czwartek, 15 stycznia 2015

Rozdział 4

Witam was~ Pogoda tak zmienna jest ;;  Pod chwilą małego wolnego czasu, zabrałam się na następny rozdział. Zauważyłam, że jednak zbytnio nie zainteresowało was to opowiadanie, lecz ja nadal będę je pisała ^^ Miłego czytania jak i dnia~ ♥♥




Gdy byłam na dole, otworzyłam lodówkę i do niej zajrzałam - totalna pustka. Smutna jak i głodna zamknęłam drzwiczki, chciałam wrócić do pokoju, lecz przyszła mi jeszcze jedna myśl. Podeszłam z nadzieją do małej szafki, której nikt nie używa i nie zagląda. Otworzyłam i moje przeczucia mnie nie zawiodły. Była tam paczka chipsów jak i delicji. Wyciągnęłam je, wzięłam pod pachę i skierowałam się do poprzedniego pomieszczenia.

Dałam klamkę na dół i cicho zamknęłam nogą drzwi, tak żeby współlokatorzy się nie obudzili. Jedzenie położyłam na stole, a sama włączyłam światło, które do tej pory było wyłączone. Od razu jaśniej się zrobiło, lecz głód dawał swe znaki.

Usiadłam na poduszce, która była położona na podłodze. Wzięłam do ręki chipsy, otworzyłam opakowanie i zaczęłam się delektować. Od razu burczenie w brzuchu przestało. Zadowolona z słodyczy, wzięłam telefon do ręki i naszła mnie ponowna myśl, żeby zobaczyć co się dzieje na tym świecie. Chciałam, żeby to minęło, ale tak się nie stało. Z czystej ciekawości weszłam na Internet i weszłam na wiadomości. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy SŁAWNY ZESPÓŁ B.A.P! Taka była etykieta. Kliknęłam na nią i pojawiły mi się przeróżne informacje. Weszłam na pierwszą lepszą DWÓCH CZŁONKÓW Z TEGO ZESPOŁU BĘDĄ CHODZILI DO SZKOŁY... Dalej już nie czytałam tylko skupiłam się na napisanej treści.

Kiedy to przeczytałam prawie telefon wypadł mi z ręki. Oszołomiona położyłam go na stole i dalej nie wierzyłam to co tam było. Te imiona utkwią mi w pamięci. Bang YongGuk, Zelo.. Dwóch powiązanych ze sobą ludzi, którzy nie wiedzą, że tak naprawdę są związani z przeznaczeniem...


Szybko otrząsnęłam się z tego i ponownie zabrałam się za jedzenie. Strasznie mnie to martwiło. YongGuk, który pojawił się w moim śnie, jako ukochany, a Zelo, chłopak z tajemniczego zeszytu. Nie wiedziałam co mam z tym zrobić, wszystko mi się mieszało. Powstał mały kłębek, którego nie da się rozplątać. 

Spojrzałam na zegar 00.02 
- Już taka godzina? Wstałam ponad godzinę temu, a nadal nie jestem śpiąca.. - westchnęłam i zabrałam się za dokańczanie słodkości. Mój głód jeszcze trwał, nigdy tak się nie czułam. Zawsze to tylko zjadłam chociaż pół paczki, to byłam najedzona, a teraz? Ciągle chcę jeść bez przystanku.

Odłożyłam puste paczki na podłogę, a sama za to się na niej położyłam. Swoim wzrokiem spojrzałam na sufit, który był całkowicie pusty. 
- Powiedz mi, co ja mam teraz zrobić? Jak się zachować? - zadawałam pustej przestrzeni pytania, na które nie znam odpowiedzi. - Ah! Sama do siebie mówię.. Naprawdę jestem pokręcona.. - powiedziałam te słowa, zamknęłam swe oczy i oddałam się zmęczeniu. 

~* 7 godzin później *~

Obudził mnie donośny krzyk mamy. Otworzyłam szeroko oczy, wstałam z zimnej podłogi i ruszyłam ku drzwi. Zeszłam na dół i zobaczyłam jak wrzeszczy na MinTae. Chyba dowiedziała się co zaszło wczoraj.
- Mamo~ Czemu krzyczysz? - zapytałam się bezsensownie. Obróciła się w moim kierunku, lecz nie ruszyła się i milimetr. 
- Jak to czemu? Zbił wczoraj wazon babci! Jakim cudem nie mogę być zła?! Zastanawia mnie tylko jedno pytanie. Gdzie Ty wtedy byłaś? - spojrzała mi się w oczy, ale szybko podążyłam wzrokiem gdzieś indziej. Prawdę mówiąc, jeśli spojrzę się w rodzicielki oczy, nie umiem kłamać na wybrany temat. Mój słaby punkt.

Zanim zdążyła zadać kolejne pytanie, uciekłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi z trzaskiem i rozglądnęłam się po pomieszczeniu. Powiem jedno - panował tutaj totalny bałagan. Spojrzałam także na swoją sylwetkę. Włosy tłuste, ciuchy brudne od jedzenia, twarz jakby ktoś mnie pobił. Otóż tak zawsze mam rano jak wstaję. 

