wszystko miałam na miejscu, chociaż nie zawsze chciało mi się układać. Ściany były koloru beżowego, a na nich obrazy. Obok drzwi było od razu łóżko, a naprzeciwko znajdowało się biurko, na którym był laptop. Jakieś szafeczki, lustro, pudła. A w szarym końcu kryła się gitara klasyczna. Już dawno na niej nie grałam i niech tak pozostanie. Ułożyłam się wygodnie na łóżku, zamknęłam oczy. W mojej głowie pojawił się obraz. Szczęśliwy zarazem smutny. Wyobrażałam sobie to do końca. Bardzo tego chciałam, żeby to się spełniło, ale nie wiem jak tego dokonać. W tym tkwi problem. Powoli otworzyłam swe oczy i spojrzałam na zegarek: 18.31 Ten czas bardzo szybko leci, zdecydowanie za szybko. Tak sobie leżałam na puchowym pokryciu, aż w końcu musiało to się skończyć. Do pokoju wparował Monster, widać było, że się zmęczył. Podszedł do mnie, chwycił za rękę i zaprowadził do salonu. To co tam zobaczyłam zachwyciło mnie. Pomieszczenie wyglądało naprawdę pięknie. Wszędzie latały balony, z głośników leciała muzyka, na stoliku były przeróżne dania, gdzieniegdzie leżały kolorowe misie, na ścianach były malowidła, a między kuchnią i salonem wisiał wielki napis:

‘’ Tęsknimy! Wróć do nas! ’’

Spojrzałam na chłopaków z łzami w oczach. To było naprawdę piękne i wzruszające. Podbiegłam do nich i każdego przytuliłam.
- Nie musieliście tak dużo robić. Wystarczyły mi te prezenty i list..
- Oj tam… Ważne, że jestem zadowolona, prawda?
- Tak! Jestem przeszczęśliwa! Dziękuje wam za to~
- Ale to jeszcze nie koniec. Mamy następną niespodziankę~ - podszedł do mnie Suga i zawiązał mi wokół głowy opaskę z bawełny. Zamiast widzieć co się dzieje, to mam ciemność przed oczami. Dziwnie się czułam. Owszem słyszałam co się dzieje, ale nic nie widziałam. Nagle ktoś złapał mnie za ramiona i gdzieś prowadził. Poczułam lekki wiatr i szumy, więc za pewnie jesteśmy na dworze. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, gdzieś będziemy jechać. Usiadłam sobie wygodnie na siedzeniu i oczekiwałam na dalszy rozwój wydarzeń. Wspomniałam sobie, że już dawno nie jechałam tym autem. Może się coś zmieniło od wewnątrz, ale nie mogłam nic zobaczyć.
- Jesteśmy już na miejscu. Teraz ostrożnie wysiadaj.. – powiedział do mnie Suga. Chwycił mnie za dłonie i wyprowadził z samochodu. Stanęłam na ziemi i szłam potulnie za nim. Oczywiście on mnie kierował. Słyszałam ciche szepty, które były tajemnicze, leciutki śpiew ptaków, był muzyką dla mych uszów, szelest drzew. To wszystko dodawało uroku, lecz jeśli bym zobaczyła ten krajobraz, byłby jeszcze piękniejszy. Nie wiadomo ile szliśmy, ale mnie już nogi bolały.
- Niech ktoś mi powie, kiedy będziemy na miejscu?
- Poczekaj jeszcze chwilkę, Jesteśmy już prawie. – powiedział J-Hope. Bardzo duża wskazówka. Powoli nudząc się, zaczęłam śpiewać sobie w myślach. Ułożyłam nawet tekst piosenki, który oczywiście zaraz zapomniałam. Muszę chyba brać jakieś specjalne tabletki na pamięć. Może to mi wtedy pomoże.
- Już jesteśmy. – powiadomił mnie Jimin. Powoli zdjęłam opaskę z oczu i zobaczyłam przed sobą nieziemski widok. To było niesamowite. Wokół mnie było pełno drzew, które się kołysały w rytm wiatru, na pojedynczych gałązkach siedziały ptaki, które delikatnie śpiewały, w oddali było małe jeziorko, które błyskało się od zachodzącego już słońca. Wszystko było takie piękne. Mogłabym tu nawet zamieszkać!
- Chłopaki, kocham was~ To jest chyba najlepsza niespodzianka, która mnie spotkała!
- Przecież to jeszcze nie koniec. Jest dalsza część, ale to musisz już sama poszukać.
- Gdzie? Może jakieś wskazówki?
- W specjalnym, tajemniczym miejscu, czeka na Ciebie Twoja ukochana i najważniejsza osoba.. – gdy tylko usłyszałam tą część zdania, zerwałam się to poszukiwań. Chciałam go odnaleźć, zobaczyć, przytulić. Nie ważne ile dzieli nas kilometrów, chcę go teraz. Przedzierałam się przez różne krzaki, trochę miałam poharatane ręce, ale to nic nie szkodzi. Miałam się już poddać, lecz usłyszałam czyiś śpiew.