Cicho otworzyłam drzwi i skierowałam się do łazienki, trzymając w rękach ubranie na zmianę jak i czystą bieliznę. Zamknęłam wrota na klucz i zaczęłam robić swoje.

Gdy wszystkie czynności skończyłam, podeszłam do niewielkiego lustra i zaczęłam czesać i układać przy tym włosy. Szybko mi to zeszło i tak samo wyszłam. Chociaż mój odcinek to pokoju z łazienki był krótki, to dało się słyszeć krzyki z dołu. Ciągle się o to kłócą..

Weszłam to swojej zakazanej komnaty, podeszłam do wieży i włączyłam głośno muzykę. Muszę przecież dobrze się bawić jak będę sprzątała, ale także nie chce słyszeć odgłosów z salonu. 

Pierwsze co zrobiłam, wzięłam miotłę i zaczęłam zamiatać. Dużo się tego nazbierało, przynajmniej nareszcie będę miała czysto w pokoju. Nawet każdy mały, cichy zakamarek sprzątnęłam, muszę coś w końcu zrobić.
- Obym miała spokój przez kilka miesięcy.. - powiedziałam sama do siebie. Po chwili uświadomiłam sobie, że ponownie mówiłam coś do samej siebie. Westchnęłam przeciągle i ponownie zabrałam się za sprzątanie.


~* 2 godziny później *~

Gdy skończyłam sprzątać swój pokój, zrobił się o wiele większy i czystszy. Trochę dziwnie się czuje teraz.. Odłożyłam przybory do czyszczenia i spojrzałam na swoje pomieszczenie. Był teraz taki odświeżający. Na usta wszedł mi uśmiech, którego szybko się pozbyłam. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam, było nadzwyczajnie cicho. Czyżby skończyli się kłócić? Wzrok dałam na pokój brata, ciekawe co się z nim dzieje, ale najpierw zobaczę jak u rodzicielki. 

Zeszłam na dół i powędrowałam do kuchni. Siedziała sama na krześle, widać było, że coś ją trapi. Usiadłam naprzeciwko niej, nie odzywając się słowem. Po chwili mojej obecności, podniosła głowę i spojrzała mi głęboko w oczy.
- Przepraszam za to, że jestem złą matką.. 
- Czemu tak myślisz? Jesteś wspaniałą mamą na caałej Ziemi~! 
- Ah.. Nie o to chodzi.. Nie powiedziałam Ci prawdy.. Nic Tobie nie powiedziałam o Twoim ojcu.. Musisz się źle czuć, prawda? - wzrok nadal tkwił w moich ciemnych oczach. To co powiedziała, było czystą prawdą. Czuję w sobie żal do niej, że nie wyjawiła mi tego co chciałam wiedzieć, lecz to powoli mija.. Ale nadal znajduję się głęboko w moim sercu. 
- Tak, masz rację. 
- Przepraszam..
- Nawet nie ma za co. Musiałaś mieć poważny powód, a ja nie będę Cię do niczego zmuszała. - podniosłam się z siedzenia i poszłam na górę, zamiast do swojego królestwa, skierowałam się do pokoju brata. 

Weszłam nie pukając, akurat leżał na podłodze pogrążony w muzyce, która leciała z słuchawek. Nawet nie zauważył, że przyszłam. Ugh.. Jakie utrapienie. Podeszłam do niego i lekko kopnęłam nogą. Zerwał się z paneli jak poparzony, omal nie spadły mu słuchawki. 
- Aish! Noona! Nie strasz mnie tak nigdy! - krzyknął oburzony całym zamieszaniem. Ja tylko do niego podeszłam, a on ma już pretensje. Zignorowałam go i usiadłam na łóżku, a po chwili chłopak się do mnie przysiadł.
- Powiedz mi szczerze, co powiedziałeś mamie? - mój wzrok nie mówił niczego dobrego. Rodzicielka nigdy, przenigdy nie mówiła mi o takim czymś jak było przed chwilą. 

Jego spojrzenie wędrowało wszędzie, nie chciał na mnie patrzeć. Wkurzona jego zachowaniem, wzięłam dłoń i obróciłam jego twarz w moją stronę.
- Patrz mi prosto w oczy i powiedz to co powiedziałeś mamie.. Nie obrażę się, mów. 
- Em.. No, bo to było wtedy kiedy zaczęliśmy się kłócić o wazon babci i o jeszcze jakieś pierdoły.. - przerwał na chwilę, przełknął ślinę i dalej kontynuował. - Właśnie wtedy przegiąłem, sam nawet o tym wiem. Tylko najpierw powiedziałem, a później pomyślałem nad słowami. Mniej więcej powiedziałem jej, że jest najgorszą matką na świecie, zostawia nas samych i musimy sobie jakoś radzić, nie opowiada nam w ogóle o tacie...
- Aigo! Jesteś naprawdę głupi!! Mogłeś pomyśleć nad słowami, wiesz jaka teraz siedzi smutna w kuchni? Jak wyjdę to masz iść do niej, szczerze porozmawiać i ją przeprosić. 
- Rozumiem, ale.. nie jesteś zła o to, prawda?
- Jest mi trochę przykro za Twój idiotyzm, ale jakoś da się to znieść. A teraz leć do mamy i wiesz co masz robić. - skończyłam swoje zdanie i wyszłam z pokoju, a sama udałam się do swojego. 

Gdy weszłam do pomieszczenia, moim oczom ukazała się gitara. Już dawno jej nie używałam. Wzięłam ją do ręki, usiadłam na krześle i zaczęłam grać swoją ulubioną melodie. Nawet nie zauważyłam, że podczas sprzątania miałam otwarte okno, które nadal nie pozostało zamknięte. 

~~* Zelo *~~

Kiedy wyszedłem z wytwórni wraz z Liderem, poszliśmy w innym kierunku. Nie chcieliśmy iść do mieszkania, nudziło by się nam. Gdy przemierzaliśmy uliczki, utworzyła się dość duża grupka dziewczyn za nami. Gdzie poszliśmy, one za nami. Nawet do męskiej ubikacji chciały wejść!
- Może wrócimy już do domu? Nie mogę w spokoju zjeść! - zacząłem marudzić starszemu chłopakowi, ten tylko się na mnie spojrzał wzrokiem Zamknij się sam, albo ja Cię zamknę. Od razu się uspokoiłem i nic już nie mówiłem. 

Bang prowadził nas w dziwne miejsce, prawie odludzie. Wszędzie poniszczone domy, staruszki w oknach lub dzieci, które bawią się z innymi. W końcu zatrzymaliśmy się przy jednym mieszkaniu, które o dziwo wyglądało dość normalne. Spojrzałem się na niego z pytającym wzrokiem, zrozumiał to i od razu zaczął mi mówić o co tu chodzi. 
- Czasami tutaj przychodzę, te miejsce wywołuje u mnie wspomnienia radosne, a zarazem smutne i przyprawiające o dreszcze..
- Hyung.. Słyszysz to? Ta piękna melodia gitary, która wydobywa się z tego okna? - spojrzałem na niego i od razu przeniosłem wzrok na budynek. To było tak jakby ukojenie dla mych uszu. 
- Nic się nie zmieniła od ostatnich lat. - jego wzrok wyrażała smutek, który nagle zrodził się w jego oczach. 

Oczywiście naszą fajną sielankę ktoś musiał przerwać. Z mieszkania, gdzie własnie staliśmy wyszła osoba, mniej więcej miała 40 lat. Chciałem już iść z tego miejsca, ale Bang nie chciał się ruszyć. Wpatrywał się w tą Panią jak obrazek. Ja za to stałem ja słup soli, nie mogłem się ruszyć, tylko czekałem jak głupi na dalszy rozwój wydarzeń. 

Kiedy podeszła do nas ta osoba, dopiero zwróciła na nas uwagę. Jej oczy się rozszerzyły, usta otworzyły się, a twarz wyrażała wielkie zdziwienie. Chciała się cofnąć, lecz Lider chwycił Panią za rękę. Czy oni mają romans? Nie.. wybij to sobie z głowy, tylko patrz ci będzie się dalej działo. 
- Proszę, niech Pani mnie nie unika. Robiliśmy tutaj w ogóle coś innego. Tak się złożyło, że akurat wyszłaś z domu, Pani Kim. - powiedział spokojnie, ale ona tym razem przeniosła wzrok na mnie. Nawet jeśli ja odwracałem spojrzenie, czułem to na sobie.
- Jakim prawem.. wy obydwaj możecie się tutaj pokazywać?! Obiecaliście, że nawet nie będę was widziała, słyszała i czuła. Więc czemu przyszliście?! Wynocha mi stąd! - krzyknęła i wyrwała się z ucisku, obróciła się i szybko pobiegła do domu. 

Ja za to stałem i nie wierzyłem słowom. Obydwaj? Obiecywaliście? Czemu mówiła o nas? Myślałem, że to tylko dotyczy Lidera, ale jednak ja też jestem w to zamieszany? Czyżbym o czymś ważnym zapomniał? Spojrzałem się na Hyung'a, jego wzrok nie wyrażał niczego dobrego..

----------------------------------

Skończone, napisane i wydane! Myślę, że wam się spodobał ten rozdział? Wiem dopiero się rozkręcam z nowym i zbytnio mi nie idzie to, ale ja na początku pisałam. Nadal będę prowadziła tego bloga! <3 Miłego dnia~ Do następnego razu ^^  

1 komentarz:

  1. Aigoo~! Czemu tam szybko to przeczytałam? Przez to chcę więcej.
    Zawsze niecierpliwie czekam na kolejny rozdział.
    Dużo chęci i pomysłów do pisania, bo ja chcę więcej! ^.^

    OdpowiedzUsuń