‘’ Nie mogę zasnąć całą noc
Do końca czasu
Nieważne jak bardzo próbuję Cię zapomnieć ’’ 

Coraz bardziej było słychać melodie.

‘’ Jesteś moją czekoladką, moja najsłodsza czekoladka
Naprawdę chcę Cię mieć ‘’

W końcu dotarłam na miejsce, gdzie było słychać muzykę. Nie uwierzyłam własnym oczom. On tam stał, obrócony do mnie plecami. Wokół nas nic nie było, pusta polana. Byliśmy tylko my. Cicho do niego podeszłam i przytuliłam bardzo mocno. Po chwili w moich oczach pojawiły się łzy, nie umiałam ich powstrzymać.
- RiRin… Wiem ile Ci przykrości sprawiłem, ale chciałbym Ci coś wyznać. – odwrócił się do mnie tak, że stykaliśmy się czołami. – Od kiedy się pojawiłaś w naszym zespole niezbyt za Tobą przepadałem. Myślałem, że jesteś podejrzaną osobą, lecz później ta nienawiść przerodziła się w miłość. Za każdym razem gdy na Ciebie spojrzałem, miałem motylki w brzuchu, nie umiałem się wysłowić, a serce biło mi jak szalone. A to wszystko przez Ciebie. Pogrywałaś sobie ze mną. Nie zwracałaś na mnie, na moje uczucia, czułem się wtedy okropnie. Nadeszła taka chwila, że miałem Ci to wszystko wyznać, lecz Ty odeszłaś. Nie było Cię przez dwa lata i teraz chcę to powiedzieć. Kocham Cię. Kocham Cię nad życie. Tęsknie za Tobą, jeśli nie ma Ciebie obok mnie. Brakuję mi Twojej bliskości, którą zawsze mi ofiarujesz, Twego uśmiechu, Tych oczu. Wszystko mi się w Tobie podoba. Czy będziesz moją dziewczyną? – gdy wypowiedział jakże te piękne słowa, uroniłam łzy szczęścia. Przytuliłam go tak mocno, że aż oboje polecieliśmy na trawę.
- Tak, będę Twoją dziewczyną do końca mego życia. Kocham Cię Kook~
- Ja Ciebie też RiRin…  

----------------------------------------------------

BARDZO WAS PROSZĘ O KOMENTARZ. BĘDĘ WIEDZIAŁA, ŻE KTOŚ CHOCIAŻ CZYTA TE OPOWIADANIE I Z SIŁĄ NAPISZĘ KOLEJNE, NOWE. DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ! ♥

2 komentarze:

  1. Omo... wspaniałe. Szkoda, że to już koniec, ale z niecierpliwością będę czekać na kolejne opowiadanie. Oby tak dalej. Hwaiting!!

    OdpowiedzUsuń
  2. To opowiadanie było cuuudne. * . *
    Przeczytałam calutkie. :))
    Karvil ^ ^

    OdpowiedzUsuń